1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka
  4. YouTube

10 świetnych teledysków, które przegapiłeś w 2013 roku cz. 1

10 świetnych teledysków, które przegapiłeś w 2013 roku cz. 1

Mówi się, że wraz z upadkiem MTV jako muzycznego medium promocyjna rola teledysków znacznie się zmniejszyła. Nie dysponuję danymi na ten temat. Spoglądając jednak na to, co działo się w ubiegłym roku na polu wideoklipów – wcale na to nie wygląda. Rok 2013 był bardzo dobrym okresem dla teledysków – i to pod każdym względem.

Oprócz hitów mainstreamowego popu nabijających rekordy wyświetleń (Miley Cyrus, Rob Thicke, Katy Perry) 2013 rok obfitował w wiele artystycznych, kreatywnych i oryginalnych wideoklipowych produkcji (wspomnę chociażby Yeah Yeah Yeahs – „Sacrilege”, MGMT – „Your life is a lie” czy Placebo – „Too many friends”). PSY ze swoim „Gentlemanem” potwierdził swoją pozycję mistrza viralowych klipów, Ylvis pytając „co mówi lis?” pojawili się nagle znikąd i zaskoczyli wszystkich.

Bob-Dylan-Like-A-Rolling-Stone-Interactive-by-Vania-Heymann

Ukazały się nowe teledyski do utworów prawdziwych legend sceny muzycznej – The Beatles „Words of Love” oraz Boba Dylana „Like a rolling stone”. W przypadku tego ostatniego – mamy do czynienia z udaną próbą wykorzystania internetowego medium i wprowadzenia interaktywności do klipu. Podobnym, innowacyjnym tropem podążyli Pharrell Williams (tworząc “The World's first 24 hour music video”) oraz Queens of the Stone Age (nie do końca udany "The Vampyre Of Time And Memory"). U nas w Polsce również nie zlekceważono tej tendencji – Łukasz Mróz na sPlay pisał o teledysku Dawida Podsiadło do utworu „Trójkąty i kwadraty”.

YouTube zorganizował swoje pierwsze Music Awards, które w odróżnieniu od innych muzycznych nagród ze świata popkultury stawia również na promocję ciekawych artystycznie teledysków (kategoria: Innowacja roku - nagroda dla najbardziej kreatywnych klipów).

Pharrell Williams Happy

O tych wydarzeniach mógł jednak usłyszeć/przeczytać każdy, kto (choćby pobieżnie) interesuje się muzyką i/lub treściami video w Internecie. Oprócz tego istnieje także cały kosmos klipów, które nie mają co prawda gigantycznej machiny promocyjnej na jaką mogą sobie pozwolić teledyski największych gwiazd, lecz swoim poziomem częstokroć je przewyższają. Wraz z rozwojem techniki, upowszechnieniem się sprzętu i jednoczesnym obniżeniem kosztów produkcji mniejsi/niezależni twórcy mogą tworzyć prawdziwe perełki w dziedzinie wideoklipów. Sztuką jest je tylko znaleźć. I właśnie takie perły są głównymi bohaterami tego tekstu.

Przygotowałem zbiór 10 teledysków nakręconych w 2013 roku, które mnie zachwyciły (pomysłem i/lub wykonaniem); posiadały wszelkie niezbędne atuty aby rozprzestrzenić się wirusowo po całej sieci. Z jakichś powodów – tak się nie stało. Jedynym kryterium zestawienia (oprócz kryterium subiektywnego gustu – oczywiście) była liczba odsłon na YouTube. Jeśli znajdowała się poniżej 1 miliona (z jednym wyjątkiem) - zakładałem, że relatywnie mało osób widziało dany klip.

Prawdopodobnie nie widzieliście większości z nich.

Chcecie obejrzeć?

#1 – Postino – I love it

Na początek – coś miłego i wprawiającego w dobry nastrój. Więcej – to prawdziwy mega-ładunek pozytywnej energii; teledysk, który poprawia mi humor za każdym razem, kiedy go oglądam (mimo, że znam go już praktycznie na pamięć).

Największym sukcesem klipu jest nominacja do nagrody "Best Dance Video - Budget" w UK Music Video Awards 2013 i... właściwie tyle. Przyznam, że budzi to moje zdziwienie; teoretycznie klip ma wszystkie niezbędne elementy, aby rozprzestrzenić się wirusowo: chwytliwy kawałek, pozytywnie zakręcony pomysł, świetne aktorstwo, perfekcyjne wykonanie z dbałością o najdrobniejsze szczegóły, potencjał memotwórczy (niektóre sceny aż się proszą o animowane gify!) lekki klimat całości... Tymczasem licznik views na Youtube stoi na niecałych 65 tys. wyświetleń.

Wszystkim, którym teledysk przypadł do gustu – tutaj obejrzycie wersję alternatywną z dołączonymi ciekawostkami z planu. I love it!

#2 Dead Ghosts - Summer with Phil

Zmiana klimatu. Połączenie “Dzienników motocyklowych” z kinem klasy C. Zawsze marzyłem o tym, aby przeżyć prawdziwą, męską, wakacyjną wyprawę razem z gigantycznym robakiem, który wyszedł z mojego brzucha.

No, dobra: tak naprawdę - to nie. Ale po tym, co tu obejrzałem, zaczynam się przekonywać do tego pomysłu.

#3 Jon Marco - Rhianna (80's Chase Video)

Chłopak spotyka dziewczynę. Chłopak ugania się za dziewczyną. Brzmi banalnie – i rzeczywiście byłoby to banał, gdyby nie sceneria, w której owa pogoń się rozgrywa: światy amerykańskich filmowych hitów z lat 80. XX wieku (głównie z tzw. „kina nowej przygody”). Raj dla kinomanów i filmowych geeków. Można urządzać quiz podczas oglądania – ile filmów potraficie rozpoznać?

#4 Russ Chimes – Turn me out

Jeden z moich ulubionych teledysków 2013 roku. Sam do końca nie potrafię wyjaśnić dlaczego. Oglądanie tego klipu daje mi poczucie obcowania z czymś niesamowicie estetycznym i harmonijnym (i przez to pobudzającym), a jednocześnie ciężkim do opisania za pomocą słów.

Świetny montaż (zarówno w kwestii rytmu, jak i ze względu na oryginalne zestawienia obrazów prowokujące do abstrakcyjnych skojarzeń myślowych), nietypowe kadrowanie, prosty choć nieco dziwaczny układ choreograficzny (potęgujący atmosferę niesamowitości); wszystkie te elementy sprawiają, że oglądając ten teledysk sam staję się zahipnotyzowany – zupełnie jak postaci w nim występujące.

#5 Cold Mailman - My Recurring Dream

Teledysk nominowany w konkursie wideoklipów Camerimage 2013. Jeden z moich faworytów. Ostatecznie nie zdobył żadnej nagrody (nad czym bardzo ubolewam). Tytuł utworu właściwie mówi wszystko: oniryczny, zapętlony trip pomiędzy rozmaitymi płaszczyznami świata: tego rzeczywistego, jak i odrealnionego, surrealistycznego.

Druga część "10 świetnych teledysków, które przegapiłeś w 2013 roku" już jutro!