1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Gry

Activision – to jest już żałosne. Myślałem, że mroczne czasy „syndromu końskiej zbroi” mamy już dawno na sobą

Activision – to jest już żałosne. Myślałem, że mroczne czasy „syndromu końskiej zbroi” mamy już dawno na sobą

DLC (Downloadable Content) to jeden z trendów, które już na stałe zadomowił się w branży gier wideo. DLC wyparły klasyczne dodatki i rozszerzenia, stanowiąc ich mniejsze i znacznie częściej występujące kopie. Każda szanująca się produkcja musi mieć dzisiaj DLC, czy to płatne, czy też darmowe. O ile rozszerzenia pokroju kapitalnego Blood Dragon do Far Cry 3 czy Burial at Sea dla Bioshock: Infinity to warte swojej ceny perły, nie zawsze tak jest. Twórcy Call of Duty przypominają, jak robić biznes w najgorszym możliwym stylu.

Przy okazji odstraszając od siebie kolejnych graczy oraz narażając się na masę niepotrzebnych komentarzy oraz falę zupełnie zrozumiałej krytyki.

oblivion

Pamiętacie „Horse Armor” z wielkiego dzieła Bethesda Softworks – The Elder Scrolls IV: Oblivion? To pierwszy przykład niepotrzebnego, nic nie wnoszącego do świata gry DLC, za który twórcy życzyli sobie bezsensowną sumę. Pancerz dla konia, na grzbiecie którego mógł podróżować gracz, kosztował początkowo 2 dolary. Niestety, złoty ozdobnik nie zmieniał statystyk dzielnego rumaka, nie wpływał na jego zdolności – ot, grupa pikseli, za którą ktoś był w stanie zapłacić równowartość barowego piwa, albo i więcej, jeżeli grał na konsoli.

Wydanie „Horse Armor” zwaliło na głowy pracowników Bethesdy prawdziwe gromy.

horse armor

Na nic zdały się tłumaczenia, że to przecież opcjonalna zawartość, że nikt nikogo do zakupu nie zmusza. Społeczność graczy określiła DLC jako „łatwy skok na kasę” i trudno stać do nich w opozycji. Tego typu kosmetyczne poprawki to bardzo często domena łatek i aktualizacji, nie paczek danych kupowanych po 2 lub 3 dolary. Bethesda wyciągnęła wnioski z paskudnego PR-owo zagrania. Wystarczy spojrzeć na ich DLC do Skyrim czy Fallout 3 – to świetne, naprawdę świetne rozszerzenia, które na siłę mogłyby być sprzedawane w osobnych pudełkach, jako pełnoprawne dodatki.

Współcześnie „ścieżkę końskiej zbroi” zdaje się kultywować jedynie Electronic Arts. Za dziesiątki nic nie wnoszących DLC do każdej kolejnej odsłony The Sims na pewno jest dla kogoś przygotowane miejsce w piekle, jestem o tym przekonany.

the sims dlc

Tabuny ojców i matek, zwabionych na „nowe meble” czy „zabawne animacje” dla swoich pociech zasługują na pomszczenie. Poza EA, swoje w tej materii może również dołożyć wydawca Call of Duty. DLC do tej serii zawsze były horrendalnie drogie, kosztując niemal tyle, co nieco starsza gra. Mimo tego, nieustannie coś wnosiły – czy to mapy do rozgrywki wieloosobowej, nowe bronie czy tryby. Aż do teraz.

Call of Duty: Ghost to moim zdaniem najgorsza odsłona tej serii na komputery oraz stacjonarne konsole, jaka kiedykolwiek się ukazała.

call of duty ghosts 1

Wydawca od samego początku pokazywał, gdzie ma swoich klientów, zabijając edycję na PS3/X360 oraz kłamiąc posiadaczy PeCetów na temat wymagań sprzętowych. Sama gra, nie licząc ciekawego wątku w kosmosie, również nie należy do udanych. Ba, ona jest fatalna, o czym napisałbym szerzej w swoje recenzji, gdyby nie to, że nie chcę na nią tracić czasu. Po prosu zbyt go szanuję.

wilk call of duty

Dzisiaj w Activision po raz kolejny przeszli samych siebie. W „Duchach” graczowi niemal nieustannie towarzyszy Riley – owczarek niemiecki, który posyła oponentów do piachu równie skutecznie, co sam gracz. Riley to psina paskudna, ale na swój sposób sympatyczna, nie licząc topornej animacji oraz skromnej palety ruchów. Co jednak powiecie na to, aby podczas kampanii dla jednego gracza móc zamienić psa w... wilka?! Niesamowite. Emejzing. Astoniszing. Koszt? Jedynie 3 dolary. Wpływ na rozgrywkę? Zerowy. Jakość wykonania? Żadna, to po prostu ulepszona „skórka” wilka, których wataha pojawiła się w trybie fabularnym. Rewelacja!

call of duty ghosts

Tak bardziej poważnie – można zapytać, kto to właściwie kupi. Niestety, nieustanne praktyki tego typu, stosowane przez Electronic Arts pokazują, że zawsze znajdzie się grupa naiwnych.

Oczywiście żyjemy w wolnym kraju i każdy może wydać zarobione przez siebie pieniądze na co tylko chce. Będąc przy wolności, ja mogę wtedy nazwać ich głupcami. Trzy dolary za „skórkę” wilka to gruba przesada. To praktyka, która powinna być słusznie napiętnowana oraz poddana debacie w społeczności graczy. Dopóki znajdzie się ktoś, kto będzie chętny na marnowanie swoich środków na tego typu DLC, dopóty część z twórców będzie miała swoich klientów za idiotów, którym można wcisnąć wszystko. Co za tym idzie, poziom kolejnych odsłon będzie systematycznie spadać, czego właśnie Call of Duty jest najlepszym przykładem.

Nie dajmy się zwariować, to naprawdę łatwy skok na kasę, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Jestem zażenowany.