1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Czwarty sezon The Walking Dead – AMC przypomniało sobie, jak robi się dobry serial

Czwarty sezon The Walking Dead – AMC przypomniało sobie, jak robi się dobry serial

Nie wspaniały, nie wybitny, ale na pewno dobry. Taki jest właśnie nowy The Walking Dead, zwłaszcza, jeśli porównać otwarcie do poprzednich, ślamazarnych i wiejących nudą końcowych odcinków z Gubernatorem.

Trzeci sezon The Walking Dead był pierwszym, podczas emisji którego skakałem ze sceny do sceny, przerywając nieinteresujące mnie wątki. Nic na tym nie straciłem. Z każdą kolejną minutą czuć było, że AMC stara się wydłużyć swój pomysł na sezon w nieskończoność. Wojna Ricka i Gubernatora, zapowiadana na wydarzenie szumne, wielkie i wyjątkowe, ostatecznie okazało się akcją na kilka minut. Jej obudowanie, w postaci kilku nudnych jak flaki z olejem epizodów, chyba każdemu miłośnikowi Żywych Trupów wyszło bokiem.

wd3

Scenarzyści nie powtarzają tego błędu. Tym razem przewodnich motywów jest przynajmniej kilka. Po pierwsze, mamy tajemniczą chorobę, która zaczyna panoszyć się na terenie zakładu karnego. Jest również wątek z psychiką Ricka. Ten, z roli kapitana grupy zamienił się (najpewniej jedynie chwilowo) w drugiego Hershela, nie angażując się w siłowe rozwiązania i niebezpieczne ekspedycje. Jego syn, Carl, przestał mnie drażnić i w końcu zamienił się z denerwującego brzdąca w dzieciaka, który naprawdę wie co i jak.

Mamy do tego osobę, która zdaje się sabotować przetrwanie całej grupy. Wszystko wskazuje również na to, że w końcu poznamy pewne strzępy z postaci Michonne. Ta przeszła świetną metamorfozę – z odpychającej murzynki o ściągniętych brwiach wyewoluowała w pięknego motyla, będącego stałym członkiem grupy. Kobieta z kataną w końcu przestała mi działać na nerwy i odrzucać od ekranu, co wydawało mi się niemal niemożliwe.

wd1

No i oczywiście jest uwielbiany przeze mnie (oraz chyba wszystkie fanki The Walking Dead) Daryl. Zarośnięty myśliwy dopełnił swoje przeobrażenie, stając się integralną częścią grupy, równie ważną, a w tym momencie może nawet ważniejszą i bardziej niezbędną, co sam Rick. Z ogromnym zadowoleniem patrzę na to, co scenarzyści zrobili z tą postacią. Chociaż Daryl uległ poważnemu „ugrzecznieniu”, wciąż ma swój charakterystyczny, zachęcający do oglądania pazur. Ta postać „robi” dla mnie The Walking Dead i jego silna oraz częsta obecność może wyjść tej produkcji jedynie na dobre.

Ze względu na kilka równoległych wątków, w nowych epizodach brakuje tego przewodniego, najważniejszego. To źle? Wręcz przeciwnie. Serial potrzebował oddechu i bardziej „sielankowego” nastroju od odcinków z Gubernatorem. Zabawne – chociaż grupa nie ma tak wyrazistego celu, jak w poprzednim sezonie, dopiero teraz w The Walking Dead dzieje się naprawdę dużo. Po dwóch pierwszych odcinkach jestem naprawdę zadowolony.

wd2

W nowym sezonie drzemie potencjał, który może zostać świetnie wykorzystany. Grupa Ricka, liczniejsza i bardziej zorganizowana niż kiedykolwiek, zaczyna tworzyć coś na kształt społeczności. Jej nieformalne struktury, takie jak Rada składająca się z postaci znanych od pierwszego sezonu, to bardzo ciekawa ewolucja, coraz bliższa metodom, z jakich korzystał Gubernator. Chociaż decyzje podejmowane są kolegialnie, przepaść i mur między znanymi bohaterami a nowymi twarzami jest ogromna. Stara ekipa decyduje o wszystkim w autorytarnym tonie, nie raz działając bez wiedzy pozostałych członków społeczności. Jeśli legendarna kwestia z Batmana, to jest „you either die a hero or you live long enough to see yourself become the villian”, znajdzie tutaj swoje zastosowanie, będę  w niebie.

Podczas pierwszego zwiastuna The Walking Dead narzekałem, że serii przyda się krajobrazowa odmiana. Cele więzienia zaczynały mnie już dobijać. Zabawne, ponieważ po pierwszych dwóch odcinkach naprawdę nie chcę, aby Rick i reszta dokonywali ewakuacji. Chcę, aby walczyli o swoje miejsce w świecie ogarniętym przez zombie, chcę obserwować ich rozwój, wprowadzanie praw i obowiązków. Niestety, wiem, że tak się nie stanie.

Sam zwiastun zapowiadał, że z czasem czwarty sezon ponownie zamieni się w serial drogi. Trochę szkoda, chociaż biorąc pod uwagę dotychczasowy kunszt scenarzystów, wierzę, że podołają zadaniu. Już teraz wiadomo, że Rick i spółka po raz kolejny zetkną się z inną grupą ludzi. Kim będą? Jaki posiadają cel oraz formę organizacji? To pytania, na które odpowiedź poznam dopiero z czasem, ale już teraz nie mogę się doczekać.

Na ten moment jestem bardzo miło zaskoczony. Nowe The Walking Dead to długo oczekiwany powiew świeżości, zaserwowany za pomocą sprawdzonych narzędzi i rozwiązań. Czwarty sezon już od samego początku pokazuje lekki pazur, nie nudzi, nie śmieszy i nie sprawia, że mam ochotę napuścić na ekipę AMC hordy zombie. Coś się zmieniło, w dodatku na lepsze. Od teraz naprawdę czekam na nowy odcinek, miast oglądać ten serial z nadmiaru wolnego czasu, traktując go jako tło do posiłku. AMC – (w końcu) robisz to dobrze.

Jako, że na oficjalnej stronie AMC dział seriali online jest dostępny tylko dla użytkowników sieci zlokalizowanych na terytorium USA i Kanady, podaję ten link jedynie z obowiązku. Jestem jednak pewien, że na pewno poradzicie sobie z tym mankamentem.