1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Gry

Papers, Please - rzecz o trudnych decyzjach

Co interesującego może być w brzydkiej, szarej grze w której naszym zadaniem jest sprawdzanie dokumentów ludzi przekraczających granicę? Pozornie wydaje się, że absolutnie nic, więc z wrodzonej przekory musiałem ją nabyć. I szybko okazało się, że jednak w "Papers, Please" jest cała masa ciekawych elementów i rozwiązań. 

Papers, Please – rzecz o trudnych decyzjach

Tak, serio - to gra o pracy celnika. Siedzimy w budce, przez megafon wywołujemy kolejne osoby czekające w kolejce, które przedstawiają nam swoje dokumenty. Sprawdzamy, czy z papierami wszystko jest w porządku i albo człowieka przepuszczamy, albo zawracamy. Z grubsza tak to wygląda. Cały knif polega na tym, że jest jeszcze szereg istotnych szczegółów, które czynią z "Papers, Please" swoiste arcydzieło. Po pierwsze, każdego dnia otrzymujemy nowe zalecenia dotyczące kontroli. Prócz paszportu, musimy sprawdzać wizy, pozwolenia na pracę, dowody tożsamości i tak dalej. Czyli robi się coraz trudniej, coraz łatwiej o błąd i coraz większa presja na nas ciąży. Płacą nam za każdą "obsłużoną" osobę, a im rzetelniej będziemy podchodzić do swojej pracy, tym więcej czasu nam to zajmie. Po drugie Arstotzka, państwo którego granic strzeżemy, jest krajem totalitarnym, co niesie ze sobą szereg implikacji.

Papers-Please3

Otóż fakt ten kreuje smutną i ponurą rzeczywistość, która wpływa na atmosferę gry. Przez naszą budkę przechodzić będą osoby rozmaitej proweniencji i autoramentu. Uchodźcy, imigranci, sutenerzy, dziennikarze i terroryści. I tu dochodzimy do największej siły "Papers, Please" - wyborów. Pospieszna kontrola może sprawić, że przepuścimy osobę, która planuje zamach, a nadmierna skrupulatność spowoduje, że rozbijemy czyjąś rodzinę, lub wtrącimy kogoś do więzienia ze względu na chore decyzje Wielkiego Brata.

Potrzebujemy pieniędzy - w domu czeka na nas rodzina, którą musimy wykarmić i dostarczyć leki. Wybór niezgodny z zaleceniami "góry" wiąże się z karą finansową, ale może ocalić niewinną w gruncie rzeczy osobę. Przyjęcie wysokiej łapówki zapewni nam kilka dni spokojnego życia, ale skaże młodą dziewczynę na prostytucję. Trudne decyzje, kursor zawieszony między czerwoną i zieloną pieczątką - mistrzostwo świata w skromnym opakowaniu. Tym w skrócie jest "Papers, Please".

Papers-Please2

Niby to tylko gra i to, czy uratujesz komuś życie czy nie, nie ma żadnego znaczenia w rzeczywistości. Ale jest w niej coś, co sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, co my byśmy zrobili w tej sytuacji. Czy narażalibyśmy byt swój i swojej rodziny dla obcej osoby? Czy przyjęlibyśmy korzyść finansową wiedząc, że w konsekwencji doprowadzi to do czyjejś krzywdy, ale wieczorem będzie co włożyć do garnka i czym napalić w piecu? "Papers, Please" chwyta za gardło, zrasza czoło potem i przyspiesza pracę serca. Gdy raz uznałem, że "to przecież tylko głupia gierka" i postanowiłem być pracownikiem idealnym, po kilku przepracowanych dniach czułem się jak, za przeproszeniem, gówno. Mało jest tytułów, które dostarczają takich emocji i to jeszcze tak intensywnych jak "Papers, Please".

Ta gra powinna zostać zauważona, bo jest w stu procentach tego warta. Jeżeli uchował się jeszcze ktoś, kto twierdzi, że gry wideo są durne i bezwartościowe, pokażcie mu "Papers, Please". To tytuł, w którym stajemy się panem życia i śmierci. Naszą bronią, zamiast karabinu snajperskiego, jest pieczątka. Gwarantuje wam, że o wiele łatwiej byłoby pociągnąć za wirtualny spust, niż po prostu ją przybić. Grę możecie nabyć na Steamie lub GOGu, zaś demo dostępne jest do pobrania na stronie internetowej autora.