1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

American Horror Story: Coven jeszcze nie straszy

Jestem pod obejrzeniu dwóch odcinków (Bitchcraft, Boy Parts) trzeciego sezonu tego serialu i póki co, daleko mi do satysfakcji. Nie było jak na razie ani jednej sceny, w której podniósłby mi się choć jeden włos na głowie. Ja wiem, to dopiero dwa odcinki, serial się pewnie rozkręci, ale mając za wzór świetny drugi sezon American Horror Story (o podtytule Asylum) ciężko mi teraz obniżyć moje oczekiwania.

American Horror Story: Coven jeszcze nie straszy

A sprawy do tej mają się tak, że mam wrażenie iż oglądam jeden z tych kiepskich filmów na podstawie książki Stephena Kinga, gdzie wszystko ma być straszne - i jest w książce - ale na małym ekranie jakoś to średnio wychodzi. Przede wszystkim siada klimat, który nie wciągnął mnie kompletnie. W pierwszej serii American Horror Story mieliśmy dom w którym straszy, czyli klasyka która zawsze jest cool.

W drugiej serii natomiast akcja działa się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie mieliśmy szalonego naukowca przeprowadzającego eksperymenty na pacjentach szpitala, opętanie przez demona i kosmitów. Natomiast w najnowszej odsłonie póki co, czuję się jakbym oglądał trochę bardziej mroczną wersję Nowych Przygód Madeline (taka nudna wieczorynka, której nikt nie lubił oglądać), gdzie wszyscy posługują się mocami rodem z Chronicle (Kronika 2012).

american horror story coven czarownice

Mamy więc szkołę dla czarownic, która prowadzona jest przez Cordelię Fox (Sarah Paulson), czarownicę i córkę uber-wiedźmy Fiony Good (Jessica Lange). Cordelia uczy młode wiedźmy, żeby nie pokazywać zanadto swoich mocy, ponieważ ludzkość zawistna jest, boi się obcego, a wydarzenia z Salem przecież wszyscy znamy. Młodych adeptek magii zbyt dużo nie chodzi do szkoły, bo aż cztery – taka to eliciarska szkoła jest – każda z nich inna moc posiada, jedna z dziewcząt posiada moc zabijania seksem (sic!). Taka trochę fantastyczna czwórka tyle, że w tej drużynie wszyscy mają PMS.

Trochę to fajnie na papierze wygląda – supermoce, młode dziewoje, w których to hormony buzują, a więc seks i alkohol oczywiście występują (co widzimy już na początku i na co rzecz jasna nie narzekam). W wybitnie sfeminizowanej szkole pojawia się (nie będę zdradzać w jaki sposób) też zła kobieta, czyli Madame LaLaurie (Kathy Bates), która najwyraźniej nie lubi osób o ciemniejszej karnacji, gdyż znęca się nad nimi niemiłosiernie – co w ostateczności sprowadza na nią kłopoty. Dodam, że Delphine LaLaurie (1775 – 1843) jest postacią autentyczną - jedyny chyba creepy element w „strasznym” American Horror Story: Coven.

american horror story coven lalaurie

Po przeciwnej stronie mamy natomiast czarnoskórą wyznawczynię voodoo Marie Laveau (wyglądającą całkiem nieźle jak na swoje 180 lat), która pokazuje Madame LaLaurie, że z czarnoskórymi niewolnikami nie warto zadzierać, szczególnie jeśli się wkłada na głowę ukochanemu Laveau łeb byka – tak, po 180 latach nikt nie raczył biedakowi zdjąć tego dziadostwa. Jakim cudem jednak ten współczesny minotaur i Laveau oraz LaLaurie żyją, tego na razie nie wiemy.

Szczerze przyznam, że póki co, to w American Horror Story: Coven miałem okazję zobaczyć więcej wątków humorystycznych - samobijące się ciało młodzieńca, który przypomina potwora Frankensteina, atak „martwych” aligatorów na swoich oprawców (to dzięki czarownicy mającej moc wskrzeszania), niedostosowanie 180-letniej LaLaurie do współczesnych czasów i każda scena z udziałem Gabourey Sidibe jako młodej wiedźmy Queenie – niż wątków typowo horrorowych. Na uwagę na pewno zasługuje wątek makabrycznej przeszłości LaLaurie i dążenie uber-wiedźmy Fiony do nieśmiertelności (wyznawana przez nią zasad po trupach do celu bardzo mi pasuje) a także używanie przez nią jej supermocy, ale poza tym? Ciężko mi cokolwiek wskazać co powodowałoby u mnie atak gęsiej skórki.

Z pewnością urzekła mnie gra aktorska Jessicy Lange i Kathy Bates,  no ale nie ma w tym nic dziwnego. Obie panie po prostu idealnie pasują do swoich ról i obie panie są po prostu dobrymi aktorkami. Nie jest tak, że reszta obsady gra beznadziejnie, ale przy tych dwóch matronach, reszta postaci wygląda jak ekipa z Miłości na Bogato.

Podsumowując, jak do tej pory najstraszniejsze z American Horror Story: Coven były sceny z… trailerów i czołówki - która notabene jest naprawdę dobra. Ja wiem, to dopiero dwa odcinki, dlatego daję jeszcze kredyt zaufania trzeciej serii, może jeszcze coś z tego będzie.