1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Śmiertelna precyzja – ostatni odcinek „Breaking Bad” [spoilery]

Autorem wpisu jest  Maciej Wróblewski. Doczekałem się w końcu serii, która potrafiła dorównać prekursorowi doskonałości, za jaki stawiam „Rodzinę Soprano”. Bo w porównaniu do filmów seriale nie powinny być napełnione efektami specjalnymi, służącymi tylko do utrzymania widza w siedzeniu przez 2 godziny. One muszą pochłonąć człowieka na kilka lat, wciągnąć go tak głęboko, że głównego bohatera zaczyna rozumieć lepiej niż samego siebie. Tyle, że samego siebie trudno jest zaskoczyć, a panowie pokroju Tony’ego Soprano czy Waltera White’a są nieprzewidywalni i jednocześnie niesamowici.

Śmiertelna precyzja – ostatni odcinek „Breaking Bad” [spoilery]

Doskonałość serialu charakteryzuje się tym, że podążając krokami głównego bohatera jesteśmy w stanie zrozumieć i dokładnie wytłumaczyć każdą podejmowaną przez niego decyzję, często jeszcze zanim zostanie ona podjęta. Scenarzyści bardzo dobrze o tym wiedzą i wciąż starają się nas czymś zaskakiwać. Tak też było i w dwóch ostatnich odcinkach „Breaking Bad”, gdzie w przedostatnim epizodzie widzimy jak Walt zostaje wywieziony w miejsce odosobnienia, kilometrami oddalone od cywilizacji i tam zaczyna powoli godzić się ze swoim losem i żegnać z życiem.

Jednak to, co go przez te wszystkie lata motywowało, potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa materialnego swojej rodziny, wyciąga go z chatki w górach i prowadzi do baru. Tam, po raz ostatni odtrącony przez syna, czeka na policję, gdy nagle odzywa się pierwotny instynkt White’a, który towarzyszy nam od wielu sezonu – żądza zemsty.

516-walt

Walter po raz kolejny udowadnia, że jego geniusz idzie w parze z opanowaniem godnym najlepszych drapieżników, choć w jego przypadku lepiej by było to nazwać „wyrachowaniem”. Ze śmiertelną, dosłownie i w przenośni, precyzją przygotowuje swój ostateczny plan, w którym zapewni spokój tym których kocha i wymierzy sprawiedliwość wrogom. W ten sposób gwarantuje życie w strachu swoim przeszłym przyjaciołom / partnerom biznesowym, finansowo odszykowuje potomstwo, emocjonalnie ułaskawia Skyler, pozwala odnaleźć ciało zaginionego szwagra oraz jego partnera, a ostatecznie zabija wszystkich złych i chciwych.

Najważniejsze jest jednak to, co wychodzi spontanicznie, czego wcale nie zaplanował, pokazując, że jest człowiekiem z krwi i kości – zamiast zemścić się, uwalnia Jessy’ego od demonów, którymi karmił go przez te wszystkie lata. Ten odcinek, ta cała scena, to sąd ostateczny, gdzie uznał, że jego uczeń odpokutował swoje wszystkie winy i zasługuje na zbawienie. Sam główny bohater umiera robiąc to co pozwalało mu czuć że żyje, w miejscu, które najbardziej kochał – w laboratorium do gotowania metamfetaminy.

Czy Walter White był wspaniałym, kochającym ojcem i mężem, czy może potworem nie znającym litości? Czy był człowiekiem, który robił to co uważał za słuszne dla swojej rodziny, czy może egoistycznie, nie bacząc na dobro swoich najbliższych, realizował własne, chore ambicje? Odpowiedź brzmi „tak”.

Był i pozostanie najgorszym bohaterem, jakiego dane nam było poznać przez te ostatnie pięć lat.