1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Nieprawdziwe prawdy serialowe

Ludzie, którzy oglądają więcej telewizji są średnio 20% bardziej nieszczęśliwi niż ci, którzy oglądają jej mniej. Telewizjomaniacy mniej czytają, nie socjalizują się i są bardziej narażeni na depresję, otyłość czy stany lękowe. Telewizja zwiększa ryzyko... zajścia w ciążę w wieku nastoletnim, pośrednio opóźnia rozwój dzieci, zwłaszcza niemowląt, gdy rodzice poświęcają im mniej czasu. Od lat wiemy, że telewizja jest ogólnie "zła". Czy to jednak wina formatu telewizji jako takiej, czy może przekazu, jaki niosą ze sobą telewizyjne produkcje?

Nieprawdziwe prawdy serialowe

Telewizja przygasa. Nie umiera, bo to zakładałoby kompletnie zniknięcie w przyszłości. Telewizja przygasa, bardzo powoli tracąc swoją moc opiniotwórczą i zasięg. Wciąż jest najpotężniejszym medium w Polsce i prawdopodobnie na świecie, wciąż odpowiada za kształtowanie umysłów i to ona zgarnia największe budżety reklamowe. To nie znaczy jednak, że się nie zmienia.

Serwisy VOD, smart tv, dekodery z funkcjami nagrywarek czy strony ze spiraconymi materiałami podkopują coraz mocnej pozycję telewizji, przerywając przede wszystkim jej ciągłość. Model oglądania telewizji znany od kilkudziesięciu lat, polecający na przełączaniu kanałów w poszukiwaniu czegoś ciekawego i dostosowywaniu się do ramówki telewizyjnej zaczyna się chwiać w posadach.

Dlatego telewizja ma coraz mniej do powiedzenia w kwestii wyznaczania standardów. Te dziś kontrolują widzowie - jeśli telewizja nie przykuje ich uwagi, to zwrócą się w inne miejsca, do internetu przede wszystkim. Stąd w ogólnopolskich stacjach wysyp pradokumentów typu Trudne Sprawy i Dlaczego ja, stąd też bierze się odgrzewanie kotletów, takich jak Taniec z Gwiazdami. Stąd kolejne seriale o niczym.

Spadek poziomu powoduje, że widzowie są jeszcze bardziej nieszczęśliwi. Przecież telewizja sprzedaje tak zwany chłam, który cieszy, bawi i przyciąga w momencie oglądania, jednak całościowo buduje dwa wizerunki świata.

Jeden to świat nieszczęśliwy - znany z wiadomości (nieszczęście sprzedaje i przyciąga) i pełnym grzebania w codziennych problemach paradokumentów. Na dłuższą metę to przygnębia, powoduje poczucie zagrożenia i niepewności.

Drugi to świat nierealny, nieistniejący lub niedostępny zwykłym śmiertelnikom, którzy przecież telewizję oglądają. Przedstawiają go programy lajfstajlowe i wszelkiej maści seriale - ostatnio nie tylko amerykańskie, ale też polskie. Pozornie bogata młodzież z Miłości na Bogato może śmieszyć, ale i tak trafia w sedno, mówi "to ten świat, gdzie mogą pieprzyć jak potłuczeni, ale i tak mają lepiej od was, robole".

Nierealny świat też przyczynia się do nieszczęśliwości oglądaczy, a co bardziej istotne, wychodzi poza ramy telewizji, rozprzestrzeniając się na torrentach i serwisach hostingowych.

Telewizja wychodzi z telewizji, ale już ułomniejsza, i niesie ze sobą swój bagaż dalej. Jak?

Poprzez spłycanie wszystkiego i omijanie jak się da ważnych z punktu widzenia istnienia człowieka pytań. Poprzez dawanie gotowych, często nieprawdziwych odpowiedzi, zamiast zadawania pytań.

tumblr_mqyl8m6LWE1s4s72fo1_500

Na przykład House of Cards, hitowy serial stworzony dla Netfliksa. Frank Underwood to postać stworzona, by ją cytować - złote myśli, pisane przez scenarzystów w porozumieniu z całym działem PR-u i socjologii, aż proszą się, by wrzucać je na Twittera. Kuszą swoją coelhowatością. To takie nieprawdziwe prawdy, w które z rozpędu można uwierzyć.

Choćby w to:

Such a waste of talent. He chose money over power - in this town, a mistake nearly everyone makes. Money is the Mc-mansion in Sarasota that starts falling apart after 10 years. Power is the old stone building that stands for centuries. 

Albo w to:

There is no solace above or below. Only us. Small. Solitary. Striving. Battling one another. I pray to myself. For myself.

Albo w to, że władza jest w życiu najważniejsza, i tak dalej. To recepty na życie w stylu właśnie Paulo Coelho. Proste, mocne i najczęściej nieprawdziwe, jeśli tylko zastanowić się nad nimi dłuższą chwilę.

Nie tylko House of Cards sprzedaje wielkie nic. Większość popularnych seriali opowiada o niczym - intrygi, duże słowa, granie na prostych i podstawowych uczuciach. Lubimy seriale pełne zwrotów akcji i wzniosłych słów, sam lubię. Przepadamy w nich, wydają nam się o wiele lepsze, niż paradokumenty czy sale sądowe z udawanymi procesami. Mamy wrażenie, że obcujemy z czymś wyższym, podczas gdy tak naprawdę to kolejni sprzedawcy marzeń.

Nie ma badań na temat tego, czy seriale telewizyjne, a nie telewizja jako taka, czyni nas nieszczęśliwymi. Na to jednak warto odpowiedzieć sobie samemu - czy kolejny serial o świecie i sytuacjach, których nigdy nie doświadczymy i w którym podawany jest w każdym odcinku stos recept na życie wnosi pozytywy do życia. Czy nie jest to sztuczka na przyciągnięcie większej widowni?

Przecież poradniki z cyklu "jak żyć" i "jak odnieść sukces" wciąż sprzedają się całkiem dobrze.