1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Miłość na Bogato - bogactwa ciąg dalszy

Zgodnie z podmiotem lirycznym tekstu piosenki Patrycji Kazadi, ja też dzisiaj przerwałem sen z nadzieją na lepszy dzień, ale tym razem trochę się zawiodłem. Poziom drugiego odcinka był trochę mniej żenujący, a dialogi ciut lepsze. Jak tak dalej pójdzie, to Miłość na Bogato stanie się po prostu kiepskim serialem i skończą się wszelkie moje „żarty” a fanpage Filozofia z Miłość na Bogato straci rację bytu.

Miłość na Bogato – bogactwa ciąg dalszy

Fabuła w skrócie (spojlery były nieuniknione)

Na całe szczęście dzisiejszy odcinek miał swoje (głupie) momenty. Zgodnie z obietnicą zawartą w teaserze, na pierwszy plan wysunął się wątek związku Marceli i Janka oraz wieeelka kłótnia Gabrona i Sylwii – tej od „abstrakcji”, ale od początku.

Na pierwszy rzut ucha słyszymy Rihannę Diamonds – bo wiecie, piosenka jest o diamentach, a diamenty to bogactwo, czekam zatem na Material Girl Madonny – zaraz po tym Marcela ze swoją nienaganną polszczyzną (niestety w tym odcinku nie zauważyłem nadmiaru hiperpoprawności) zadaje pytanie swojej kuzynce:

Zasmakowały ci płatki?

Jak bardzo ironicznie to zabrzmiało, to tylko prawdziwi fani serialu mogą to wiedzieć. Tak się zastanawiam czy przypadkiem autorzy nie aplikują nam tutaj meta-humoru... Dalej już fabuła pędzi z kopyta. Janek gubi swoją komórkę w ogromnym warszawskim apartamencie Marceli, więc prosi ją o pomoc w odnalezieniu zguby. Marcela niczym wytrawny detektyw odnajduje szybko telefon i „przypadkiem” widzi smsy byłej dziewczyny Janka, w których ta prosi o pomoc w przewiezieniu stołu. Zbulwersowana tą sytuacją, zazdrosna Marcela wpada w „szał” i rzuca gromy na Janka, a jak to wyglądało? Mniej więcej tak:

Nie podoba mi się, nie jestem zadowolona, czy my się rozumiemy?

Brzmi groźnie prawda? Dodam tylko, że na stole w kuchni nadal były ananasy i pomarańcze, widocznie Justynie nie smakują tak egzotyczne owoce i chętniej zatopiłaby zęby w bardziej przaśnych produktach.

Następnie widzimy scenę, w której Janek wraz z menadżerem Delite – Nikodemem - omawiają przyszłe biznesowe plany czekając na Gabrona. Gdy „długo” oczekiwany kolega w końcu się zjawia, w swym ręku trzyma torbę podróżną, jako materialny dowód rozstania z Sylwią. Co ciekawe torba - w której jak się można domyślać, powinny być ubrania - jest tak leciutka, że Nikodem bez problemu podnosi ją szybkim ruchem ręki i wkłada bez problemu do bagażnika. Być może przemawia przeze mnie rachityczny chuderlak, ale śmiem podejrzewać, że torba była pusta!

Muszę przyznać, że przy Marceli dialogi pozostałych aktorów wypadają dosyć słabo. Nasza gwiazda znów zaspokoiła mój hejterski głód i przy rozmowie z Justyną wypowiedziała przepiękne zdanie a propos swojej sesji dla Vogue (a jakże!):

Tak, super wypadła, fotograf był zadowolony ze mnie, a ja z niego tym bardziej.

W tym odcinku poznajemy w końcu siostrę Gabrona – Karolinę - która nie może odbiegać od poziomu reszty obsady, więc jej dialogi musiałby być totalnie głupie. Przykład?

Widzimy scenę, gdy Karolina przychodzi do Sylwii porozmawiać o swoim bracie, starając się odciągnąć Sylwię od pomysłu zakończenia jej związku z Gabronem. Następnie scena rozmowy Karoliny z bratem, podczas której pyta się go co się stało, co jest nie tak? Czy Karolina ma zaniki pamięci i zapomniała o tym, że rozmawiała z Sylwią, czy może po prostu scenarzyści machnęli ręką na kolejność scen?

Kolejny „udany” dialog, to rozmowa Janka z Gabronem w samochodzie. Janek pyta się Gabrona o spędzony dzień, co wygląda tak:

Gabron: Byłem z siostrą na rajdzie.

Janek: Z siostrą? Wariat. – rzeczywiście mały wariat z tego Gabrona, który podbił sobie oko podczas rajdu, najwidoczniej szalony wieczny chłopiec nie słyszał o czymś takim jak kask. Ale ale, Gabron ma rozwiązanie na wszystko, więc co robi?

Gabron: Wiesz co zrobię? Okularki.

Janek: Okulary, nie no klasa jest. - trudno się nie zgodzić.

Na koniec odcinka mamy prawdziwy mindfuck, scena rozstania i chwilowego powrotu do siebie Gabrona i Sylwii to przy tym nic. Justyna idzie na zakupy, podczas których Marcela stwierdza, że nie była na zakupach od dwóch tygodni - już wiemy skąd tylko ananasy, pomarańcze i szampan w mieszkaniu – podczas których wydaje bagatela 5,600 złotych. Nie dowiaduje się o tym jednak przy kasie, tak jak my szarzy, zwykli ludzie, ale dopiero po tym jak próbuje wyciągnąć z bankomatu pewną kwotę pieniędzy, a maszyna odmawia wykonania polecenia, ze względu na brak środków na koncie. To jest dopiero high life, co?

Na koniec zostawiam was jeszcze z Patrycja Kazadi żebyście nucili tę nieszczęsną melodię do końca waszego dnia.