1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Seksistowskie spojrzenie na seriale

Seksistowskie spojrzenie na seriale

Jesteś kobietą? Jesteś mężczyzną i masz kobietę, siostrę, koleżanki? Przeczytaj to. A potem obsmaruj seksistowskiego autora w komentarzach, bo na to zasługuje. Tak spłycić temat mógł tylko osobnik o niewątpliwym braku dystansu i pewności co do swojej męskości, którą podkreśla stawianiem się wyżej od kobiet i patrzeniem z góry. Czytając takie wypociny wstyd mi za bycie mężczyzną.

Autor stawia w swoim tekściku tezę... właściwie nie wiadomo, jaką tezę. Że seriale dla kobiet są do bani, są puste, odrealnione i tworzone "na jedno kopyto", według szablonu pełnego tych samych chwytów, miłostek i intryg. I że potem taka kobieta, naoglądawszy się cukierkowego świata pięknych ludzi, musi wrócić do rzeczywistości. No biedna!

Otóż, drogi autorze, są to seriale dla nastolatek. Takich młodych, kilkunastoletnich dziewczyn, które w latach 60. kochały się w Beatlesach i przyklejały na ścianę plakaty z Lennonem, w latach 70. wyobrażały sobie jakby to było gdyby zakochał się w nich John Travolta, w 80. Maverick z Top Guna rozpalał ich wyobraźnię, a pod koniec 90. podkochiwały się w Ricky'm Martinie czy chłopcach z Backstreet Boys.

Wspomniany w tekściku Chuck Bass i jego fanpejdże to dzisiejszy odpowiednik na przykład Kim Wilde, którą nasz rednacz ubóstwiał za chłopaka, miał nawet jej plakat nad łóżkiem (ups, miałem tego nie zdradzać?!). Wilde też była przecież postacią wykreowaną, choć nie aż tak, jak serialowy Bass.

Być może autor nie miał nigdy styczności z kobietą. Taką prawdziwą, z krwi i kości, która nastoletnie, fikcyjne miłostki zostawiła już dawno za sobą. Może dlatego generalizuje, przyznając, że tak naprawdę to nie wie, czy jest tak, jak pisze.

Co oglądają kobiety? Moja obok Plotkary wybiera i Grę o Tron, i Suits, a wspomniany w tekściku Breaking Bad ubóstwia. Zasada jest prosta: im więcej "mięcha", tym lepiej.

Ups, chyba teoria autora o tym, że seriale dzielą się na seriale dla kobiet i dla mężczyzn zaczyna się sypać.  Oczywiście, że niektóre przeznaczone są typowo dla kobiet, inne typowo dla mężczyzn, jednak... Wszystkie są tak samo słabe.

Seriale dla nastolatek faktycznie opierają się na mocnych postaciach, intrygach i licznych miłostkach. Natomiast seriale dla mężczyzn to robione według jednego szablonu wszelkie seriale kryminalne, które z rzeczywistością również nie mają nic wspólnego i po obejrzeniu których biedny mężczyzna musi wrócić do pisania na NaTemat, a nie rozwiązywania zagadek morderstw.

Poza tym autor ma braki w serialowym rozeznaniu, przywołuje tylko kilka popularnych tytułów z kategorii "masówki". Już spieszę wytłumaczyć, jak te - kryminalne, dla nastolatek i tak dalej - są tworzone.

Musi być chwytliwie, a im bardziej wyimaginowany i nierealny świat, tym lepiej. Hollywood już dawno wie, że przeciętni zjadacze chleba uwielbiają podglądać świat, w którym nie żyją, a najlepiej, gdy świat ten ma skazy i wywołuje poczucie "a nie mówiłem? U tych bogaczy nie może być tak idealnie, haha!". Dlatego wciąż takim powodzeniem cieszą się produkcje o bananowej młodzieży i ich dziwnych perypetiach (Gossip Girl, 90210, Pretty Little Liars), seriale o lekarzach - niemal w każdej kulturze bardzo szanowanej grupie społecznej (Grey's Anatomy, Nurse Jackie, Royal Pains) i kryminalne, na czele z CSI, w których nagminnie pokazywane są przypadki intryg i zbrodni w bogatszych warstwach społecznych.

Autor przywołuje też Glee, a to całkiem osobna kategoria. Naiwna i pustawa w zasadzie fabuła jest w Glee tylko pretekstem do musicalowej oprawy, którą trzeba lubić i która jest celowo przerysowana, a środowisko liceum jako tła do musicalu przecież sprawdza się znakomicie. Odsyłam do "Grease".

Autor jakby celowo nie chce wgłębiać się w tematy, o których pisze, nie chce mu się nawet sprawdzić oglądalności seriali. Ciekawy jestem, jak zaszufladkuje Grę o Tron - czy to serial dla mężczyzn czy dla kobiet? Jest akcja, jest wartko, ale intrygi i miłostki też czają się wszędzie... A oto demografia Gry o Tron:

Print

Widownia AMC, którego hity serialowe to Breaking Bad i The Walking Dead, wyjątkowo wydawałoby się męskie seriale, wspierane przez inne męskie seriale, to odpowiednio 55% mężczyzn i 45% kobiet.

Screenshot at 2013-08-28 16-45-35

Mam wyzwanie dla autora - skoro szufladkowanie i generalizowanie idzie mu tak świetnie, niech skategoryzuje wymienione seriale na "męskie" i "kobiece": Bones, Borgias, Suits, Falling Skies, True Blood, The Newsroom, Legit, House of Lies, American Horror Story i Californication.

Zresztą, z czym tu polemizować. Autor przecież ma swoją tezę i swoje argumenty i wie lepiej. Seksistowsko i bez znajomości tematu. Czyżby wierszówka?