1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Jesteście zawiedzeni Affleckiem w roli nowego Batmana? Pozwólcie, że was dobiję

Jesteście zawiedzeni Affleckiem w roli nowego Batmana? Pozwólcie, że was dobiję

Informacja o tym, że Ben Affleck wcieli się w postać Batmana w sequelu "Człowieka ze stali" była chyba najgorętszym newsem minionego tygodnia. Jeśli należycie do (przeważającej) części krytykujących ten pomysł osób, lepiej nie czytajcie kolejnego akapitu.

Dziś gruchnęła wieść o tym, że Affleck nie podpisał kontraktu tylko na jeden film o przygodach Człowieka-Nietoperza. "Man Of Steel 2" ma być jedynie pierwszym obrazem, w którym wystąpi w tej roli - jeżeli będą kolejne (a głośno mówi się, że tak się stanie) - w nich również zobaczymy Afflecka jako Bruce'a Wayne'a. Mało tego, jeśli pogłoski są prawdziwe, pojawi się między innymi w "Justice League", którą także wyreżyseruje. Zachwyceni?

Jednocześnie Ben Affleck podał do wiadomości, że rezygnuje z reżyserowania "The Stand", filmu opartego na motywach powieści Stephena Kinga "Bastion". Jak przyznał, nie byłby w stanie połączyć obowiązków wynikających z pracy nad drugim "Człowiekiem ze stali" i "The Stand". Nowym reżyserem filmu będzie Scott Cooper.

Clipboard01

Osobiście podchodzę z dużym dystansem do Afflecka w roli nowego "Batmana". Jasne, na pierwszy rzut oka nijak nie pasuje on do obrazu Mrocznego Rycerza i decyzja o angażu akurat tego aktora do akurat tej postaci wydaje się absurdalna. Ale przeżyliśmy już zdecydowanie gorszych Batmanów, a Ben Affleck zdecydowanie nie jest najgorszą osobą, jaka moglibyśmy oglądać w tym wcieleniu.

Poprzedni aktorzy też mieli pod górkę

Słusznie czy niesłusznie, fakt jest taki, że wybór do roli Batmana bodaj wszystkich poprzedników Afflecka spotkał się z mniejszą bądź - częściej - większą krytyką. Przed premierą "Batman - Początek" Christian Bale, do którego dziś wszyscy tęsknie wzdychamy, musiał słuchać, że jest za stary, żeby wystąpić jako Człowiek-Nietoperz i że jego głos kompletnie go dyskwalifikuje. Dziś czytamy, że to on powinien być Batmanem po wsze czasy. Ale Bale i tak miał łatwiej niż pozostali.

Christian-Bale1

W 1989 roku, po castingu na rolę głównego bohatera w filmie "Batman" Tima Burtona, wytwórnia Warner Bros otrzymała ponad pięćdziesiąt tysięcy listów, w których fani wyrażali oburzenie i nie zgadzali się z decyzją o angażu Micheala Keatona. Ci, którzy już po seansie twierdzili, że bardziej sztywno Batmana zagrać się nie da, przecierali oczy ze zdumienia, gdy następcą Keatona został Val Kilmer. Z tym ostatnim zresztą nie mógł się dogadać reżyser nawet "Batman Forever", Joel Schumacher. Choć wypada zaznaczyć, że akurat rola Kilmera ma swoich zwolenników, którzy mimo wszystkich wad aktora, twierdzą, że najlepiej zinterpretował i oddał ducha tej postaci.

clooney-batman

Na George'u Clooney'u krytyka nie zostawiła suchej nitki, sam aktor zresztą potem żałował roli w "Batmanie i Robinie" (nota bene najgorszym filmie o przygodach Batmana jaki kiedykolwiek powstał) i przyznał, że udział w tym dziele był jedną z najgorszych decyzji w jego karierze. Niemniej, przed premierą pomysł "Clooney na Batmana" spotkał się raczej z pozytywnym odbiorem.