1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Audiobooki

Audiobooki kwaśne, przaśne, ale wesołe. Czy to możliwe? Podano do stołu jaśniepanie!

Audiobooki kwaśne, przaśne, ale wesołe. Czy to możliwe? Podano do stołu jaśniepanie!

Audiobooki to nie tylko „Przedwiośnie” Żeromskiego, kursy samodoskonalenia, bajki dla dzieci i niemieckojęzyczna pornografia. Naprawdę.

Ostatnio oglądałem w telewizyjnej dwójce jeden z licznych kabaretowych festynów i zapragnąłem zabrać gorącą atmosferę amfiteatru do kabiny samochodu, w którym chcąc nie chcąc, muszę spędzać niemało czasu każdego dnia jadąc do pracy. Po drugie z radością założyłbym słuchawki na siłowni, żeby nie słyszeć jęków nasterydowanych pudzianów napinających się pod wygiętą w pałąk sztangą. No i może jeszcze zabrałbym wesołego audiobooka do tramwaju, w którym muszę słuchać telefonicznych wynurzeń matrymonialnej natury licznych stad gimnazjalistek.

Szukałem humoru bo kiedy kisnę w samochodowym korku lub wdycham opary spod pachy opasłego jegomościa w zatłoczonym miejskim autobusie potrzebuje radosnego akcentu jak świeżego powietrza. Też tak macie?

Na taką okazję poszukiwałem czegoś rozrywkowego, audiobooków rozweselających nie gorzej od słusznej porcji ziela. Poniżej przedstawiam piątkę rozrywkowych nagrań, które powinny bez problemu rozhuśtać wisielczy nastrój i zmyć skwaszoną minę. O perełki pierwszej klasy w audiobookowych zasobach nie jest tak łatwo a poniższe przykłady niekoniecznie należą do pierwszej ligi, ale dają radę. Posłuchajcie...

Blog osławiony między niewiastami

adreusAutor prowadzi tzw. "Oficjalny Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie".

Artur Andrus to radiowiec, kabareciarz i dziennikarz, którego możecie znać z III Programu Radia i audycji „Powtórka z rozrywki”. Opublikował również wywiad rzekę z Marią Czubaszek, która z racji dużego dystansu do siebie i wrodzonego poczucia humoru okazała się świetnym partnerem do rozmowy (na marginesie gorąco polecam „Każdy szczyt ma swój Czubaszek”).

„Blog osławiony między niewiastami” to wybór najlepszych i najzabawniejszych zapisków z bloga autora. Andrus ma niezwykły dar zajmującego, nasyconego żartem opowiadania o rzeczach najzwyklejszych, banalnych i błahych. Potrafiłby zapewne godzinami snuć opowieść o szczoteczce do zębów albo pudełku pasty do butów. Powiem tak, na zszargane codziennymi obowiązkami nerwy, historie Artura Andrusa działają jak balsam i wspaniale rozładowują napięcie. Na swoim własnym przykładzie potwierdziłem tę tezę bo najczęściej słuchałem satyryka w samochodzie i zauważyłem, że mniej chętnie naparzam w klakson i rzadziej rzucam mięsem. Ciśnienie też pewnie mi spadło.

Szaman morski

Ponad trzy dziesiątki anegdot kapitana Eustazego Borkowskiego słucha się z zapartym tchem i szerokim uśmiechem na twarzy bo Borkowski to urodzony gawędziarz, postać wielkoformatowa i niezwykle barwna. Kapitan żeglugi wielkiej, dowódca najsławniejszych polskich transatlantyków znał kilkanaście języków, pływał po wszystkich morza świata i miał niezliczoną ilość przygód. Część z nich można poznać dzięki publikacji pt. "Szaman Morski".


Borkowski posiadał niesamowity dar łączenia zabawnych historii z faktami, co przydaje jego opowieściom dodatkowego smaku. Mrożące krew w żyłach wspomnienia żeglarza są przecież prawdziwe, ale podane przez kapitana słynnego MS „Batory” lekko kpiarskim stylem, potrafią rozbawić największego ponuraka. Do tego pozwalają zajrzeć w przeszłość, do okresu dwudziestolecia międzywojennego. Od strony morza. To nietypowy rejs i niepowtarzalna przygoda.

Kabaret Elita

Do posłuchania są aż dwie godziny skeczy i piosenek najsławniejszego, wrocławskiego kabaretu. Co prawda panowie z Elity stopniowo (szczególnie po śmierci nieodżałowanego Jana Kaczmarka) oddalają się od głównego nurtu rozrywki i na tle konkurencji są zbyt poważni, ale dzięki różnorodności nagrań można posłuchać najlepszych gagów Elity ze złotego okresu. Co ciekawe, album trafił również do… Deezera i Spotify. Polecam przed ewentualnym zakupem posłuchać całości za darmo, na Deezerze tutaj, a Spotify już chyba wiadomo gdzie.

Dobrze i wesoło brzmi kawałek „Polskie zakupy” albo mocno pokręcona piosenka zatytułowana „Eeee”. Pełna nazwa dwupłytowego albumu jest trochę za długa: "Kabaret Elita czyli Kaczmarek, Niedzielski, Plaskota, Skoczylas, Szelc, Waligórski". Może to też taki żart?

I jeszcze przy okazji ciekawostka. Ktoś pamięta, że z Elity wywodzi się satyryk Tadeusz Drozda, który prowadził mało zabawny program „Śmiechu warte”?

Antybaśnie 1001 dnia

„Szok kulturowy przyszedł dopiero po paru dniach. Wówczas dotarło do Arthura Darlingtona, że życie w późnym średniowieczu było istną gehenną. W całym Regentburgu nie mógł znaleźć ani jednej szczoteczki do zębów, ani pół butelki ulubionego przezeń burbona, ani ćwierć puszki coca-coli i ani jednej dziewki, która śmierdziałaby mniej niż cumujący przy wytwórni kosmetyków trawler przetwórnia. Nie było też żadnego kanału telewizji. Gdyby więc patrzeć na rzeczywistość przez pryzmat sztuki dedukcji, trzeba by zawyrokować, iż życie w trapezoidalnym królestwie Amirandy jest po prostu niemożliwe.”

Powyższy, krótki fragment "Antybaśni 1001 dnia" najlepiej oddaje ducha tego nietypowego eksperymentu Marcina Wolskiego, który wtłoczył naszą rzeczywistość do świata cokolwiek starodawnego. I bawi się tą konwencją. Dobrze się bawi a my z nim. Słucha się tej historii doskonale a ponieważ lektorem jest Marian Opania, brzmi jeszcze lepiej. Aha, nagranie ma ponad osiem godzin, czyli wystarczy na kilkanaście przymusowych przestojów w ulicznych korkach. Poniżej jeszcze jeden, dłuższy fragment.

Czy znacie dowcipy o...

To cała seria, której bohaterami są wojskowi, przysłowiowa baba u lekarza, słynny na całą Polskę Jasiu, czy nasi uliczni, niebiescy filozofowie i pogromy zła – policjanci.

No dobra, część tych dowcipów ma brodę dłużą niż naczelny naczelny mułła meczetu Al Rahman, ale przecież wciąż śmieszą i bawią do łez. Niestety w przeciwieństwie do pozostałych audiobooków nie udało mi się znaleźć cyfrowych wariantów tych nagrań. W handlu dostępne są wyłącznie płytki CD, bo do „chomikowania” tych albumów wypełnionych żartami nikogo nie zachęcam. Sampli można posłuchać choćby tutaj, natomiast wydania CD z serii "Czy znacie dowcipy o..." można zakupić choćby w Fabryka.pl.

Znacie lepsze, płatne nagrania? Nie trzymajcie ich pod pierzyną i podzielcie się z nami.