1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Pięciu superbohaterów wciąż zasługujących na własny film

Pięciu superbohaterów wciąż zasługujących na własny film

W dzisiejszych czasach, film o Superbohaterach zastąpił Western jeśli chodzi o kulturę popularną. Każdego roku dostajemy nowe adaptacje komiksów o różnokolorowych herosach walczących ze złem w najbardziej kuriozalnej formie, jaka tylko jest możliwa. Z jakiegoś jednak powodu, wielu naprawdę oryginalnym i interesującym postaciom nie udaje się trafić na wielki ekran. Oto drobna lista mścicieli w rajtuzach, którzy wciąż zasługują na swój własny film... a którego im się odmawia.

Od razu wspomnę, że większość tych bohaterów pochodzi z uniwersum DC, bo Marvel ekranizuje nawet te najmniej znane postacie i jakimś cudem udaje mu się na tym jeszcze zarobić. Z kolei Warner Bros, właściciel DC Comics, ma straszne problemy ze zrobieniem czegokolwiek, co nie jest Batmanem.

Blue Beetle

5

Blue Beetle został stworzony w 1939 roku dla wydawnictwa Charton Comics (od dawna własność DC). Tak jak wiele postaci z tej listy, przeżył liczne przemiany i był portretowany na różne sposoby przez lata. Pierwszym Blue Beetle był Dan Garret, który uzyskał swoje moce od mistycznego skarabeusza, którego odnalazł podczas wykopalisk w Egipcie. Po kilku latach, jego tytuł został przejęty przez Teda Korda. I choć temu drugiemu udało się nawet dostać do Ligi sprawiedliwości, nie grał nigdy żadnej znaczącej roli. W wyniku tego, DC postanowiło wcisnąć tajemniczego skarabeusza latynoskiemu nastolatkowi Jamie'mu Reyes. Niestety, fani poprzednich inkarnacji postaci praktycznie zignorowali nową serię i przez to Niebieski żuk jest chyba najmniej znaną postacią z tej listy.

I niezależnie od tego, którego z nosicieli magicznego robaka z kosmosu (spoiler) Warner Bros/ postawnowiłoby przenieść na srebrny ekran, zawsze była cała masa przeróżnych materiałów, z którycvh można swobodnie czerpać. Pod wieloma względami, Blue Beetle jest barziej jak bohater Marvela - przez co, łatwo byłoby przenieść jego przygody na ekran (formuła została już opacowana przez kogoś innego). Pierwszi nosiciele tego tytułu byli bardzo standardowymi, przyjaznymi gośćmi - trochę jak Hal Jordan (Zielona Latarnia - wszyscy wiemy jak to fiasko się skończyło). Ale ten ostatni, jest praktycznie jak Peter Parker stworzony dziasiaj. To seria naprawdę zabawnych, intensywnych przygody, humor i pozytywną energię komiksów.

Komiksy z przygodami Teda Korda są dostępne na ComiXology . Tam też znajdziesz wyśmienitą serię z Jamie’m Rayes.

Green Arrow

2

Oliver Queen, czyli Green Arrow zaczynał jako klon Batmana - tj. posiadał niemal identyczne backstory, taką samą motywacje, miał swojego dzieciaka-pomocnika, jeździł samochodem własnego projektu i również był obrzydliwie bogaty, z własną firmą mogącą finansować jego działalność w walce z przestępczością. Podstawowa różnica polegała na tym że jego strój był... zielony. I miał strzały. Kręcił się gdzieś na drugim planie jeszcze od lat czterdziestych, jednak prawdziwą popularność uzyskał dopiero kiedy Dennis O’Neal zapewnił mu mały lifting, przy okazji serii komiksów Green Lantern/Green Arrow, gdzie dwaj herosi podróżowali o Ameryce, dyskutując o swoich konserwatywnych i liberalnych poglądach. Wtedy właśnie postanowiono dodać temu duetowi odrobinę więcej charakteru i od tego momentu, Green Arrow był przedstawiany zazwyczaj jako rebeliant, zawsze przeciwstawiający się establishmentowi i wrażliwy na krzywdę ludzi biednych.

Także, Opowieść Olivera Queena stała sie niezłym materiałem na naprawdę dobry serial (w tym przypadku odsyłam Cię do tekstu Jacka). A w związku z tym, że DC teraz będzie rozszerzać swoje filmowe uniwersum, tak jak to zrobili już ludzie od Marvela - Byłoby miło zobaczyć tego gościa w kinie. Dodatkowym atutem jest oczywiście to, że w przeciwieństwie do Marvelowego Hawkeye - jego oryginalny strój wygląda jeszcze jak coś, w czym można by było wyjść z domu. A to oznacza, że nie trzeba by było drastycznie zmieniać wyglądu postaci na potrzeby nowego medium

Komiksy z jego przygodami są dostępne na ComiXology

Deadpool

4

Deadpool jest jednym z unikalnych przypadków sytuacji, kiedy parodia innej postaci z czasem staje się... znacznie popularniejsza od swojego pierwowzoru. O Najemniku z niewyparzoną gębą pisaliśmy już w kilku miejscach - i to o komiksach , grze, jak i jednym (pożal się Boże) filmowym występie. Niestety, Deadpool nie otrzymał szansy na swój pełnoprawny, solowego występu w kinie. Tym bardziej szkoda, bo Ryan Reynolds, aktor, który portretował najemnika w okropnym X-men Origins Wolverine uważa się za wiernego fana i wielokrotnie już wyrażał opinie, że chciałby zrobić adaptacje w stu procentach wierną duchowi komiksów. Niestety, film wtedy musiałby być oznaczony znaczkiem "R", co dla studia byłoby dużym ryzykiem, jeśli chodzi o filmy z Superbohaterami.

Wonder Woman

3

Wonder Woman jest jedną z najważniejszych postaci w Uniwersum DC. Nie tylko jako kobieta-superbohater, choć to na pewno pomogło jej przetrwać najtrudniejsze lata, kiedy jej komiksy nie sprzedawały się tak znowu świetnie. Została stworzona w 1941 przez współwynazcę poligrafu, Williama Marstona. Do dziś pozostaje jednym z czołowych przedstawicieli Ligi Sprawiedliwości, którą zresztą sama zakładała, nawet jeśli pierwotnie była jedynie sekretarką (ach, jak dziś zabawnie to brzmi). To jedna z najważniejszych i najdłużej żywotnych postaci DC Comics, często stawiana na równi z Supermanem i Batmanem (niestety, nie jeśli chodzi o sprzedaż zeszytów).

Historia Diany mocno związana jest z grecką mitologią. Wedle komiksu, plemie Amazonek zostało uwięzione przez Herkulesa, przez co wszystkie znienawidziły tyranię i opresję mężczyzn. Na pamiątkę tego wydarzenia do dziś noszą niezniszczalne bransolety, którymi ów brutal zwykł trzymać je w niewoli. Po swojej banicji w kosmos (lub do innego wymiaru, lub na jakąś kompletnie niewidzialną wyspę, zależy czyj komiks czytasz), krainę Amazonek odwiedził amerykański pilot informujący ich o tych zupełnie nowych złoczyńcach, znanych jako Naziści. Z racji tego, że fanklub Hitlera tak bardzo przypominał amazonkomi brutalność i okrutność swojego oprawcy, Diana wyruszyła aby pokonać drani i zaprowadzić wieczne dobro i równość dla kobiet. Warner Bros. zdaje się mieć bardzo ambiwalentne podejście do tej postaci.. W planach był niedawno serial, który został porzucony, a o filmie kinowym wciąż ani widu ani słychu. Powszechna jest opinia, że historia o mitologicznej księżniczce z kosmosu niezbyt pasuje do sposobu, w którym WB do tej pory adaptowało wszystkie swoje komiksy.

To wielka szkoda. To pierwsza superbohaterka, która nie była żeńskim odpowiednikiem kogoś innego (jak Supergirl czy Batgirl). Musiałaby być kluczowym elementem ekranizacji Ligi Sprawiedliwości, która wydaje się być tak bardzo kusząca dla Warnera od jakiegoś czasu (prawdopodobnie przez patrzenie na ludzi z Marvela z ich basenami wypełnionymi dolarami po Avengers). I jest duże prawdopodobieństwo, że nie dostanie nawet własnego filmu.

Aquaman

6

Tak jest, Aquaman. Artur, król Atlandyty ma dzisiaj niezbyt dobrą reputację wynikającą z jego dosyć niecodziennych umiejętności. Bo widzicie, potrafi kontrolować wszelkie morskie życie, od planktonu po wieloryby. W teorii brzmi w fajnie, w praktyce... cóż, wielokrotnie jego rola sprowadzała się do gadania z rybami. Sytuacji nie poprawił fakt, że przez jego żałosny ( i do tego dość zbędny, dodajmy) występ w monstrualnie popularnym amerykańskim serialu animowanym Superfriends, do dziś jest on obiektem różnych dowcipów i żartów w wielu miejscach (między innymi często w teorii Wielkiego Wybuchu).

Ale prawdziwy problem z tą postacią nie polega tak naprawdę na tym, że jest słaba. Te moce są pożyteczna, ale tylko w określonej sytuacji. Aquaman jest beznadziejny jako część zespołu - bo o ile Liga Sprawiedliwości nie musi mierzyć się z akimś ogromnym rekinem - nie ma z niego za wiele użytku na powierzchni. Oczywiście, mając taki status, DC próbowało wiecznie jakoś ożywić te postać. W latach dziewiędziesiątych, Aquaman był tak bardzo Hardcore, że odciął własną rękę i zamontował w jej miejsce hak. Obecnie, wydawnictwu chyba udało utrafić w balans pomiędzy naprawdę zabawnym superbohaterem o odrobinę bezużytecznych mocach, a mrocznym mścicielem rybek i planktonu. I jeśli Marvelowi udało się sprawić że Thor jest tak ekscytujący - Aquamanowi też należy się szansa (Nawet nie próbuj mnie przekonać - wcześniej nikogo nie obchodził Thor).

Ta lista mogłaby ciągnąć się w nieskończoność. Prawda jest taka, że prawie każdą postać można sportretować w zupełnie nowy, innowacyjny sposób, i tym samym uczynić ją ciekawą. Ale naprawdę wierzę, że te postacie kryją w sobie duży potencjał, który nie jest w pełni wykorzystany przez Hollywood.