1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. YouTube

Gurgie – vloger na kwasie

Gurgie – vloger na kwasie

I to najlepszym jaki tylko można dostać na kontynencie europejskim, bo to czym się ten człowiek zajmuje wykracza grubo poza XXI-wieczne ramy normalności. Chyba, że coś się mnie ominęło i zamiłowanie do spożywania jadalnych penisów stało się powszechną czynnością.

Tak samo zresztą jak oglądanie przez dorosłego faceta My Little Pony, co samo w sobie nie jest niczym złym, tylko powiedziałbym, że mało popularnym, ale taki właśnie jest Gurgie, mający tyle wspólnego z normalnością, co Hans Zimmer z dobrym soundtrackiem, czyli bardzo mało. Oglądanie filmów na jego kanale vikuserro to prawdziwa jazda bez trzymanki, podczas której psychodeliczny nastrój udziela się widzowi - spożywanie środków odurzających w tym czasie mija się z celem.

Testowanie penisów to jedna sprawa, ale co byście powiedzieli na recenzję drzemki? Albo przyrządzenie deseru czekoladowego, a następnie zwrócenie go wraz z dużą ilością śliny i ze świdrującym wzrokiem, patrzącym wprost na was? Powiecie, że to nic, zdarzali się więksi głupole i to jeszcze zanim YouTube stał się fajny - wystarczy wspomnieć tylko ekipę z Jackassa. No tak, racja, ale oglądając popisy Steve– O wiedziałem, że jest on tylko idiotą robiącym wyczyny kaskaderskie dla pieniędzy i sławy, a Gurgie? Ten człowiek jest kosmitą z zamiłowaniem do wspomagaczy farmakologicznych, a przynajmniej tak to wygląda…

Jak inaczej bowiem można wytłumaczyć zabawę na placu zabaw dla dzieci z „przyjacielem” Kulkiem, który jest niczym więcej jak papierową kulką? Pewnie gdybym był naocznym świadkiem tego co widzicie na filmie, uciekałbym jak najdalej od tego miejsca. Obserwując zachowanie Gurgiego wydaje mi się, że ten człowiek w swojej piwnicy przetrzymuje tuzin ludzi po to, żeby przeprowadzać na nich chore eksperymenty albo każe im spożywać żelkowe penisy – co w sumie się nie wyklucza.

Nawet te filmy, które wydawać by się mogło mają szansę być mniej „gurgowe”, jak recenzje sklepów, wdzierają się do mózgu bardziej niż szpikulec podczas lobotomii. Nie wiem jak wy, ale ja byłem dosyć skonfundowany po zobaczeniu, iż można pieścić palcem watę szklaną albo, że nawilżacze powietrza toczą wojnę z klanem termowentylatorów… Muszę się też nie zgodzić co do jednej tezy vlogera: do IKEI nie chodzi się po tanie hot-dogi, ale po to żeby zjeść klopsiki szwedzkie, taka jest prawda.

Zapewne jest tak, że Gurgie to normalny, inteligentny facet z potężną dawką ADHD, ale nie zmienia to jednak faktu, że jego materiały na YouTube są co najmniej dziwne. Na całe szczęście za tą ekscentrycznością idzie w parze dowcip i ciężko się po prostu nie uśmiechnąć widząc jak vloger wygłupia się przed kamerą. Z drugiej strony jednak, ten specyficzny humor po kilku filmach przestaje być interesujący. To tak jak z dobrą czekoladą, w małych ilościach jest wyborna, ale zjedzona w dużych ilościach na raz może spowodować ból brzucha.