1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Pierwsza rocznica "Gangnam Style" - one hit wonder ery internetu

Pierwsza rocznica „Gangnam Style” – one hit wonder ery internetu

Czy jest tu ktokolwiek komu muszę tłumaczyć co to jest "Gangnam Style"? Litości. Dziś minął okrągły rok odkąd na YouTube trafił najpopularniejszy obecnie teledysk świata, który przez drugą połowę 2012 był najgorętszym muzycznym fenomenem.

W chwili gdy piszę te słowa Gangnam Style ma na YouTube już ponad miliard siedemset milionów wyświetleń (sic!). A mówimy o utworze wykonywanym po koreańsku, którego słów wiele osób nie było w stanie zrozumieć. Mimo tego że hit rapera zdecydowanie wpisał się w kategorię one hit wonder (Łukasz już się o tym wypisał), to PSY coś nam jednak zrobił. Bo wrył się mocno w mózgi.

Wcześniej wszystkie zespoły jednego hitu miały popularność jedynie radiową i telewizyjną. Może się mylę, ale wydaje mi się że utwór PSY był pierwszym one hit wonder ery internetu - tam wylansowanego i tam najmocniej wypromowanego. A internet ery 2010 rządzi się swoimi prawami - także z miejsca mamy efekt viralu, przeróbki, parodie, memy, a popularność liczona w wyświetleniach na YT i zakupach na iTunes. Za czasów np. "Dragonstea Din Tei" musiało nam wystarczyć jedynie ciągłe katowanie tego w radiu i telewizji.

Gangnam Style stało się fenomenem nie tylko muzycznym, bo niewiele mniejszą furorę robił... taniec z teledysku. Jest to chyba pierwszy taki fenomen od czasów makareny. Gangnam Style tańczono wszędzie - na boiskach piłkarskich, na ulicach miast (również polskich), na lodowiskach - tak jak później wszędzie wykonywano "Harlem Shake". Najświeższa wariacja "Gangnam Style" z Polski została stworzona całkiem niedawno przez Kabaret Skeczów Męczących, którzy do melodii tego hitu zachęcali do... odwiedzenia regionu świętokrzyskiego.

Rok minął jak z bicza strzelił, a PSY zdążył w tym czasie zawojować świat na znacznie dłużej niż którykolwiek one hit wonder - wyłącznie dzięki wszechobecnemu internetowi. On sam pewnie drugiego takiego sukcesu nie osiągnie, ale następni po nim będą mogli liczyć na równie wielką popularność. Bo gdyby na przykład "Macarenę" stworzono dopiero teraz, byłaby równie wielkim tematem w mediach i muzyce, i nie wątpię w to ani trochę. Ale, póki co... "Oppa-Gangnam Style!"