1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Eragon - kalka Gwiezdnych Wojen ze smokami zamiast X-Winga?

Eragon – kalka Gwiezdnych Wojen ze smokami zamiast X-Winga?

Dzieci piszą książki dla dzieci. Tak w skrócie można skomentować sytuację związaną z Eragonem i jego kontynuacjami, natomiast z całą pewnością nie chciałbym, żebyście to stwierdzenie zaczęli interpretować pejoratywnie. 

Christopher Paolini był jednym z tych dzieciaków farmerów (no, może nie farmerów, ale głęboko w dziczy) w USA, które całe dzieciństwo uczyli się pod czujnym okiem rodziców. W przerwach od wykładania matematyki przy rodzinnym stole fascynował się literaturą fantasy, Władcę Pierścieni przeczytał razy kilkadziesiąt, aż w końcu zaczął pisać sam i tak - mając lat naście - wydał w końcu Eragona. Książka stała się bestsellerem na zachodzie i w Polsce, choć niektórzy zarzucali jej, że żywcem ściąga z... Gwiezdnych Wojen.

Po internecie krążą całe tabelki i wypracowania porównujące głównych bohaterów, okoliczności i wydarzenia z tymi, które widzieliśmy w sadze Star Wars. Mnie osobiście trudno jednoznacznie potępić autora, gdyż takich podobieństw można się doszukiwać na pęczki (w podobny sposób próbowano swego czasu kojarzyć z SW Harry'ego Pottera) i na siłę. Fakt jest taki, że ja tych inspiracji nie dostrzegłem, póki... ktoś nie zwrócił mi na nie uwagi. Mam teraz chyba nawet małe wyrzuty sumienia, czy aby nie psuję Wam lektury.

Eragon to nie jest arcydzieło literatury fantasy. Wydaje mi się, że dla tego typu gatunku książek to taki serial Spartacus lub film Szybcy i Wściekli. Opisy przyrody ograniczono do minimum, cały czas towarzyszy nam szybka i wartka akcja. Książkę pisał nastolatek i moim zdaniem do nastolatków, góra studentów, cała saga jest adresowana. Zabawa z lektury, jak to w przypadku takich nieskomplikowanych dzieł zwykle bywa, jest całkiem przednia. Czyta się to, jakbyśmy oglądali całkiem fajny film.

Eragon i jego kontynuacje, całość bowiem składa się na sagę "Dziedzictwo", spełnia wszystkie przesłanki literatury fantasy, są ludzie, krasnoludy i elfy, trochę magii, a także inne, momentami bardziej tajemnicze rasy. Wielką gratką są smoki, stanowiące niemalże unikat i żyjące w niecodziennej symbiozie ze smoczymi jeźdźcami. Nie brakuje też rysu historycznego, złego uzurpatora i całkiem niezłej intrygi politycznej. Wreszcie - są także efektowne konfrontacje, w których naprawdę czuć moc bohatera, a przecież to tygrysy lubią najbardziej.

Nie jest Eragon aż tak dziecinny jak mogłoby się wydawać, choć koneserzy Gry o Tron z pewnością kręciliby nosem. To zupełnie inny typ literatury, któremu bliżej do Władcy Pierścieni pomieszanego z Harrym Potterem, ale w kategorii literatury młodzieżowej sprawdza się to wyśmienicie.

Jeśli nie czytaliście książki, a widzieliście film - postarajcie się o nim zapomnieć. Był kompletną pomyłką, na kartkach papieru nie jest wcale tak źle, pod warunkiem, że nie oczekujemy żadnej rewolucji.