1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Metal Hurlant Chronicles, czyli science fiction, kicz i półnagie kobiety

Metal Hurlant Chronicles, czyli science fiction, kicz i półnagie kobiety

Stacja AXN,  dokładając do swojej oferty serial Metal Hurlant Chronicles, uszczęśliwiła wielu geeków (w tym mnie) siedzących po uszy w sci-fi. Wszystkich fanów komiksów Heavy Metal oraz tych, którzy po prostu lubią obejrzeć dobry serial sciencie-fiction, zapraszam do lektury.

Cała historia zaczyna się w 1974, kiedy to dwaj francuscy rysownicy Jean "Moebius" Giraud i Philippe Druillet wydali na świat Métal Hurlant (Wyjący Metal). Legendarny już komiks, który swoimi ociekającymi erotyzmem i brutalnością historiami, wbił się głęboko w popkulturę lat 80-tych, pozwalając na chwilę zapomnieć o ty, że Francuzi to tchórze i twórcy Asterixa.

Ideę uniwersum komiksu można by najkrócej opisać, jako przeniesienie Opowieści z Krypty (amerykańskiego komiksu wydawanego w latach 1950-1955) na grunt fantasy i science fiction z pokaźną dawką erotyzmu. Pomysł ten przyjął się tak dobrze, że już 1977 powstał jego amerykański odpowiednik - Heavy Metal. Chociaż oryginał przestał być wydawany w 1987 (na krótko wznowiony przez inne wydawnictwo od 2002 do 2004), to Heavy Metal trwa, aż do dzisiaj.

Kanadyjczycy chyba trochę zazdrościli Amerykanom i Francuzom, dlatego w 1981 roku pokazali światu swój genialny film animowany - Heavy Metal  z gołymi babkami i najlepszym połączeniem fantasy z sci-fi jakie świat widział. W 2000 roku kanadyjscy producenci trochę mniej się postarali i wypuścili dużo gorszy Heavy Metal 2000.

Minęło dwanaście lat i Francuzi przypomnieli sobie o swoim skarbie narodowym. Tym razem postanowili nie wkraczać na ryzykowny rynek komiksów, a zająć się bardziej dochodowym przedsięwzięciem – produkcją serialu. Chociaż marka bardzo znana, a tytuł nośny, to wbrew pozorom, zadanie nie było takie łatwe.

Reżyser serialu, Guillaume Lubrano, musiał wykorzystać cały swój talent, żeby odnieść sukces. Skostniała francuska branża telewizyjna nie dawała zbyt dobrych perspektyw, udało się jednak namówić stację France 4, żeby wyemitowała serial. Niedługo później, Sony Pictures Television (właściciel AXN) kupił prawa do transmisji serii w innych krajach europejskich, dzięki czemu i my możemy się nim cieszyć.

Na swojej stronie, AXN oferuje cały sezon (6 odcinków) całkowicie za darmo, ale to nie jedyna dobra rzecz. Każdy odcinek, to nowa historia trwająca nie więcej niż 26 minut, więc nie trzeba się martwić o zawiłość fabuły. Jedyna rzecz, jaka łączy epizody, to pojawiająca się w każdym z nich głowa żywej planety (Métal Hurlant) na nieboskłonie.

Ok, przyznaję, efekty specjalne są kiczowate (winowajcą jest mały budżet) i jest mniej golizny niż oczekiwałem - a przynajmniej kobiecej, ale najważniejsze jest to, że historie są bardzo ciekawe, zaskakujące i trzymające w napięciu. Koniec końców, każdy odcinek jest dosyć wierną adaptacją (genialnego) komiksowego pierwowzoru. Sam reżyser przyznawał zresztą, że przy nawet najmniejszej zmianie fabuły, konsultował ją z komiksowymi autorami.

Poza tym, gdzie indziej znajdziecie walki rodem z 300 w średniowiecznym otoczeniu, ale z robotami? Albo turtle sapiens, które przewidują przyszłość czy Walta Disneya w XXIV wieku pokazanego, jako niedorozwiniętego jaskiniowca? Jedynym minusem jest fakt, że pierwszy sezon już się skończył i nie ma na razie informacji, co do drugiej serii. Pozostaje, więc mieć oczy i uszy szeroko otwarte na wszelkie wieści.