1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Moby zapowiada "Niewinności". Powróci wreszcie w glorii i chwale?

Moby zapowiada „Niewinności”. Powróci wreszcie w glorii i chwale?

Richard Hall, znany lepiej jako Moby zapowiedział się z nowym albumem. Rzecz nazwana „Innocents” ukaże się we wrześniu tego roku. Nie wiadomo jeszcze kiedy dokładnie, ponieważ Moby zapowiadając nowy krążek siedział przed komputerem o trzeciej nad ranem i jego mózg nie pracował normalnie. Sam się do tego przyznał, żeby nie było.

Z tej uroczej wideo-zapowiedzi można już się sporo o nowym krążku dowiedzieć. Np. że pracował nad nim przez 18 miesięcy w swoim własnym studiu w Los Angeles,  a pomagał mu w produkcji Mark „Spike” Stent który to pracował m.in. z Madonną, Björk, Massive Attack, Goldfrapp czy nawet Lady GaGą. Do płyty swoje paluchy przyłożyli również m.in. Wayne Coyne z The Flaming Lips, Mark Lanegan z Queens Of The Stone Age oraz Skylar Grey (pamiętacie „I Need a Doctor” od Dr. Dre? Te urocze damskie wokale w refrenie to właśnie ona).

Moby postanowił też nie koncertować za wiele – wypromuje swoje „Niewinności” jedynie 3 występami w Los Angeles (swoją drogą, poszlibyście na Moby’ego gdyby kiedykolwiek zagrał nad Wisłą?). Okładka albumu, którą widzicie powyżej powstała pod jego naciśnięciem przycisku migawki w aparacie. Znaczy się, że sam ją wykonał.

Na pierwszego singla wybrano leniwy "A Case for Shame", w którym śpiewa kanadyjska wokalistka Cold Specks. Nie wiem jak wam, ale brzmi mi to jak żywcem wyjęte z albumu "Last Night" z 2008, który był ostatnim krążkiem Moby'ego po który sięgnąłem z własnej woli. Bądźmy szczerzy, czy cokolwiek przebojowego albo co najmniej dobrego wyszło spod jego ręki od czasów "Hotel"? No właśnie.

I na deser Moby narobił nam małego smaczka. Z rozbrajającą szczerością przyznał że miał mnóstwo wolnego czasu, więc utworzył na Spotify playlistę "inspiracji nadchodzącej płyty". Jeśli album ma choć w ją 50% przypominać, to zapewne wszyscy przy "Innocents" będziemy próbować nie usnąć z nudów. Moby - zaskocz mnie wreszcie czymś, jak za czasów "In This World" czy "Lift Me Up".