1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Niby mało przepisów na drób, ale wszędzie widzę piersi

Niby mało przepisów na drób, ale wszędzie widzę piersi

Dla jednych fajny MILF*) i polska Nigella Lawson, dla drugich "królowa pasztetów" do sześcianu. O ile PiKej generuje hejt intensywny jak strumień z sikawki na festynie OSP, tak Marta Grycan zasiliła milionem strumyków spore jezioro. Dajmy na to: jezioro Wiktorii. Nie Wiktorii Grycan - po prostu Wiktorii. A mnie najbardziej ujmuje to, że pomimo szlamu dookoła nadal siedzi na głazie niczym rusałka i robi swoje.

"Moja Dolce Vita" jest kolejną książką w dorobku "matki-Grycanki" która dzięki występom w telewizyjnych szoł i pozowaniu na ściankach, a także - nie ukrywajmy - znanemu nazwisku wbiła się pod czaszki ludu. Błyskotliwie parafrazując znane przysłowie: trza smalić prosiaka, póki świeżo ubity.

Marta-grycan

Cytryna, świeże zioła, chili i woda są stałym elementem w mojej kuchni. Pokażę Wam, że przyjemność ma kolor mięty i słońca...a moja figura jest dowodem na to, że można wyglądać jak STUPROCENTOWA kobieta bez żadnych ograniczeń i diet. Wystarczy wsłuchać się w siebie i wyczuć harmonię a Twoje ciało stanie się Twoim przyjacielem.

I tak do rąk czytelników trafia zbiór - uwaga! - naprawdę interesujących przepisów na zdrowe dania. Autorka przyjęła kryterium podziału recepcji podług pór posiłków, nie zapominając o przekąskach i deserach. Grycan jest zafascynowana śródziemnomorskim spektrum składników i bardzo często przez przepisy przewija się zielsko z tamtego regionu, zioła i ocet balsamico. Przepisy są ciekawe, przełamujące spojrzenie na niektóre potrawy (jak dla mnie - na ryby), ale nie ma co spodziewać się orgazmicznych odkryć a la Modest Amaro. Marta Grycan to nie Arystoteles patelni, ale doświadczona kucharka, która nie lubi rutyny. Mi takie podejście jak najbardziej odpowiada.

"Moja Dolce Vita" ilustrują świetne fotografie, udanie generujące ślinotok u obserwatora. Obydwa rodzaje fotografii. Tak, oprócz zdjęć potraw książkę urozmaica autorka we własnej osobie. Pozy które przybiera Grycan można nazwać figlarnymi, lecz jeśli "figlarna" mówi się w kontekście wspomnianej Nigelli, to Grycan jest wręcz drapieżna. Niejeden samotny kuchcik dałby się utłuc w takim moździerzu.

Marta-grycan2
Z e-bookami kucharskimi jest taki problem, że mają rację bytu tylko w formie PDFa. Jakie ograniczenia niesie ze sobą ten format wie każdy, kto próbował otworzyć takiego e-booka na różnych tabletach. Jeśli ci laptop w winegrecie nie straszny, śmiało pobieraj "Moją Dolce Vita" (ze strony wydawcy), rób sałaty i wyglądaj jak Grycanka. Marta, nie te pozostałe.

*)MILF = Mistrzyni Improwizacji Lombardzkiej Focacci.