1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Czy Louis Litt jest Lannisterem?

Czy Louis Litt jest Lannisterem?

Mam jakąś nienaturalną wręcz sympatię do bohaterów tragicznych. Lata temu w Dragon Ballu zawsze kochałem Vegetę, w Baldur's Gate numerem jeden był dla mnie Sarevok, a z ociekających niesamowitością Suits upodobałem sobie nie doskonałego na każdym kroku Harveya czy asystującą mu w tym Donnę, a pełnego słabości Louisa Litta. Czy Louis Litt naprawdę w tej korporacyjnej historii Nowego Jorku jest Lannisterem? 

Źródeł swojej sympatii upatruję w kilku kwestiach. Pierwszą z nich jest sprawiedliwość społeczna. Louis Litt wbrew obiegowej opinii jest bowiem naprawdę wyśmienitym prawnikiem, prawdopodobnie jednym z lepszych ekspertów od meandrów finansów, z komputerową wręcz pamięcią do liczb. Pomimo tych unikalnych zdolności, cały czas nie jest traktowany w firmie z należną mu chwałą, a co gorsza - znalazł się w cieniu swojego kolegi, Harveya Spectera, najlepszego closera w Nowym Jorku ze świetnym automarketingiem i fanatyczną wręcz manią wygrywania, choć wciąż nie chodzącą encyklopedią prawa.

W wiecznie drugoplanowym, pomiatanym nieco przez szefów i współpracowników Louisie stale narasta frustracja. Mimo pewnego komizmu, jaki ilustruje w tej materii serial Suits, nie życzyłbym takiej sytuacji zawodowej sobie, ani nikomu z Was. Jesteście wyśmienici w tym co robicie, a mimo to pomiatają wami od kąta do kąta? O nie, to nie ma prawa być fajne i nic dziwnego, że w bohaterze rodzi to frustracje, obniżanie poczucia własnej wartości i ogólne poczucie dyskomfortu.

Jednym z niewielu świadomych rzeczywistej wartości Louisa zdaje się być sam - jakże mogłoby być inaczej -  Harvey, który jednak uznanie wyraża w specyficzny sposób osiłka z boiska baseballowego. Być może dla samego Louisa takie przekomarzanki byłyby zresztą wyśmienitą zabawą, gdyby nie lata niezasłużonych upokorzeń i stopniowa deprecjacja jego własnej wartości. "Bully" Harvey występuje tu w nieco uprzywilejowanej pozycji.

Pomimo przejściowych problemów nie mam też wątpliwości co do lojalności Louisa względem Harveya, Jessiki i firmy jako takiej. Jeśli pojawiły się sytuacje, w których Louis zachował się względem nich nie fair - mimo wszystko będę obstawał przy opinii, że sami sobie tego piwa nawarzyli, konsekwentnie źle podejmowanymi decyzjami. Jeśli cały czas ciągniesz swojego kota za ogon i psocisz mu się, w końcu Cię zadrapie. Aż dziwne, że Harvey nie wpisał tego na swoją własną listę metaforycznych życiowych mądrości.

Kot. Gdybym miał wybrać zwierzę, które najlepiej ilustruje Louisa, to byłby chyba właśnie kot. Osoby, które nie oglądają serialu mogłyby nawet pomyśleć w tym momencie, że opowiadam Wam historię uciemiężonego i nieszczęśliwego chłopca do bicia. Nic bardziej mylnego, agresja rodzi agresję, a prześladowania w pracy... Louis jako opiekun młodych prawników stacjonujących w firmie męczy ich, poniża, dyryguje, torturuje i wyzyskuje. Publicznie uchodzi za jedną z najbardziej wrednych osób i choć kilkukrotnie udowadniał, że twarde traktowanie młodych prawników wynika także z dbałości o interes Pearson Hard... zwał jak zwał, z całą pewnością jego podwładni mogliby określić go tylko jednym słowem: (wybaczcie) "menda".

I tutaj na scenę wchodzi jeszcze trzeci obraz Louisa, to także wrażliwiec, pedant, elegancik. Starannie piłuje paznokcie, złote myśli odnotowuje w noszonym wszędzie dyktafonie, kocha swoje koty (o ile jeszcze żyją), jest też miłośnikiem muzyki klasycznej, teatru i opery. Uwielbia towarzystwo kobiet, choć one same działają na niego rozbrajająco. Panicznie boi się Donny, Rachel i Jessiki, nie potrafi im się przeciwstawić, momentalnie stając się potulny i uległy niczym baranek. Wszystko to sprawia, że Louis potrafi być poważny, potrafi smucić, ociekać niesamowitością, ale przez większość czasu najzwyczajniej w świecie jest komiczny. To żywa definicja całych Suits, być może najlepszego serialu jaki leci od kilku lat w telewizji.

To jest kapitalna, genialna, rewelacyjna wręcz postać. Scenarzyści Suits odwalili kawał dobrej roboty, ponieważ Louisa się kocha i go jednocześnie nienawidzi, a z punktu widzenia produkcji telewizyjnej to chyba najlepszy efekt, jaki w ogóle można było rozważać. Na przemian zaskakuje bezlitosnością i okrucieństwem, by za chwilę pokazać wrażliwą duszę, a może nawet gołębie serce. Jedno jest pewne - wbrew wszystkiemu, zarówno Jessica, jak i Harvey na pewno wolą mieć go przy sobie, niż po drugiej stronie. A nam pozostaje trzymać kciuki, by z kolejnym sezonem, Louis (który wcale nie jest Lannisterem, choć mógłby) pokaże kolejne, ciekawe oblicza.

Trzeci sezon serialu "Suits", w którym możecie oglądać Louisa Litta startuje już 16 czerwca 2013 roku.  W Polsce produkcję można oglądać pod tytułem "W garniturach" na   łamach Canal+, a od niedawna także w FOX TV.