1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Iggy Azaela - australijska księżniczka rapu

Iggy Azaela – australijska księżniczka rapu

Jeżeli ktoś kiedyś zastanawiał się jakby wyglądała mieszanka Gwen Stefani z Nicki Minaj to proszę bardzo, prosto z Australii - Iggy Azalea.

Jakoś tak dziwnie brzmi prawda? Iggy (Pop?) Azaela. Tak naprawdę to ta blond raperka nazywa się Amethyst Amelia Kelly i jest dla mnie gwiazdą nadchodzącego sezonu wakacyjnego, przynajmniej w hiphopowym świecie. Iggy (22 letnia modelka) jest agresywna, wulgarna i ładna. Pewnym krokiem wkracza w przemysł muzyczny i widać gołym okiem jej głód sukcesu, ale takim trzeba być jeżeli chce się zaistnieć na scenie hip-hopowej, tym bardziej żeńskiej scenie. Swoją drogą całkiem zadziorna z niej dziewczyna. Rzuciła liceum, żeby zarabiać jako sprzątaczka w hotelu. Po czym za uzbierane pieniądze wyruszyła do USA i została tam, nie mówiąc nic wcześniej rodzicom o swoich planach. A to wszystko w wieku 16 lat. Najwidoczniej bardzo zaradna z niej dziewczyna. Skoro T.I.i B.o.B się nią zainteresowali to musi być na rzeczy, prawda?

Wydana w 2012 roku EPka Glory (do pobrania za darmo tutaj) może nie wstrząsnęła światem w posadach, ale pozwoliła artystce na rozpoczęcie swojej drogi ku wyprodukowaniu longplaya The New Classic. Konkretna data wydania nie została ujawniona jeszcze, aczkolwiek na pewno nastąpi to w tym roku. Zanim jednak tak się stanie, odsyłam z miłą chęcią do wcześniejszych dokonań Iggy i posłuchania mixtape'u Ignorant Art z 2011 roku. Pewnie część osób będzie zażenowana warstwą tekstową artystki, no ale cóż... tak to teraz wygląda. Najlepiej żeby było chamsko i o seksie, wtedy się sprzeda. Z drugiej strony, raz na jakiś czas można sobie pozwolić na włączenie takiej żeńskiej wersji Lil Wayne'a.

Słuchając singla Work promującego nową płytę i utworów z 2011 roku (chociażby Pu$$y), śmiało mogę stwierdzić, że dokonał się całkiem duży postęp u Iggy. Work bardzo dobrze brzmi, a teledysk autorstwa Jonas & François (znani chociażby z Justice - D.A.N.C.E.) mimo,że nie jest odkrywczy przykuwa oko i trzyma przy sobie widza przez ponad trzy minuty - fanom Death Proof szczególnie polecam obejrzeć.

Work jest na tyle dobry, że przynajmniej kilkanaście razy odtwarzałem ten kawałek w Spotify. Taki efekt był jednak do przewidzenia skoro nad singlem pracował The Invisible Man, odpowiedzialny za Jessie J - Do It Like A Dude, albo Noisettes - Never Forget You. Bardzo podoba mi się początek utworu. Pianino i skrzypce współgrają świetnie z głosem Iggy, beat jest prosty nie przekombinowany. Za to drugi singiel Bounce, całkowicie do mnie nie przemawia. Gdyby go przyspieszyć o kilkanaście uderzeń, brzmiałby jak jakaś eurodancowa piosenka na Eurowizję. Pomijam już bollywoodzki teledysk, którego całkowicie nie rozumiem. Mam nadzieje, że na The New Classic Iggy pójdzie raczej w brzmienie Work, albo przynajmniej Ignorant Art.

Jestem pewien, że blond Australijka jeszcze sporo namiesza w 2013 roku. W końcu Iggy ma wszystko czego potrzeba żeby zaistnieć: wygląd, flow i głowę pełną pomysłow. Pójdzie więc jak z płatka.Nic tylko czekać na wydanie longplaya.