1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Soundtrack z „Szybkich i wściekłych 6” sprawi, że wyłysiejesz ze szczęścia?

Latający ludzie, czołg szybki jak bolid F1 i rosyjska mafia. To mniej więcej przepis na „Szybkich i wściekłych” po raz szósty. Fantastyczna czwórka nie miałaby szans z Dominikiem Toretto (Vin Disel), nie mówiąc już o Luke’u Hobbsie (Dwayne Johnson). Film trafi do kin w najbliższy piątek, tymczasem od wczoraj można już posłuchać i pobiegać po ścieżce dźwiękowej z filmu, na której znalazły się m.in. kawałki The Crystal Method, czy deadmau5.

Soundtrack z „Szybkich i wściekłych 6” sprawi, że wyłysiejesz ze szczęścia?

Właściwie do kina nie trzeba nawet iść bo wszystko jest już w zwiastunie. Reszta to kilka dialogów i scen drugiego sortu, natomiast od strony muzycznej film prezentuje się nieco ciekawiej, na tyle dobrze, że warto odpalić wzmacniacz i puścić falę dźwięków przez głośniki.

Tytułowy kawałek nie rozprostowuje niestety zwojów mózgowych. „We Own It” został wyklepany w garażu przez 2 Chainz z udziałem samego Wiz Khalifa, znanego najbardziej z niezłego singla „Black and Yellow”. Z kolei 2 Chainza można zauważyć na co drugiej trackliście płyty zza Oceanu, a w samym 2012 roku zaliczył ponad 50 gościnnych występów. Chłopak wszędzie się wciśnie. 2 Chainz pisze muzykę i składa wersy szybciej niż myśli a efekt to wyblakłe melodie, która nie bujają, a jedynie nudzą. Tak jest przynajmniej z „We Own It”.

Dalej jest różnie. Świetnie brzmi eksperyment pod tytułem „HK Superstar” w wykonaniu MC Jin, amerykańskiego rapera chińskiego pochodzenia. Facet rapuje w… kantońskim (oficjalny język Hongkongu, gdzie MC Jim wiele lat mieszkał). Raper zaprosił do współpracy Daniela Yin-Cho Wu, gościa, który w zasadzie jest głównie aktorem a jego filmografia zawiera ponad 40 azjatyckich ról w filmach, które w Europie nikt nie będzie oglądał bo to kino klasy D. Skośnooki duet nagrał lekki, rapujący kawałek, przy którym nie sposób przejść obojętnie a na dodatek brzmi… dobrze. W każdym razie jest miłą odmianą od gangsterskiego stylu amerykańskich raperów i krążących między blokami, nieszczęśliwych chłopaków z naszego małego kraju.

Czysta dawka gangsta rapu, która budzi z miejsca chęć zagrania w GTA lub wytoczenia swoich czterech kółek spod domu, to „Bada Bing” Benny’ego Banksa. Nawet jeśli ktoś się wstydzi, po odpaleniu tej muzy korbka idzie w ruch, szyba w dół a zimny łokieć za okno. To wspaniały kawałek na piątkowy wieczór, żeby zrobić niejedną rundę po dzielnicy i powalić falą gniewnego rapu stojących pod monopolem żulików. Na długonogie gazele też zadziała. Po prostu musi.

Kolejny kawałek, który pobudza krążenie i stawia uszy w słup to elektroniczna kompozycja mistrzów z The Crystal Method. Jeśli ktoś słucha elektroniki to musiał zetknąć się z Kenem Jordanem i Scottem Kirklandem, bo to chodzące legendy, które na scenie brylują już od dwudziestu lat. I robią to diablo dobrze. Poczynając od albumu „Vegas” na „Divided by Night” skończywszy. Fani gier też ich znają bo „kryształowi” wyfasowali kawałki do Need for Speed: Nitro i bodajże Call of Duty. W utworze „Roll it Up” słychać drapieżną nutę, przesterowany wzmacniacz i wkurzone klawisze. Okej, trochę się nabijam, ale ten kawałek słucha się przyjemnie. I chce więcej.

Trudno też nie zauważyć Cypress Hill, latynoskich twardzieli, którzy połączyli hip-hop z alternatywą i od lat rapują o maryśce, przemocy i rasizmie a dekadę temu rzucili fanów na kolana krążkiem „Skull & Bones”. W „Szybkich i wściekłych 6” czwórka raperów z zachodniego wybrzeża USA występuje gościnnie w kawałku deadmaut5. Zaraz, zaraz. Czy to ten kanadyjski chłopaczek, który słynie z podsypanych białym proszkiem setów elektro oraz house? O mój Boże!

Wydawałoby się, że Zimmermanowi jest do gości z Cypress Hill równie daleko jak Wodeckiemu do Nirvany ale "Failbait" to jednak głównie zakapturzeni Latynosi z LA. Zimmerman wkręcił swoje sample w ten kawałek tak umiejętnie, że kompozycja nie budzi odrazy, raczej ciekawość.

To już koniec przygody. Oczywiście na płycie jest jeszcze kilka numerów ale już nie tak szybkich i wściekłych. Czy warto w ogóle zawracać sobie głowę tą składanką? Nadal myślę, że tak, bo bawiłem się całkiem dobrze a w końcu o to w tym biznesie chodzi.