1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Josh Kumra - dobry debiut, chłopak utalentowany, wyrobi się jeszcze

Jak ja nie cierpię tych wszystkich ugładzonych paniczyków z jewabistymi głosami, miłosnymi historiami i soulowym brzmieniem, które ma w my kobiecym sercu wywoływać romantyczne drgnienie! Utalentowane rozmemłaki, o, taki Chris Cornell, to jest MĘŻCZYZNA.

Josh Kumra – dobry debiut, chłopak utalentowany, wyrobi się jeszcze

Josh Kumra takim paniczykiem trochę jest, ale wyjątkowo jemu można to wybaczyć, nie jest tak plastusiowaty jak na przykład ikona rozmemłania dla singielek z pięcioma kotami udającymi że to ich wybór Michael Buble, ani nie jest taką ikoną metroseksualnego przesytu i barokowej niema ozdobności jak Justin Timberlake. Kumrze można wybaczyć, bo nie dość, że jest młodziutki, to choć ma w sobie coś z Biebera (ta fryzura!), to jest bardzo utalentowany i przyjemny.

Album "Good Things Come To Those Who Don't Wait", debiut Josha Kumry, to nic specjalnego. Ani to odkrywcze, ani świeże, kompozycyjnie tyłka nie urywa i w ogóle to już to wszystko słyszeliśmy po kilkadziesiąt razy. Takie popowe granie z domieszką soulu, czasem nawet bluesa czy elektroniki. Wokal też żaden charakterystyczny - przyzwoity, dobry głos, tyle. Z pozoru nic specjalnego.

Tylko, że Josh Kumra tworzy po prostu, tak zwyczajnie i nienachalnie, dobre utwory. Tak całościowo. Melodie są chwytliwe, aranżacje nowoczesne, ale też nie przesadnie, nie tak by za 5 lat wywoływały uśmiech politowania i myśl "eeee, to my tego słuchaliśmy?!". Brzmienie cały album ma bardzo ciepłe i miękkie, chociaż różnorodne stylistycznie.

Przez tę różnorodność nawet typowe pościelówy nie są takie irytujące, w końcu przepleciono je bardziej charakterystycznymi utworami. Nawet to, że Kumra w większości uzewnętrznia swoje przeżycia miłosne nie wkurza, bo robi to ze smakiem. Bez jęków, rozpaczy, ubrane w ładne dźwięki.

No ma chłopak talent i już. Warto przesłuchać "Good Things,Come To Those Who Don't Wait", bo nawet, jeśli nie popadnie się w zachwyt, to jako ścieżka dźwiękowa na spokojniejszy dzień, tak żeby coś miłego w tle przygrywało.

A że Kumra jest taki młody, to można mieć nadzieję, że się wyrobi i będzie z kolejnymi albumami przygrywał jeszcze lepiej. Zasłużył na kredyt zaufania!