1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Radioaktywne kałuże i miny przeciwpancerne. Tak wyglądało dzieciństwo braci Kliczków

Wołodymyr puszczał łódki w radioaktywnych kałużach a Witalij schował ojcu pod łóżkiem minę przeciwpancerną. W filmie dokumentalnym pt. „Bracia Kliczko” można zobaczyć nie tylko jak wyglądała droga do sławy dwóch czempionów wagi ciężej, ale też ich dzieciństwo i sportowe początki.

Radioaktywne kałuże i miny przeciwpancerne. Tak wyglądało dzieciństwo braci Kliczków

Obaj bracia Kliczko to bezapelacyjnie sportowe fenomeny. Łącznie ich bilans wygranych walk w zawodowym boksie najwyższej, królewskiej kategorii wynosi 120! Przegrali tylko pięć razy, Witalij trzy a Wołodymyr dwa. Od ostatniej porażki minęło już wiele lat. Była to dziwna walka młodszego z braci z Lamonem Brewsterem, która miała miejsce w 2004 roku. Dziewięć lat temu. Czy bracia Kliczko będą dominować przez całą dekadę, pełne dziesięć lat? Byłby to nieprawdopodobny sukces.

kliczko_dzieci

Bracia Kliczko są niepowtarzalni jeszcze z jednego powodu. Żaden bokser przed nimi nie uchwycił tak mocno biznesowej strony swojego fachu. W filmie jest spory fragment, który o tym mówi. O drodze do sukcesów sportowych ale również usilne próby braci, aby usamodzielnić się od różnych pijawek, których w królewskiej kategorii jest bez liku. Jedną z nich jest sam Don King, który ośmieszył się przed braćmi, jeszcze w czasach, gdy ich gwiazda dopiero zaczynała świecić. Słynny promotor próbował wcisnąć Kliczkom cyrograf do podpisania i mamił ich, próbował oczarować m.in. zasiadając do fortepianu i śpiewając w swoim domu, w Los Angeles. Jeden z braci zauważył jednak, że instrument gra sam, a Don King jedynie udaje. Bracia nie podpisali kontraktu. Tę scenę, jak i wiele innych można zobaczyć w filmie dokumentalnych dzięki amatorskim nagraniom wideo, które zostały umieszczone w obrazie przez reżysera, Sebastiana Dehnhardta.

Bracia wynieśli jednak ze spotkania z Donem Kingiem ważną lekcję. W tym sporcie nie ma litości dla głupich. Zrobili więc wszystko aby uchwycić swoje kariery we własne ręce i móc sterować ich rozwojem, a nie oddawać się w łaskę i niełaskę innych, rekinów tego biznesu. Bo że to biznes, chyba nikt nie ma już wątpliwości?

Bracia założyli spółkę K2 Promotions, która zajmuje się podpisywaniem kontraktów na ich walki, prowadzi długie negocjacje z obozami potencjalnych przeciwników i pilnuje wszelkich spraw formalnych. K2 Promotions jest tak silna, że już od dawna dyktuje warunki kontrahentom. Przekonał się o tym, po latach, sam Don King, który próbował negocjować z K2 walkę jednego ze swoich zawodników. Żądał 40% zysków i został odprawiony z kwitkiem. Do walki nie doszło, ale w fabryce Kliczków nikt kompletnie się tym nie przejął. Don King, który przez lata kierował i kształtował w jakiś sposób wagę ciężką skupiając pod swoim szyldem największe gwiazdy boksu, został odprawiony jak uczniak.

Bracia trzymają w garści również komercyjną stronę każdej walki. Nie muszą stać na dywaniku takich stacji jak HBO i RTL bo o ich sprawy w tej materii dba organizacja KMG, która zajmuje się organizowaniem każdego spektaklu, gali boksu. Jako organizator walki, KMG ustawia stacje chcące czerpać zyski z relacji telewizyjnych, zarówno te duże, jak i mniejsze. Spółka zajmuje się wszystkimi aspektami walki od sprzedaży biletów, przez marketing, po sprzedaż miejsc na banerach i ringu. Bracia lubią walki na stadionach bo mieści się na nich więcej ludzi. Oczywiście KMG należy do Kliczków, co oznacza, że od pierwszych rozmów z obozami przeciwników po moment, kiedy widzowie zasiadają na trybunach, bracia Kliczko kontrolują każdy etap biznesu. I zarabiają na tym krocie. Tego nie potrafi nawet sam Don King. Cóż, nie na darmo obaj panowie mogą poszczycić się doktoratami. A że walki Kliczków od lat są równie emocjonujące jak szachy? Do czasu, kiedy Ukraińcy będą dzierżyć wszystkie mistrzowskie tytuły w wadze ciężkiej, nic się nie zmieni.

Oczywiście to przede wszystkim wina przeciwników Kliczków, którzy są zwyczajnie słabi, ale też na pewno jest to skutek pewnego sterowania boksem w królewskiej kategorii. Jakiś czas temu wypowiadał się na ten temat sam Mike Tyson, który przez lata, w drugiej połowie lat 80. dominował wśród „ciężkich”. Tyson na pytanie o Kliczków odpowiedział: „Walka jest ciekawa tylko wtedy, gdy jeden i drugi facet chcą sobie zrobić krzywdę i wychodzą do ringu bez kalkulowania”. Bez kalkulowania? Zrobić krzywdę? Za czasów „Bestii” może tak było, ale z ręką na sercu, kto ostatnio widział taką walkę?

A film? Dokument zrealizowany przez Sebastiana Dehnhardta oczywiście nie porusza tych kwestii bo to raczej pean na cześć braci Kliczków. Pean zasłużony, do tego kawał historii boksu, masa faktów o Kliczkach, rozmowy z ich rodzicami oraz przeciwnikami, którzy zawsze wypowiadają się o braciach z szacunkiem. Przyjemnie jest zobaczyć dziesięcioletnich, przyszłych mistrzów ale też nagrania z walk, z drugiego kadru, w którym widać jak bardzo emocjonuje się walką ten brat, który akurat pilnuje narożnika. Trochę szkoda, że niewiele powiedziano o polskim wątku kariery braci. W barwach Gwardii Warszawa młodszy z Kliczków stoczył kilka pojedynków, a starszy wielokrotnie trenował w warszawskim AWF-ie, między innymi z Saletą (który pokonał Witalija w 1990 roku, w czasach jego kariery kickbokserskiej). Widać to były zbyt nieznaczące epizody.

Film będzie można obejrzeć w sobotni wieczór na kanale PLANETE+ o godzinie 20.54 i w niedzielę o 15.25. Jeśli ktoś nie może się doczekać, są również inne źródła, np. Ipla, gdzie dokument jest dostępny za 6.90 zł (6 zł dla klientów Cyfrowego Polsatu).