1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Nie jesteś gotowy na to, jak beznadziejna jest Szklana Pułapka 5

Ja nie byłem przygotowany, a chyba słyszałem dokładnie każdą negatywną recenzję tego filmu jeszcze przed seansem.

Nie jesteś gotowy na to, jak beznadziejna jest Szklana Pułapka 5

Są takie serie, które miały naprawdę solidny start, i w trakcie kolejnych części straciły wiele ze swojego uroku. Powoli spadała jakość, fabuła miała coraz mniej sensu, a aktorzy już po prostu nie chcieli grać tak dobrze. Do niedawna myślałem, że Szklana Pułapka jest właśnie takim cyklem. Ale piąta część okazała się tak spektakularnie zła, że czwórka wypada przy niej jak cholerne arcydzieło współczesnego kina. Nie ma w tym filmie absolutnie niczego, co mogłoby dawać jakąkolwiek rozrywkę, ciekawe doświadczenie, czy... cokolwiek, tak naprawdę. Ktoś w 20th Century Fox zdecydował, że John Moore, człowiek stojący za Max Paynem, jest wystarczająco dobrym reżyserem do tego tytułu. I był w błędzie, naturalnie.

szklana2

Na początku filmu John McClane dowiaduje się, że jego syn, Jack, stanie przed sądem w Rosji, zatem staruszek postanawia pojechać tam, żeby... nie wiem do końca, porwać go z sali sądowej, czy coś. Po niesamowicie przedłużonej i dziwacznej rozmowie z kierowcą taksówki w Moskwie, co było chyba dość nieudolną próbą uchwycenia uroku dialogów z pierwszej części – cóż, sąd wylatuje w powietrze. Okazuje się, że syn Johna jest szpiegiem CIA i właśnie zajmował się przechwyceniem ważnego więźnia politycznego. Potwornie pokręcona fabuła opowiada o nieuczciwych rosyjskich przekrętach zbrojeniowych, handlu Uranem, Czarnobylu i bombach atomowych. Człowiek, który na początku jest nam przedstawiony jako czarny charakter jest tak stereotypowy i płytki, że Eric Roberts z pierwszych Niezniszczalnych wygląda przy tym jak poważny bohater dramatu wojennego (a tamta postać już w założeniach miała być przerysowana). Mniej więcej w połowie filmu dostajemy zwrot fabularny – i przyznaję, że gdyby mi zależało na jakiejkolwiek postaci z tego całego bałaganu... i gdyby sama historia miała choć trochę więcej sensu – byłby to całkiem niespodziewany zwrot. Ale film kompletnie go rujnuje, tłumacząc i wbijając nam do głowy trzy razy jaki był plan prawdziwego złoczyńcy. Scenarzystą był Skip Woods, który napisał także X-Man Origins: Wolverine. Inny film, niemal takie same problemy.

Sceny w tym filmie się dzielą na trzy podkategorie: przepłacone i źle zmontowane sceny akcji, ekspozycja tłumacząca niepotrzebnie skomplikowaną i mało interesującą fabułę i boleśnie nudne, banalne rozmowy ojca z synem. Zatem Jack McClane jest zły na swojego tatę, bo ten nie kochał go wystarczająco w dzieciństwie i nie zwracał na niego zbyt dużej uwagi, bo zajmował się pracą. Pomijając już fakt, że taka relacja jest chyba najbardziej ogranym banałem w kinie akcji, to jest jeszcze zrobiona dokładnie według schematu, przy akompaniamencie nieludzko drętwego aktorstwa Jai Courtney'a, który w tym filmie nie jest w stanie wykrztusić  z siebie choćby iskierki jakichś autentycznej emocji. W sumie, ciężko mi go winić – nawet Bruce Willis miał poważne kłopoty, pracując przy tak okropnych i nienaturalnych dialogach. Niektóre z nich były tak sztuczne i wymuszone, że sam czułem się zakłopotany.

szklana1

Nie mogę nawet pochwalić scen akcji. Montaż jest zbyt szybki i na dużych zbliżeniach, przez co zazwyczaj nie mam pojęcia kto strzela do kogo i gdzie jest. I przez fakt, że te widowiskowe sceny wyskakują tak spazmatycznie i bez żadnego wprowadzenia – nie czuję się w żaden sposób powiązany z losami bohaterów. Nie obchodzi mnie już nawet czy John McClane przeżyje na tym etapie, bo ani przez sekundę filmu nie czułem, jakbym oglądał tę samą postać. Pod koniec finałowej akcji byłem kompletnie wykończony i chciałem, żeby to się wszystko wreszcie skończyło.

Z jednej strony film wprowadza humor znany z poprzednich części serii (i sam Bruce Willis na szczęście, w tym  nie zawodzi), a z drugiej: stara się zbudować ten mroczny, intensywny, szpiegowski thriller z masą zwrotów akcji i eksplozji. Paleta kolorów składa się wyłącznie z koloru szaro-burego (i czasem pomarańczowego, od tych wszystkich wybuchów). Pomimo tego, że często skaczemy pomiędzy jedną a drugą lokacją – cały plan wydaje się strasznie ciasny. Całość sprawia wrażenie nakręconej jednego dnia, w jednej dzielnicy w Moskwie.

Ten film jest jak czarna dziura. Nie oferuje dla widza niemal nic, niezależnie od tego czy jesteś wielkim fanem serii, czy nie. Jedyne co potrafi zrobić, to skutecznie zmarnować Twój czas. Trwa bardzo krótko, bo tylko 98 minut, ale jak każdy zły film – odnosi się wrażenie, jakby trwał całą wieczność. Jeśli jesteś naprawdę ciekawy,  będzie dostępny na DVD za jakieś dwa tygodnie, i pewnie wkrótce potem na platformach takich jak iTunes... Ale żeby być całkiem szczerym: Nie potrafię sobie wyobrazić absolutnie nikogo, kto dobrze by spędził swój czas przy Szklanej Pułapce 5. Nie mogę polecić tego filmu. Nigdy. Komukolwiek.