1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Gwiazdy nowego Daft Punk: Giorgio Moroder

Napisałem kiedyś, że Giorgio Moroder jest Ronem Jeremym światowego disco i nawet jeśli ktoś porównanie to zdecydowałby się uznać za obraźliwe, muzyka z gwiazdorem filmów porno poza bujnymi wąsami łączy jeszcze jedno - obaj stali się w swojej dziedzinie swego rodzaju ikonami. 

Gwiazdy nowego Daft Punk: Giorgio Moroder

Zapraszamy Was do cyklu artykułów, w których odliczając czas do premiery nowej płyty Daft Punk, postaramy się pokrótce przedstawić gwiazdy nowej płyty francuskiego duetu. Tym razem przenosimy się wcale nie tak daleko, bo do słonecznej Italii.

Zanim o muzyce elektronicznej. Giorgio Moroder to także mała gwiazda srebrnego ekranu - oczywiście w tym dźwiękowym znaczeniu. Muzyk z perspektywy radosnych pląsów może wydać się niektórym naszym czytelnikom dość wiekowy, bowiem urodził się aż w 1940 roku. Z perspektywy muzyki filmowej nie jest to wynik wcale tak odległy, wręcz sprzyjający obecnym standardom. Jak nietrudno się domyślić, okres płodnej twórczości Morodera przypadał mniej więcej na lata 80 i choć w jego dorobku znajdują się ścieżki dźwiękowe do kilkudziesięciu filmów, właśnie wtedy tworzył oprawy marek takich jak Top Gun, Niekończąca się Opowieść, Flashdance czy wreszcie (powstańcie) Scarface.

Choć Włoch jest aktywny na scenie muzycznej mniej więcej od drugiej połowy lat 60-ych, to właśnie na wspomniane lata 80-te przypada okres jego największej świetności. Niejeden funkcjonujący dziś muzyk chciałby żyć, tworzyć i funkcjonować w tamtych czasach. Dziś niektórzy starają się je szufladkować przede wszystkim pod hasłem kolorowego kiczu, ale uznani, funkcjonujący do dziś lub mający status uznanych legend muzycy, w wielu wypadkach wywodzą się z tamtego okresu. Można liczyć ich w setkach, a po drodze "przeżyli" już wiele gwiazdek lat 90-ych i 00-ych.

Lata 80-te to czas kiedy do chorału gregoriańskiego, kastanietów i gitary basowej powoli, masowo zaczęły dołączać komputery. Utworom zaczęto nadawać charakterystyczne metaliczne brzmienia, a muzycy w długich włosach, różowych koszulach i keyboardogitarach zdobywali serca fanek. Giorgio Moroder zaczął popularyzować muzykę disco na szerszą skalę w całej Europie, współpracował z wykonawcami różnych gatunków z wielu krajów Starego Kontynentu.

W historii Półwyspu Apenińskiego odcisnął się muzyką disco w szczególnym stopniu, do dziś jest tam postrzegany jako jeden z głównych prekursorów tzw. italo disco, które swoich wyznawców ma przecież do dziś, a dla całej reszty koneserów wyewoluował w kierunku eurobeat, wchłonięty gdzieś tam przez muzykę jako taką. Italo disco jako takiego już nie możemy zaobserwować na szczytach list przebojów (chociaż...), ale być może to właśnie wpływy tego gatunku, często kojarzonego jako mocno kiczowaty, Daft Punk na nowej płycie wyniesie pod niebiosa gustu i dobrego smaku.

W przerwach od zmieniania Włoch w kraj pizzy, makaronów, piłki nożnej, mamisynków i muzyki elektronicznej z pogranicza disco polo, Moroder realizował się w zasadzie we wszystkich gatunkach elektroniki. Był między innymi jednym z pierwszym dj-ów (wtedy jeszcze bardziej - mimo wszystko - kompozytorów, a najbardziej trafnie chyba: producentów) łączących rytmy elektroniczne z tradycyjnymi barwami artystów takich jak David Bowie, Irena Cara, Blondie, Freddie Mercury, Bonnie Tyler czy Donna Summer. Choć wraz z początkiem lat 90-ych popularność Morodera trochę malała, wciąż trudno mówić o tym, by artysta kompletnie rozmienił się na drobne.

Wszak w 1997 za utwór "Carry On" dostał nawet nagrodę Grammy. Wiek XXI to przede wszystkim okres zbierania owoców swojej twórczości z ostatnich kilku lat, nagrody, własne gwiazdy, hołdy od akademii muzycznych z całego świata, kilka kilogramów medali od Prezydenta Włoch, być może niejedno Bunga Bunga w otoczeniu Premiera Berlusconiego. Ot, emeryturka.

Mamy rok 2013, a Giorgio Moroder powraca w towarzystwie lewicy i prawicy boskiej w kwestii muzyki elektronicznej. Nie wiem czy można sobie wymarzyć lepszy hołd dla swojej twórczości. Dorobek Włocha był spektakularny i zapewne miał wielu fanów, ale wierzcie mi, dopiero teraz zostanie zapamiętany na wieki. Przez jego pokolenie, pokolenie jego dzieci, nasze pokolenie i pokolenia naszych dzieci, dzieci naszych dzieci, a potem świat opanują roboty. Amen.