1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Iron Man 3 już za moment w kinach - dlaczego kochamy Tony'ego Starka?

Już w najbliższą noc z czwartku na piątek na ekrany polskich kin wejdzie Iron Man 3, kolejna odsłona zmagań Tony’ego Starka z rozmaitymi przeciwnościami losu, do tej pory zazwyczaj mającymi postać niezrównoważonych megalomanów zakutych w metalowe zbroje (i wiem, sam Tony Stark też jest megalomanem, często zakutym w zbroję i nieprzypadkowo użyłem tego sformułowana w tym miejscu).

Iron Man 3 już za moment w kinach – dlaczego kochamy Tony’ego Starka?

Tak czy inaczej, w nowym filmie też nie dane mu będzie wieść spokojnie życia u boku ukochanej Pepper Potts, bowiem nie tylko marvelowe uniwersum pełne jest niebezpiecznych superzłoczyńców, ale i sam Tony prowokuje kłopoty na każdym roku, a przy okazji wciąż nie do końca pozbierał się ze skutków starcia z Lokim i armią chitauri, które mogliśmy oglądać w The Avengers. Tym razem jednak jego przeciwnikiem będzie tajemniczy Mandarin, a on sam wyląduje daleko od domu, gdzie będzie musiał udowodnić, że jest Iron Manem i bez wsparcia swoich drogich, ultranowoczesnych zabawek. Jak sobie poradzi nasz superbohater, dowiecie się w kinie, wówczas też przekonamy się przy okazji, jaki poziom prezentuje ta trzecia część cyklu w porównaniu do odsłony pierwszej i drugiej.

A będąc z wami szczerym, jestem całkiem spokojny o to, ile zabawy dostarczyć może seans. Sukces filmowego Iron Mana opiera się bowiem niemal tylko i wyłącznie na charyzmie i talencie Roberta Downey Jra, który w tej roli odnajduje się tak znakomicie, że w pojedynkę zamienia filmy przeciętne w doskonałą kinową rozrywkę. I choć aktor ten ma już na koncie kapitalne kreacje, choćby Charliego Chaplina czy ostatnio Sherlocka Holmesa w dość oryginalnym ujęciu Guya Richiego, to tak naprawdę już na zawsze będzie idealnym Tonym Starkiem, który co prawda inspirowany był (i jest) bohaterem komiksowym, ale teraz, po znakomitym występie w filmach, sam stał się bazą dla komiksowych scenarzystów. Downey Jr to Tony Stark i nie ma co do tego wątpliwości, tak jak co do tego, że Hugh Jackman to Wolverine, a nieodżałowany Christopher Reeve to Superman z krwi i kości.

78

Zastanawiam się, jak wyglądałyby filmowe ekranizacje komiksu o superbohaterze w złoto-czerwonej zbroi, gdyby zamiast Downey Jra, wybrać do tej roli jakiegoś innego aktora. Idę o zakład, że filmy nie odniosłyby nawet w połowie takiego sukcesu, a posunąłbym się tu nawet dalej - że część pierwsza wówczas byłaby kolejnym przeciętnym komiksowym filmem Marvela, jak Fantastyczna Czwórka czy oba Hulki, przemknęłaby niezauważona i kto wie, czy doczekalibyśmy się wtedy kontynuacji i historii o Avengers.

Iron Man z 2008 roku prezentuje nam bowiem genezę tego bohatera i sam początek jego działalności, w tym potyczkę ze swoim byłym sojusznikiem-zdrajcą, który w którymś momencie zupełnie idiotycznie wychodzi z cienia mimo całkiem skutecznego i metodycznego działania z tylnego siedzenia, prawdopodobnie tylko dlatego, by scenarzysta mógł zrealizować swoją fantazję o finałowym pojedynku dwóch facetów w metalowych zbrojach, okładających się pięściami i ostrzeliwujących rakietami. I jeśli coś naprawdę w tej produkcji zagrało, to prócz całkiem przekonujących efektów specjalnych, była to właśnie postać Tony’ego Starka. Facet był wygadany, złośliwy, bezczelny, zadufany w sobie, skłonny do ryzyka i momentami wręcz lekkomyślny, a więc niczym nie przypominał innych posągowych, odpowiedzialnych i statecznych superbohaterów, jak choćby Batmana, z którym w końcu dzieli wiele wspólnych cech (fortuna na koncie, brak supermocy poza ponadprzeciętną inteligencją, słabość do gadżetów). Stark nie tylko nie bał się ujawnić swojej tożsamości, ale np. w Iron Man 2 ma wręcz status celebryty i co więcej, doskonale się z tym czuje. Powiedzmy sobie szczerze, czy posiadając niesamowite umiejętności bądź takie wyposażenie jak Stark, chcielibyście zaszyć się za wysokim murem i po kryjomu walczyć z przestępczością pod osłoną nocy? Pewnie że nie, nie oszukujmy się. Choć wspomniany Iron Man 2, gdzie Tony'emu zwiększa się liczba wrogów (ale i pojawiają się sojusznicy), to znacznie słabszy film sam w sobie, tym niemniej jeszcze bardziej eksploruje zamiłowanie tego urodzonego showmana do blasku fleszy i reflektorów - i ogląda się to świetnie.

77

I dlatego właśnie Iron Man jest wyjątkowym filmowym superbohaterem - jest to bowiem heros, jakim każdy z nas chciałby zwyczajnie być. Przystojny, bogaty, bezczelny, z wielkimi wpływami i nieograniczonymi możliwościami, a przy tym przejawiający typowo ludzkie słabości. I choć na przestrzeni dwóch części cyklu oraz Avengers, także i on musi pogodzić się z paroma porażkami (i poświęcić rzeczy oraz osoby dla siebie ważne), to wciąż jest to filmowa postać, z którą widzowie chcą się utożsamiać, a której przy okazji nie da się nie lubić, nawet mimo błędów jakie popełnia - w końcu kto ich nie popełnia?

Ciekaw jestem zatem, w jakim kierunku scenarzyści Iron Mana 3 wezmą Starka w swoim filmie - a z tego co wiadomo, konwencja zostanie nieco wywrócona, a Tony brutalnie wyrwany ze swojej comfort zone. A to brzmi wyjątkowo ciekawie, bowiem im więcej Starka na ekranie, tym lepszy film z cyklu Iron Man - i jest to pewien ciężar dla tych występów jednego aktora, ale tez z drugiej strony... gwarancja sukcesu.