1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale
  4. Filmy

Obejrzyj Star Wars - 5 najciekawszych pozycji okołofilmowych

May the 4th be with you! 4 maja to oficjalny Dzień Gwiezdnych Wojen, zatem nie można go spędzić inaczej, niż zagłębiając się w świat osadzony dawno temu, w odległej galaktyce. Tym bardziej, że Star Wars to uniwersum wykraczające daleko poza dwie trylogie filmów.

Obejrzyj Star Wars – 5 najciekawszych pozycji okołofilmowych

W tym tekście zajmiemy się zatem pozycjami do oglądania - ale innymi niż filmy kinowe, bowiem powiedzmy sobie szczerze, każde je i tak zna, a poza tym, strasznie ciężko jest je oceniać na normalnych zasadach, bowiem dla wielu to po prostu gigantycznie zastrzyki nostalgii, a przy okazji filmy tak ważne dla całej popkultury, że nie sposób się od tego kontekstu uwolnić. Co zatem w zamian? Seriale, filmy nawiązujące do spuścizny Trylogii lub nią inspirowane. Wszystko, co może zainteresować fanów Gwiezdnych Wojen.

5. Fanboys

56

Na początek, film niekoniecznie odnoszący się do Star Wars bezpośrednio, ale który pewnie by nigdy nie powstał, gdyby nie dzieło Lucasa. Fanboys opowiada historię grupy przyjaciół, którzy wyruszają na ranczo Skywalker należące do samego George'a Lucasam by tam obejrzeć nową część ukochanej sagi, czyli Mroczne Widmo. Historia właśnie nabrała dramatycznego posępnego tonu, prawda? Co więcej, czynią tak, ponieważ jedna osoba z ich grona jest chora na raka i może nie doczekać kinowej premiery... Film nie jest może żadnym arcydziełem, raczej tylko momentami śmieszną komedią przeznaczona wyłącznie dla fanów Star Wars, bo tylko oni załapią pewne niuanse dowcipów - ale kilka udanych gagów (świetnie sportretowane przerysowane wojenki z fanami Star Treka) i gościnny udział wielu sław ze świata Star Wars, ale nie tylko (Carrie Fisher, Billy Dee Williams, Ray Park, William Shatner, Danny Trejo, Kevin Smith) sprawia, że w wolnej chwili warto dać mu szansę. Film zresztą zyskał aprobatę George’a Lucasa.

4. Spaceballs

55

Kosmiczne Jaja to jedna z wielu doskonałych parodii Mela Brooksa, tym razem nastawiona na obśmianie (głównie) Epizodu IV Star Wars. Film aż kipi od absurdalnego humoru, typowego dla Brooksa łamania czwartej ściany i obśmiewania w bezlitosny sposób nie tylko elementów fabuły oryginalnych Gwiezdnych Wojen i ich bohaterów, ale też... potencjału marketingowego serii (jeden z bohaterów nieustannie reklamuje rozmaite gadżety z logo filmu). Warto Spaceballs obejrzeć, bo dziś niestety sztuka tworzenia filmowych parodii dawno umarła, pogrzebana przez filmy pokroju Epic Movie czy niekończący się cykl Scary Movie - a Kosmiczne Jaja to sztandarowy przykład, jak wziąć na warsztat kultowy film i dokonać jego dekonstrukcji, w zamian dając widzom kopalnię naprawdę zabawnych gagów, zebranych do kupy w spójnej historii. Nieprzekonanym proponuję zobaczyć zdjęcie Ricka Moranisa w swoim przydużym hełmie - widok, który rozkłada mnie na łopatki do dziś.

Obejrzyj film na VOD Amazon - brak polskich napisów

3. The Clone Wars (2008)

53

Serial wyprodukowany dla Cartoon Network to pozycja warta polecenia, choć zdecydowanie nierówna, gdzie bardzo dobre odcinki często sąsiadują z tymi naprawdę przeciętnymi. Zaczęło się zresztą dosyć niemrawo, z czasem jednak całość zaczęła nabierać charakteru, prowadząc do kilku naprawdę emocjonujących epizodów, skupionych wokół najróżniejszych bohaterów aktywnych w czasie Wojen Klonów. Sporo dla siebie znajdą tu miłośnicy ciemnej strony mocy - serial miał odwagę przywrócić do życia Darth Maula, odsłonił sporo historii Asajj Ventress i powołał do życia całkiem nowego podopiecznego Hrabiego Dooku, Savage’a Opressa. Sporo czasu na wykazanie dostał też Anakin, dzięki czemu serialowy Skywalker jest o niebo ciekawszą i godną uwagi postacią, aniżeli ten filmowy. Tak naprawdę postaci jest aż nadmiar, dlatego The Clone Wars są dobrym wyborem dla wszystkich zainteresowanych tym, kim są te dziwne postaci pojawiające się gdzieś tam w tle wydarzeń znanych z filmów. Poza tym, animacja wygląda gdzieś od okolic 2-3 sezonu naprawdę zjawiskowo, a komputerowo wygenerowane postaci niejednokrotnie mają w sobie więcej życia i charakteru, niż te filmowe. I choć serial nie raz ingeruje we wcześniej ustanowiony kanon, to wciąż jest pozycją godną polecenia fanom uniwersum, ciekawym rozwojowi wydarzeń rozgrywających se między trzecią a czwartą filmową odsłoną.

Wojny Klonów (aktualnie 5. sezon) emitowane są na Cartoon Network o 20:15.

2. Stara Trylogia wg Family Guy

57

I wracamy do świata parodii - Family Guy to serial animowany stworzony przez Setha MacFarlane’a - i jest to serial pełen różnego rodzaju humoru, od dowcipów niskich lotów, po te naprawdę niskich lotów, zazwyczaj jednak wyjątkowo bezkompromisowych. I takie tez są te pełnometrażowe produkcje, oparte na poszczególnych filmach Starej Trylogii. Blue Harvest, Something Something Somenthing Dark Side i It’s a Trap ukazują niemal identyczną kanwę fabularną, co znajome nam filmy, jednak z pewnymi uproszczeniami, by po pierwsze, dopasować w rolach Luke’a, Hana i reszty znane postaci ze świata Family Guy, a po drugie, by zrobić miejsce na cały legion dowcipów. A te bywają różnorodne - a to zrozumiałe głównie dla widzów show emitowanego na Fox, bo odnoszące się do jego charakterystycznych bohaterów, a to zrozumiałe głównie dla fanów Star Wars, bo obśmiewają elementy charakterystyczne sagi. Jeśli macie szczęście - tak jak ja - być fanami zarówno Family Guy, jak i gwiezdnego uniwersum, to będziecie bawić się przednio. O ile wcześniej nie pękniecie ze śmiechu.

Obejrzyj wszystkie części na Amazon (brak polskich napisów): Blue Harvest  ·  Something Something Something Dark Side  ·  It's a Trap!

1. Clone Wars (2003)

52

Ten złożony z króciutkich epizodów serial wyprodukowany przez Genndy’ego Tartakovsky'ego to prawdziwe arcydzieło klasycznej animacji 2D, zachwycające estetyką i narracją. I choć w wielu aspektach rozmija się ze starwarsowym kanonem, nieco też modyfikując umiejętności czy charakter niektórych postaci, to jak najbardziej służy to całej historii, która jest prowadzona bezbłędnie. Cały serial najłatwiej podzielić na dwie części - pierwsza to ukazanie działań wojennych w trakcie Wojen Klonów, gdzie obserwujemy pojedyncze potyczki i akcje podejmowane przez znajomych rycerzy Jedi, natomiast druga to droga Anakina, który z padawana staje się pełnoprawnym rycerzem Jedi. Obie są tak samo pasjonujące i satysfakcjonujące, ogląda się to jednym tchem, a pojedynki Greviousa z całym szeregiem Jedi czy Obi-Wana z niemal nieśmiertelnym Durgem to prawdziwe perełki animacji. Produkcja ta to prawdziwy obowiązek dla każdego fana Star Wars, ale tez każdego miłośnika klasycznej, rysowanej animacji, za którą odpowiada przecież autor Samuraja Jacka i Laboratorium Dextera.

Niestety, produkt ten nie jest nigdzie dostępny cyfrowo.

***

Do tego oczywiście trzeba dopisać filmy kinowe, o których wspominałem na początku. Dodam tylko, że jeśli jakimś cudem uchowały się osoby, które ich nie znają i zastanawiają się właśnie, czy wybrać na początek Starą czy Nową Trylogię, to wybór jest prosty - koniecznie trzeba zacząć od Epizodu IV, Nowej Nadziei. Potem powinno iść z górki, a przy dużej dozie szczęścia i samozaparcia, uda się przebrnąć nawet przez infantylne Mroczne Widmo i meganudny Atak Klonów. Powodzenia!