1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

Artur Szpilka zrobił Kubie Wojewódzkiemu show, a Majstrak oberwała jak za starych dobrych lat

W końcu dobry odcinek Kuby Wojewódzkiego. I to naprawdę dobry, nie mówię tego tylko dlatego, że bardzo lubię prowadzącego, a sezon dołuje

Artur Szpilka zrobił Kubie Wojewódzkiemu show, a Majstrak oberwała jak za starych dobrych lat

To był odcinek w stylu tych, które lubię najbardziej. Łamał trochę stereotypy. Po bokserze Arturze Szpilce spodziewałem się siermiężnej dyskusji, tymczasem sportowiec wypadł naprawdę przyzwoicie. Czasami uwagi Kuby Wojewódzkiego ripostował z bokserskim refleksem, czasem nie do końca łapał co prowadzący ma na myśli, ale przez to niezrozumienie wychodziły mu całkiem zabawne odpowiedzi. Dodając do tego dość bogatą przeszłość, pobyt w więzieniu i umiłowanie do rocznika '89, facet zawodowo obrywający przecież po głowie, zrobił w końcu o wiele ciekawszy program niż kilku intelektualistów goszczących w 2013 roku na najsłynniejszej kanapie w Polsce.

Drugim gościem była aktorka Joanna Majstrak. Postać zupełnie anonimowa, z programu dowiadujemy się, że w serialu "M jak Miłość" gra prostytutkę, a kariery w Polsce nie robi, bo karierę w branży filmowej trzeba robić przez łóżko. Zmieniając temat - Majstrak trafiła do programu Wojewódzkiego między innymi dlatego, że niedawno zdecydowała się rozebrać do Playboya. W tej rozmowie powrócił stary Wojewódzki, którego najlepiej pamiętamy jeszcze z Polsatu - dla swojego gościa bezlitosny. Prowadzący zadawał złośliwe pytanie, oceniał trochę aspirującą aktorkę, a nawet wygłaszał dość dosadne, zakamuflowane sądy, jak choćby o tym, że aktorka na Playboya jest chyba... niedostatecznie ładna.

Szkoda mi było tej dziewczyny, bo choć nie przemawiał za nią dorobek i fakty, chyba niestety zdawała sobie sprawę z tego, że odwiedzając popularny tokszoł troszkę wpakowała się na minę. Mimo usilnej próby robienia dobrej miny do złej gry, Kuba tym razem był bezlitosny.

Być może właśnie dlatego, program okazał się też tak udany. Dowcip trzymał się prowadzącego i było wesoło, co mnie - widza  i fana programu - bardzo cieszy. Goście może nie byli ambitnymi gwiazdami z najwyższej półki, ale pozwala to mieć nadzieje w kontekście kolejnych odcinków.