1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Ja, Steve - Jobs przemawia, Beahm zarabia

Beahm w hołdzie dla Steve'a Jobsa postanowił w jednym miejscu zebrać wszystkie interesujące cytaty i złote myśli, jakie kiedykolwiek opuściły usta współzałożyciela Apple. Efekt nie zachwyca.

Ja, Steve - Jobs przemawia, Beahm zarabia

Nie tak dawno ponownie trafiłam na jedno z najbardziej popularnych przemówień Steve'a Jobsa - to, które zostało uwiecznione w Stanford na uroczystości rozdania dyplomów w 2005 roku. Niespełna piętnastominutowy film znałam wcześniej. To były trzy proste historie, opowiedziane prostym językiem, w prostych a idealnie dobranych słowach, w których każdy mógł znaleźć coś dla siebie - lubiłam je. Moje "wcześniej" odnosi się do czasu sprzed śmierci współzałożyciela Apple - wtedy słuchało się go po prostu dobrze. Wcześniej jego słowa były budujące, wcześniej nie wywoływały smutku. Później, po roku 2011, trudno było wracać do słynnej mowy bez uczucia przygnębienia. Jobs stał tam przed setkami absolwentów, opowiadając o tym, jak blisko był śmierci, o nadziei, że bliżej nie będzie przez następne parę dekad. Wtedy nie mógł wiedzieć, że parę dekad zmieni się w sześć lat, że rak trzustki wróci, bardziej agresywny, tym razem nie pozostawiając żadnych szans na pozbycie się go chirurgicznym cięciem. Wizjoner, czy nie - kolejny człowiek, który ostatecznie przegrał z nowotworem, kilka lat wcześniej doświadczając cudownego zrządzenia losu, pozwalającego mu na wygranie dla siebie trochę więcej czasu. Z tej perspektywy przemówienie z 2005 roku jest poruszające.

Stąd, kiedy w ręce wpadła mi książka Ja, Steve, będąca zbiorem cytatów Jobsa, byłam dobrej myśli. Oczekiwałam kilku nieskomplikowanych a prawdziwych myśli: może zabawnych, może wzruszających, a na pewno wzbudzających emocje. Rozczarowanie było duże. Nie dlatego, że redaktor, George Beahm wybrał źle, decydując się na opublikowanie tego, co nieinteresujące. Taki zabieg byłby dużym osiągnięciem - w pozycji znajduje się ponad 200 cytatów człowieka, który chciał coś przekazać. Mądrych słów nie brakuje, z całego zbioru da się wybrać kilka złotych myśli wartych zapamiętania. Mimo to, całość wypada blado, nijako. Nawet czytając fragmenty przemówienia z wspomnienego we wstępie absolutorium, myślałam o tym, że za dużo tu patosu, sztucznej dramaturgii.

Może słowa to za mało? Dopiero widok Jobsa, jego emocji na mównicy pozwala na dostrzeżenie autentyczności? Bo czytając, że mam mieć odwagę, by podążać za głosem serca, koncentruję się raczej na podążaniu od kolejnego cytatu, do następnego, wiedziona obojętnością. Czytając o wsparciu ze strony żony, na które mógł liczyć mężczyzna, myślę: "pięknie. Tylko co mi do tego?". Wizja korporacji? Bardzo rozsądna - potwierdza to szereg zdań, które przyswajam bez większego zaangażowania i idę dalej, nie pamiętając co pan Steve miał mi do powiedzenia dziesięć stron temu.

Beahm poszedł na łatwiznę. We wstępnie możemy o nim przeczytać, że jak dotąd opublikował ponad trzydzieści książek. Większość z nich traktuje o tym, co dobrze się sprzedaje: Zmierzch, Indiana Jones, książki Tolkiena, Kinga, Rowling. Ot, cały przepis na to, jak zarobić: uczepić się kogoś, kto ma talent (nie mam tu na myśli Stephenie Meyer). Niech sukces poczytnych autorów stanie się i Twoim sukcesem. Sprytne, ale budzi niesmak. Zgaduję, że zbieranie cytatów także nie było zajęciem szczególnie wyczerpującym. Chwali się, że zostały przejrzyście uporządkowane oraz że przy każdym z nich znaleźć można źródło. A jednak trudno pozbyć się świadomości, że autor chciał się wzbogacić łatwo, szybko i przyjemnie na czyichś osiągnięciach. Jeśli więc będę szukała inspiracji w słowach innych osób, bez wątpienia skorzystam z zasobów sieci, nie z hołdu, jaki Beahm starał się oddać Jobsowi.