1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Within Temptation uderza głową w ścianę – nagrywa covery!

Nie, nie, nie! Nie tędy droga! Within Temptation sprzedało się i przeszło na komercyjną stronę mocy. Chcieli zyskać nowych słuchaczy, zarobić więcej pieniędzy, ale czy musieli się posunąć do nagrywania płyty z coverami? Błąd, Sharon!

within temptation

Dla niektórych płyta Mother Earth była już pójściem w stronę komercyjną. Brzmienie zespołu ewoluowało z mrocznego gotyckiego metalu na symfonicznego rocka z domieszką fantasy. Kiczowate teledyski z wijącą się wśród obrazów natury wokalistką pojawiały się w wielu stacjach telewizyjnych, a ciężką muzykę podawano już nie tylko wybrańcom. Pamiętam, że na niemieckiej Vivie tytułowy kawałek leciał na okrągło! Zespół znalazł przepis na sukces!

Realizował go bezbłędnie wypuszczając regularnie kolejne wydawnictwa. Na The Silent Force zaprosili pokaźną orkiestrę symfoniczną oraz niemal stuosobowy chór akompaniujący epickim kawałkom oraz spokojnym balladom. Następnie, The Heart of Everything pokazywało mroczniejszą stronę Sharon i jej zespołu udowadniając, że wokalistka nie potrafi jedynie wysoko zawodzić. Podszkoliła się i ma zdecydowanie większą pewność siebie w operowaniu głosem.


Nagle przy premierze The Unforgiving coś się zmieniło. Muzyka łagodnieje, linie melodyczne stają się bardziej banalne, a podkłady zamiast symfoniczne – elektroniczne. Album był nagłaśniany szczególnie, że  wydawnictwo jest wielowymiarowe i uwzględnia płytę DVD oraz autorski komiks. Po raz pierwszy Within Temptation skupiło się stworzeniu płyty koncepcyjnej, ale to ogromny przerost formy nad treścią. Artystyczne zacięcie wykorzystano przy infantylnych rozwiązaniach, a przecież muzyka liczy się najbardziej spośród innych środków medialnej promocji. Nie powiem, refreny są chwytliwe, ale zbyt dużo prostoty ogłupia wymagającego słuchacza.

within_1

Po dwóch latach koncertowania i ciszy, wraz z rozgłośnią Q Music zespół postanowił wydać serię coverów popowych przebojów radiowych. Within Temptation śpiewają Gotye, Bruno Marsa, Coldplay, Davida Guettę (choć tu raczej wykonują Się), Lanę Del Ray… można by wymieniać i wymieniać. Nie wiem, jaki był powód tej zabawy - może to z braku laku, albo chęci zrobienia ‘ambitnej’ reinterpretacji wiercących w uchu kawałków. Eksperyment ciekawy, ale niestety nieudany. Każdy z tych wielkich hitów cechował się właśnie różnorodnością brzmienia, który Sharon z zespołem po prostu spłycili. „Titanium” słuchało się dla nosowego i hipnotyzującego głosu wokalistki, „Somebody I Used To Know” dla subtelnego duetu z głosem pełnym bólu i cierpienia, a „Apologize” dla bitu oraz bawiących się dźwiękami One Republic. Jedyne, co kapeli wyszło to „Grenade” Bruno Marsa, które w brzmieniu gotyckim brzmi jakby wyjęty z lat dziewięćdziesiątych klasyk rockowy.

Within Temptation znalazło się w martwym punkcie i próbuje wypłynąć na powierzchnię stosując się do komercyjnych taktyk. Zarobi pieniądze, odniesie potrzebny rozgłos, ale pozbawi się własnej tożsamości dzięki której słuchacze ich pokochali. To nie jest ewolucja muzyczna, a desperacja.