REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Gry

Battlefield 4 – kto chce kota w worku?

Po premierze pierwszego trailera z gry lawinowo ruszyły oferty na zamówienia przedpremierowe. Sprawdzamy, kto ma najwięcej do zaoferowania, kto chce najmniej a kto w tym wyścigu przegrywa.

Battlefield 4 – kto chce kota w worku?
REKLAMA
REKLAMA

Będąc szczerym, nowy materiał od EA, z Rihanną w tle, przejrzałem na wszystkie możliwe sposoby i nie jestem zbytnio zachwycony. Jasne, od strony artystycznej wszystko wygląda rewelacyjnie, różnej maści filtry i efekty graficzne aż szczypią w oczy. Z drugiej strony, można przypuszczać, że na pewnych polach Battlefield znów wykonuje krok wstecz. Chodzi między innymi o system zniszczeń, tak świetnie zaimplementowany do Bad Company 2. Oczywiście póki co wiemy zdecydowanie za mało, żeby wysuwać kategoryczne sądy, mimo wszystko warto zapytać, czy to, co widzimy niżej, to już Battlefield 4, czy jeszcze Battlefield 3,5.

GDZIE NAJTANIEJ?

Na całej linii konkurencję deklasuje dystrybutor kluczy Game Codes. Za kod do gry pod Origin zapłacimy u tego sprzedawcy raptem 110 złotych. To średnio o 4 dyszki taniej, niż u „kluczowej” konkurencji i prawie połowę mniej od oferty samych Elektroników, zaprezentowanej na Origin. Decydując się na tę opcję, kupujemy wersję „czystą” bez żadnych bonusów i dodatkowej zawartości. Do trybu wieloosobowego powinno wystarczyć, przynajmniej na razie. W końcu kto kupuje tę grę dla solowej kampanii?

GDZIE NAJOBFICIEJ?

W tej kategorii nie będzie większego zaskoczenia. Najbardziej rozbudowaną ofertę ma Origin, oczywiście na wyłączność. Tam poza samą grą dostajemy szereg dodatków. Enigmatycznie zareklamowana „zawartość dodatkowa” będzie najprawdopodobniej zestawem broni/skórek dla naszego wojaka do wykorzystania w trybie wieloosobowym. Znacznie bardziej ciekawy wydaje się dostęp do beta-wersji gry, kiedy ta tylko się ukaże. Ciekawe, jak czują się teraz gracze, którzy kupili Medal of Honor: Warfighter głównie po to, aby położyć swoje ręce na becie. Najważniejszy wydaje się jednak trzeci dodatek, czyli dostęp do pierwszego DLC, dostępnego najprawdopodobniej podczas premiery „czwórki”. Biorąc pod uwagę politykę wydawniczą EA w stosunku do tej serii, warto zwrócić uwagę na płatną zawartość dodatkową. W przeciwieństwie do innych gier Elektroników, DLC do Battlefielda naprawdę wnoszą coś do rozgrywki. Nowe tryby, mapy, bronie i pojazdy – tego możemy być raczej pewni. Cena takiego pakietu, zawierającego „zawartość dodatkową”, dostęp do bety i premierowe DLC to koszt niemal 200 złotych.

Czekamy na więcej, zarówno odnośnie samej gry, jak i ciekawych ofert rodzimych i zagranicznych sprzedawców. Nauczony doświadczeniem, sugeruję póki co wstrzymać się z zakupem. Nadchodzący tytuł jest na tyle głośny, że ciekawych cenowo/pakietowo ofert powinno ukazać się jeszcze na pęczki. W szranki z Ruskimi i Chińczykami staniemy jeszcze jesienią tego roku.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA