1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Potęga naiwności według Josepha Murphy'ego

Joseph Murphy już na samym początku Potęgi podświadomości obiecał mi, że cud, jakim jest czytana przeze mnie książka, odmieni moje życie. Obietnicy nie dotrzymał - w zamian uświadomił mi, że jestem cudoodporna.

Zasada, którą autor uparcie forsuje na łamach Potęgi podświadomości jest dziecinnie prosta. Zdecyduj czego pragniesz, zacznij to sobie wyobrażać - magia sama zacznie działać. Trywialne! Musisz tylko bardzo, bardzo mocno wierzyć i bezkrytycznie przyjmować każde słowo irlandzkiego pisarza. Szczypta naiwności albo desperacji też jest mile widziana. Na poparcie swojej nieskomplikowanej tezy Murphy podaje setki przykładów - opowieści o osobach, które przyjęły jego filozofię i swoją szarą, smutną egzystencję zamieniły na pełne sukcesów życie. Brzmi wspaniale, jednak nie sposób pozbyć się wrażenia, że opisywani entuzjaści autora istnieli wyłącznie w jego głowie, a nawet jeśli nie - ich historie zostały odrobinę podrasowane. Świeża farba przykryła rdzawe oznaki prawdopodobieństwa, a jej zapach nie przestaje mącić w głowach tym, którzy lubią wąchać i wierzą, że wąchaniem odmienią swoją rzeczywistość.

Potęga naiwności według Josepha Murphy'ego - www.sPlay.pl

Potęga podświadomości nie ma nic wspólnego z naukowością. Jest to napisana prostym, przystępnym językiem książka, skierowana do wszystkich, którzy pragną zmian. Od pierwszego zdania Murphy mami i nęci w odrzucającym stylu. Jego teoria nosi znamiona cudu, niezwykłości, nieco pokrętnie nawiązuje nawet do Boga - autor nie stroni od cytatów z Biblii, odnosi się do wiary, a swoje pseudopsychologiczne dywagacje rozpoczyna od ukucia terminu "modlitwa naukowa". Przy całej tej pozbawionej realizmu otoczce słowem-kluczem pozostaje niepoznana, tajemnicza podświadomość oraz możliwość oddziaływania na nią poprzez wyobrażenia. Murphy przekonuje, że długotrwałe i plastyczne wizualizowanie sobie sukcesu, jest owego sukcesu gwarantem.

Chcesz pracy? Daruj sobie wysyłanie CV do setek firm, które i tak to zignorują. Każdego dnia wyobrażaj sobie, że już stałeś się człowiekiem szczęśliwym, bo zatrudnionym. Twoja podświadomość zajmie sie czarną robotą za Ciebie - znajdzie rozwiązanie i urzeczywistni Twoje marzenie. Nowy samochód? Żaden problem! Tylko myśl o tym tak intensywnie, jak potrafisz. O nowiutkich felgach, zapachu skóry, którą wyłożone są podgrzewane siedzenia... Pewnego dnia otworzysz oczy, a on, Twój nowy przyjaciel będzie czekał na podjeździe, kluczyki zaś będą spoczywały w Twojej dłoni. Nie działanie, a cud odmieni Twoje życie. Kto nie chciałby, żeby to było tak proste? Niestety, nie jest. Pisarz jawi się jako szachraj, który bez skrępowania, w pustych słowach oferuje fałszywą wiarę. Murphy głosi, że jest inaczej, jednak naiwnością jest przekonanie, że sama wiara w powodzenie jest jednoznaczna z sukcesem. Pozytywne nastawienie jest bardzo znaczące - jak cokolwiek osiągnąć, nie wierząc w swoje możliwości? Jednakże co z działaniem? Co z pracą nad sobą? Chęcią doskonalenia się? Po co się wysilać, skoro nasza podświadomość ma tak potężną moc?

Joseph Murphy nie przekonał mnie do swojej teorii. Niesmak, który pogłębiał się z każdym zdaniem, czułam już od pierwszej strony. Od nonsensownej opowieści o cudzie. Potęga podświadomości to nieudolna próba manipulacji, podana w formie, która jak dla mnie, jest nie do przyjęcia. Nie polecam - chyba, że Wasza wiara w przesłanie, płynące z tego typu szarlatańskich poradników jest niezachwiana.