REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Angry Birds Toons – nie takie wściekłe ptaki, jak je malują

Wściekłe ptaki kontratakują! Angry Birds Toons to kolejny przykład bezcelowego wykorzystania marki, który jednak w pewien sposób intryguje. 

Angry Birds Toons  – nie takie wściekłe ptaki, jak je malują
REKLAMA

Wspominałem o serialu wcześniej bez emocji, gdy oficjalnie zapowiedziano premierę odcinków. Branża Angry Birds przewyższa popularnością The Sims oraz „Ona tańczy dla mnie” Weekendu. Nagła moda na ptaki powoli irytuje - pojawiają się w formie nadruków na koszulkach, przedszkolnych kolorowanek, ogromnych pluszaków oraz, przede wszystkim, dodatkowych wymyślnych plansz do mobilnej gry. Angry Birds Toons to wprowadzenie anonimowych ornitologicznych bohaterów do serialowego świata. Liczy się jednak jakość i to było największą obawą całego przedsięwzięcia.

REKLAMA

Wszelkie wątpliwości rozwiewane są jednak szybko. Twórcy kreskówkowej wersji poradzili sobie z formą o wiele lepiej niż autorzy Pingwinów z Madagaskaru, których jedyną dobrą stroną jest jednorazowy polski dubbing. W Angry Birds Toons rządzi… prostota. Odcinki zredukowane do niecałych trzech minut obrazują absurdy dnia codziennego wirtualnych ptaków. Epizod „Chuck Time” pokazuje ustawienie procy oraz problemy z jej stabilnością. Latające stworzenia muszą się w końcu przygotować do eliminacji małych zielonych warchlaków.

toons_1

Odcinek pierwszy, szczerze powiedziawszy, przewyższył wszelkie oczekiwania, które mimo wszystko wysokie nie były. Nie prezentuje nic nowego, bawi się konwencją wykorzystaną w poziomach mobilnej gry, ale przekłada humor produkcji na epizody. Głośne śmiechy budzące czujność sąsiadów lub podróżujących wokół pasażerów, gwarantowane przynajmniej w pojedynczych scenach. Pomimo braku dialogów i ewidentnej banalności ukazywanych wątków cieszy charakterystyczna kreska dająca odpowiednią dawkę rozrywki.

Angry Birds Toons przypomina serię Raving Rabbids, która większą popularność zyskała dzięki mnóstwu filmików na YouTube. Kilkuminutowe animowane skecze opanowały świat a Rayman, gdzie zwierzaki z początku się pokazały, pozostał daleko w tyle. Szalone króliki to jednak efekt uboczny programistów. Serial Angry Birds to świadoma decyzja producentów, która w przyszłym roku ma się objawić na ekranach kin.  Trochę zbyt dużo ptasiej promocji, jak na tak krótki staż popularności, ale jeśli pomysły są dobre, to po co niepotrzebnie narzekać?

REKLAMA

Ciężko stwierdzić ogólny poziom serialu zaledwie po obejrzeniu jednego odcinka, ale zapowiada się na przyjemną, acz krótkotrwałą rozrywkę. Potężny marketing branży powoduje jednak, że wkrótce nawet w lodówce będą nam fruwały animowane ptaki. Tego jest za dużo, po prostu! Nieważne jakiej jakości będą kolejne epizody, już od dawna czuje się przesyt producentów.

Od przybytku jednak głowa nie boli! Odcinki Angry Birds Toons można oglądać mobilnie na dowolnej aplikacji o tytułowych ptakach wydanej przez Rovio.  Kolejny odcinek już w najbliższy weekend.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA