1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Mobile

Darmowe na AppStore - lepsze SimCity, lepszy Instagram, lepszy Reader

Tym razem przyglądamy się m.in. aplikacji, której nie można używać i aplikacji, z której zaczniemy korzystać po 1. lipca. Poza tym coś dla hipsterów, coś dla zapracowanych i coś dla wszystkich graczy patrzących z politowaniem na zawieruchę wokół pecetowego SimCity.

Darmowe na AppStore – lepsze SimCity, lepszy Instagram, lepszy Reader
mailbox

Zaczynamy od pewnego interesującego zjawiska - otóż na 5 miejscu listy najchętniej pobieranych bezpłatnych aplikacji na AppStore znajduje się Mailbox, oczekiwany tak bardzo, że ogromna masa ludzi ściągnęła go na swoje urządzenie, mimo że ta jest jeszcze... powszechnie niedostępny. Serio, po odpaleniu appki, zostajemy odesłani do kolejki oczekujących, gdzie nasza pozycja w niej jest aktualizowana na bieżąco - i jak tylko nasze konto trafi na szczyt owej kolejki, to aplikacja powinna nas wówczas poinformować o tym notyfikacją i umożliwić wreszcie korzystanie z tego klienta - póki co tylko - poczty Gmail. Chętnie się wtedy podzielę wrażeniami, ale póki co jestem na 544 822 miejscu w kolejce... Ale ponoć jest na co czekać - Mailbox ma być bowiem wygodniejszym, bardziej przyjaznym dla użytkowników urządzeń mobilnych klientem pocztowym, lżejszym, szybszym i bardziej wydajnym. To się jednak dopiero okaże.

feedly

Przejdźmy zatem do aplikacji, które faktycznie działają - np. Feedly, o którym ostatnio było dosyć głośno, głównie dlatego, że autorzy tego czytnika RSS obiecali swoim użytkownikom, że mimo zapowiedzianego przez Google zamknięcia Readera (Feedly bazował na tej usłudze Google), aplikacja będzie dalej działać - co było zresztą świetnym chwytem wizerunkowym, bo przecież już niedługo wielu osieroconych użytkowników Readera zacznie się szybko rozglądać za zastępstwem (o ile już nie zaczęło). A Feedly powinien się w tym charakterze sprawdzić - jest bowiem bardzo estetycznie zaprojektowany, a pod względem intuicyjności interfejsu zdecdyowanie przebija web-appkę Google. Warto się więc z tym czytnikiem zapoznać - czasu do 1. lipca, kiedy Reader zostanie zamknięty, ubywa przecież coraz szybciej.

wunder

Jeśli potrzebujecie kolejnej aplikacji w dziedzinie darmowych, ślicznych wizualnie i użytecznych, to na pewno zainteresuje was Wunderlist, bardzo bogato obdarowana przez twórców rozmaitymi funkcjonalnościami lista to-do. Przychodzi wam na myśl jakaś wartościowa opcja, jaką powinien taki wirtualny organizer i menadżer zadań posiadać? Idę o zakład, że Wunderlist na pewno to ma. Synchronizacja w chmurze, udostępnianie i dzielenie się zadaniami, przypomnienia, dostęp do pozycji na liście z poziomu dowolnego urządzenia i wiele więcej - wszystko na swoim miejscu, zamknięte w bardzo estetycznym interfejsie, który pomoże wam łatwo zapanować nad natłokiem zadań i obowiązków, jakich na pewno nazbiera wam się sporo, jeśli zamiast wziąć się do roboty, wolicie szukać darmowych aplikacji na AppStore albo - co gorsza - czytać o nich.

lomob

Jak grzyby po deszczu wyrastają natomiast rozmaite klony aplikacji Instagram - i co ciekawe, wiele z nich dosyć szybko dociera na wysokie miejsca w rankingu popularności - bo najwyraźniej użytkownicy produktów Apple wciąż nie mają dość nakładania rozmaitych filtrów z wintydż fil na zdjęcia jedzenia czy butów. Jeśli więc takie appki mogą powalczyć czymkolwiek z bardzo popularnym Instagramem, to tylko i wyłącznie innowacjami lub szeregiem opcji albo szerszym wyborem filtrów. I niestety nie napotkałem jeszcze appki, którą stać było na wybranie tego pierwszego wyjścia, za to znajdzie się całkiem sporo, stawiających na zasadę “więcej znaczy lepiej” - na przykład lo-mob, usiłujący nas przekonać, że jest ekwiwalentem starego, analogowego aparatu fotograficznego. W rzeczywistości, zasada jest identyczna jak w przypadku Instagramu - robimy zdjęcie telefonem, aplikacja je poddaje szybkiej obróbce, wybieramy filtr, zapisujemy, udostępniamy. Proste. Na plus trzeba jednak policzyć jej aż 39 gotowych filtrów do wyboru, które są zresztą moim skromnym zdaniem zacznie lepsze i ciekawsze niż te w popularniejszym konkurencie. Tak czy inaczej, jeśli lubicie się bawić takim amatorskim fotografowaniem, warto spróbować właśnie lo-mob, który w przeciągu jednego dnia trafił na szczyt listy pobieranych - dostępny za darmo jest bowiem tylko dziś.

megapolis

Na sam koniec gra - garściami czerpiąca z zamieszania wokół nieszczęsnego SimCity, które niedawno wyszło na PC i do dziś zbiera cięgi za wszystkie problemy związane z tą premierą. Ostatnio wspominałem o mobilnej wersji tej kultowej serii wydanej dobre parę lat temu, korzystającej teraz na pojawieniu się nowej pecetowej odsłony, ale to nie jedyna iOS-owa zabawa w budowanie miasta, która przyciągnęła z tego powodu sporą ilość graczy. Megapolis jest grą bardzo do SimCity podobną, gdzie również mamy okazję pokierować rozwojem miasta, również możemy wchodzić w interakcje z sąsiadami (kierowanymi przez innych graczy, np. naszych znajomych - którzy w tę grę mogą grac także np. na Facebooku) i również mamy niemal nieograniczone możliwości. Jak chwalą się autorzy, jest to najpopularniejsza gra tego typu na AppStore, w którą codziennie gra niemal 1 milion użytkowników, a która była już pobierana około 10 milionów razy. I nic dziwnego - sprzyja temu model zarabiana na tym tytule - sama aplikacja jest dostępna za darmo, z darmowymi update’ami przynoszącymi nowe budynki i inne elementy, ale oferuje ona też opcjonalne mikro-transakcje. A przecież trudno odmówić sobie kupna tej skromnej paczuszki dodatkowych funduszy, kiedy miasto prosperuje tak dobrze i potrzebuje tylko dodatkowych pieniążków na dalszy rozwój... Tym bardziej, że gra się naprawdę miło i rozbudowa naszej wirtualnej metropolii wciągnęła mnie mocniej niż przy okazji mobilnego SimCity.

***

Tyle na dziś, tymczasem tradycyjnie zachęcam do poszukiwań ciekawych appek także na własną rękę - w AppStore jest cała masa niedocenionych perełek tylko czekających na wyłowienie.