REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Odwróceni zakochani – ona na górze, on na dole

Ciekawy pomysł i efekty specjalne to nie wszystko, o czym zapomniano biorąc się za pracę nad „Odwróconymi zakochanymi”.

Odwróceni zakochani – ona na górze, on na dole
REKLAMA
REKLAMA

Mimo to film i tak jest znacznie ciekawszy od takiego „Avatara” i całkiem przyjemny. Mamy tu jednak do czynienia z niewykorzystanym potencjałem, bo fabuła po prostu kuleje. Początek razi infantylnością (latający naleśnik?!) i trąci trochę „Zmierzchem”, lecz gdy go przetrwamy, jest coraz lepiej. Ale tylko do pewnego momentu. Zabrakło bowiem dobrego pomysłu na finał – „Odwróceni zakochani” w pewnym momencie jakby się urywają, jak gdyby wycięto z nich kilka kluczowych scen, pozostawiając sobie furtkę do kontynuacji. Przez to seans nie daje pełnej satysfakcji i na pewno niejeden widz słusznie poczuje się oszukany.

Stworzono prostą historię, przy czym przedstawiony świat okazuje się nieszablonowy i atrakcyjny. Dwie planety, jedna nad drugą, mają rożne grawitacje. Ich mieszkańcy nie mogą opuścić swojego globu – inaczej zostaną złapani przez stróżów prawa lub po pewnym czasie po prostu spłoną. Adam (Jim Sturgess) zamieszkuje dolną, biedną planetę. Pomimo tego jako chłopiec poznaje Eden (Kirsten Dunst) z pobliskiego, bogatego ciała niebieskiego. Zakochują się w sobie, lecz jako nastolatki zostają rozłączeni, a Eden w wyniku wypadku doznaje amnezji. Po 10 latach ponownie się spotykają, jednak nadal rozdzielają ich prawa ludzi i wszechświata.

Odwróceni zakochani
REKLAMA

„Odwróceni zakochani”, pomimo mało oryginalnej fabuły, są interesujący dzięki miejscu akcji. Całość robi spore wrażenie swoim rozmachem – gigantycznymi budynkami czy wnętrzami, gdzie występuje niestandardowe prawo grawitacji, które wpływa na ludzi, jak i przedmioty. Od strony wizualnej jest nietypowo i ładnie. Produkcja zarazem znacznie zyskuje za sprawą HD – CYFRA+VOD i nVOD oferują ją wyłącznie w standardowej jakości obrazu, natomiast wyjątek stanowi serwis Cineman.

Oryginalny, niejednokrotnie ujmujący wygląd świata i nietuzinkowe prawa nim rządzące to za mało. Potencjał zabiła w gruncie rzeczy płytka i słabo rozwinięta historia. Tym niemniej, „Odwróconych zakochanych”, przymykając oko na kiepski, często nielogiczny i pełen luk scenariusz, ogląda się nienajgorzej.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA