REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Najlepsze playlisty na Spotify #3

Kiedy przegląda się zasoby Spotify w poszukiwaniu ciekawych playlist do słuchania, można dojść do jednego słusznego wniosku - jest ich tak wiele, że w zasadzie mógłbym robić takie zestawienie codziennie i pewnie cykl ten trwałby jeszcze długo po przeniesieniu się całej populacji ludzkiej na inne, dopiero co odkryte planety.

Najlepsze playlisty na Spotify #3
REKLAMA
REKLAMA

Tak czy inaczej, trzecie zestawienie godnych subskrypcji playlist otwieramy czymś naprawdę dużym. Rolling Stone 500 Greatest Songs Of All Time to absolutne podstawy muzycznej edukacji dla każdego domorosłego melomana. Czego tu nie ma - Johnny Cash, The Beach Boys, Jimi Hendrix, Buddy Holly, The Rolling Stones... w zasadzie nie ma The Beatles, ale to już niestety wynika z ograniczeń Spotify. Udało się jednak zastapić np. bitlesowskie "Hey Jude" na wersję Paula McCartneya solo. Całość otwiera oczywiście nieśmiertelne “Like a Rolling Stone” Boba Dylana, od którego w końcu magazyn Rolling Stone zapożyczył sobie nazwę. W każdym razie, to w zasadzie playlista, od której powinno się zaczynać ich kolekcjonowanie i selekcję, zawierająca wszystko, co potrzeba do satysfakcjonującej wycieczki przez muzyczną klasykę.

Z kolejną polecaną listą przenosimy się za to w czasy najnowsze - a konkretnie do premiery filmu “Warm Bodies” (okropny polski tytuł “Wiecznie Żywy” litościwie pominę), który podobał mi się bardzo i który też mocno polecam. Jednym z jego elementów trzymających bardzo wysoki poziom, był soundtrack - niestety nie znajdziemy go na Spotify. Z pomocą dla wszystkich zauroczonych użytymi w filmie piosenkami przychodzą jednak liczne listy użytkowników, zbierające do kupy porozrzucane po rożnych albumach utwory wykorzystane w "Warm Bodies". Spośród wszystkich playlist, najbardziej kompletna wydaje się Warm Bodies Soundtrack, gdzie znajdziemy takie tuzy, jak The Black Keys, M83, Bruce Springsteen czy Roy Orbison. Wszystkie świetnie brzmiały w filmie, a wcale nie gorzej wypadają i bez fabularnego kontekstu.

Trzecia rekomendowana przeze mnie lista to coś całkiem odmiennego - 17 Majestic Instrumental Tracks By Vocal Bands to 17 wybranych przez serwis NME.com utworów, przeznaczonych, jak łatwo się domyślić, dla fanów kawałków bez żadnej linii wokalnej. Są to głównie gitarowe klasyki uznanych artystów, takich jak Fleetwood Mac, Metallica czy Radiohead - i wszystkie to arcydzieła, którym żaden śpiew wcale nie jest wcale potrzebny, by powodować u słuchaczy chęć natychmiastowego naciśnięcia repeat. Zdecydowanie warto zaszybować i zamilknąć.

Na koniec dwie playlisty dla fanów muzyki z zupełnie przeciwnych biegunów. The Top 500 Heavy Metal Songs Of All Time to uczta dla wszystkich fanów mocniejszych brzmień i przy okazji dobry start dla każdego, kto chce się dowiedzieć, o co chodzi z tym całym machaniu włosami przy akompaniamencie ciężkich gitarowych riffów. Playlista zawiera wszystko, co najważniejsze, jednocześnie dbając o ukazanie szerokiej gamy podgatunków muzyki metalowej - od Black Sabbath, przez Sepulturę i Death, po blackmetalowców z twarzami pokrytymi upiornymi makijażami z Emperor.

Jeśli natomiast urodziliście się pod koniec lat 80-tych, to prawdopodobnie część z was czuje ogromną nostalgię do jednego z najgorszych trendów muzycznych w historii popkultury. Bubblegum pop, który wypączkował z eurodance’u w drugiej połowie lat 90-tych, to muzyka tak zła, cukierkowa i kiczowata, że aż niestrawna, acz fascynująca. Dlatego pewnie albo się ją za to kocha, albo nienawidzi. Jeśli po cichu optujecie za pierwszą opcją, Bubblegum dance jest właśnie dla was. Aqua, Banaroo, Toy-Box i inne zespoły śpiewające o słodkich głupotach tylko czekają, aż ktoś nieopacznie do nich wróci i znowu nie będzie mógł sobie wybić tych wszystkich uzależniajacych melodii z głowy. Czujcie się ostrzeżeni.

REKLAMA

***

I to by było na tyle - po więcej zapraszam już niedługo. Tymczasem standardowo zachęcam do tworzenia i dzielenia się własnymi playlistami.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA