1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

"Następny dzień" Davida Bowiego za darmo na Dzień Św. Dawida

Niewiele mamy w muzyce popularnej takich ikon, jak David Bowie. Ten artysta w trakcie swojej długiej kariery inspirował i zachwycał setki słuchaczy, w międzyczasie romansując także z kinem. Nic więc dziwnego, że wznowienie przez niego kariery po niemal dekadzie ciszy jest aktualnie wydarzeniem elektryzującym cały rynek muzyczny.

„Następny dzień” Davida Bowiego za darmo na Dzień Św. Dawida

Do tej pory dosyć rozsądnie dawkowano nam informacje na temat wspomnianego krążka, zatytułowanego “The Next Day”. Udostępniono jednak dwa single z tej płyty, zatytułowane “The Stars (Are Out Tonight)” i “Where Are We Now?” - swoją drogą, oba na tyle dobre, że potwierdziły one tylko nieuniknione - powrót twórcy postaci Ziggy’ego Stardusta odbędzie się w naprawdę dobrym stylu.

I kiedy fani odliczali  kalendarzu dni do premiery (12. marca 2013), pre-orderując przy okazji płytę (została numerem 1. na liście iTunes w 17 krajach) zupełnie niespodziewanie, cały krążek “The Next Day” pojawił się do odsłuchu w iTunes Store - i to w, nomen omen, St. David’s Day, hucznie obchodzony w tym czasie w Walii. Można zatem sobie do woli słuchać 53 minut nowego materiału artysty, aż do momentu premiery krążka. Jedyną przeszkodą jest rzecz jasna konieczność posiadania programu iTunes.

I chyba nie muszę mówić, że warto - bo to nie tylko wyjątkowo ważne muzyczne wydarzenie, jakich w zasadzie niewiele ostatnimi laty, ale i naprawdę kapitalny album, najlepszy w dyskografii Davida Bowie od wielu długich lat. Recenzje są wręcz skrajnie entuzjastyczne, fani cieszą się z licznych nawiązań i aluzji w utworach do poprzednich dokonań muzyka, a krytycy kiwają z uznaniem głowami nad szczerością tekstów i jakością kompozycji. Wielu słuchaczy skłania się nawet ku opinii, że to jedno z najwybitniejszych dokonań Bowiego w całej jego dyskografii, obejmującej przecież aż (łącznie z tym najnowszym) 14 albumów. I nawet jeśli nie jest to prawda (zresztą, jak to bezstronnie osądzić?), to już sam fakt pojawienia się takich głosów powinien dać do myślenia, mowa tu przecież o autorze takich pominikowych dzieł sztuki, jak “The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders form Mars” czy “Aladdin Sane”.

Szczerze powiedziawszy, nie wyobrażam sobie fana muzyki, który właśnie nie odpala teraz iTunes, albo nie ściąga tego odtwarzacza, tylko po to, by posłuchać nowych nagrań Bowiego - nie traćcie zatem czasu, jest okazja posłuchać prawdopodobnie najlepszego albumu tego roku na 12 dni przed swoją premierą.