1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Retro WiMP – Purpurowym deszczem po oknie

Purple Rain na WiMP

Niesamowitego klasyka mają okazję odkurzyć w tym tygodniu wszyscy WiMPowcy. Płyta „Purple Rain” króla pop-funku, to w tym tygodniu polecany płyta retro.

Ten, wydany 25 czerwca 1984 roku krążek, to szósty album Prince’a, a mówi się, że to jedno z jego najlepszych dokonań. Powody? Po pierwsze - jest to ścieżka dźwiękowa do filmu „Purpurowy deszcz”, w którym sam gra. Sama historia obrazu jest zresztą quasi-biograficzna, więc ciekawie prezentuje się w jaki sposób Roger Nelson patrzy na swoją karierę.

Fabuła dzieła skupia się na konflikcie między zespołem The Revolution oraz kapelą The Time. Na tle sporu znajduje się oczywiście miłość, która musi przezwyciężyć niemal każdą przeszkodę. Tym razem to Kid i Apolonia pochłonięci w miłości niczym romans Romea i Julii na tle zwaśnionych rodzin. „Purpurowy deszcz” mimo charakterystycznego klimatu zebrał mieszane recenzje. Jedni zarzucali mu zbytnie skupienie na muzyce, przez co całość oglądało się niczym wydłużony teledysk, a inni chwalili sobie stylistykę i nawet wyolbrzymiali ogłaszając dzieło „Obywatelem Kane’em” filmów muzycznych. Mocne słowa? Film dostarcza tak mieszanych emocji, że trzeba zdecydować samemu, po czyjej staniemy stronie.

A krążek „Purple Rain”? To zdecydowanie klasa światowa, nie da się ukryć! Takiego popu już się teraz nie robi. Prince stworzył niebanalne melodie z wyjątkowymi aranżacjami na styl lat siedemdziesiątych, tudzież osiemdziesiątych. Potężny, choć często urywany, głos wokalisty łączy się z syntezatorami i tworzy charakterystyczny klimat idealnie odzwierciedlony przez okładkę albumu – główny bohater siedzący na motocyklu w swoim charakterystycznym purpurowym garniturze.

Płyta odniosła sukces, szczególnie dzięki dwóm najpopularniejszym piosenkom – Let’s Go Crazy oraz When Doves Cry. Trafiły one na listę Billboard Top 100 i panowały tam przez długi czas. Mimo wszystko, to tytułowy kawałek wieńczący krążek to znak charakterystyczny filmu. Prawie dziewięciominutowa suita jest kompletnie antysinglowa, głównie przez swoją długość, ale jednak trafiła aż na drugie miejsce tej amerykańskiej listy przebojów.

Ktokolwiek nie słyszał, ma do nadrobienia sporo. Takiej muzyki się już nie robi. Nawet sam Prince takich kompozycji już nie robi! Jego ostatni krążek „20Ten” wydany trzy lata temu, spotkał się z bardzo mieszanym odzewem. A taka podróż w czasie jest niezwykle przyjemna, bo „Purple Rain” to klasyk, którego choć raz w życiu trzeba posłuchać!

Album można posłuchać pod następującym linkiem.