1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Polska wokalistka szokuje swoim teledyskiem... i dobrym singlem

Polska wokalistka szokuje swoim teledyskiem… i dobrym singlem

Oto i przykład, jak można szybko się wybić (i to nie tylko na polskim rynku), tylko i wyłącznie dzięki kontrowersyjnemu, acz pomysłowemu i dobrze wykonanemu teledyskowi, który, o ile jest dostatecznie ciekawy i nadaje się do podesłania znajomemu wraz z adekwatną emotikonką bądź kilkuliterowym akronimem, to zostanie obejrzany absurdalną ilość razy.

Przy okazji fundując większy rozgłos, niż telewizyjna emisja czy listy przebojów były w stanie kiedykolwiek zapewnić.

Margaret J., blogerka, a ostatnio i piosenkarka, skwapliwie na tym mechanizmie skorzystała - bo idę o zakład, że gdyby nie newsy na rozmaitych portalach, niekoniecznie muzycznych, o “szokującym”, “usuniętym z YT za wulgarną treść”, “epatującym nagością” teledysku, to do dziś nie miałbym pojęcia kim jest ta urocza blondynka. Sam teledysk do utworu "Thank You Very Much" jest faktycznie ryzykowny, ale czy w złym guście? To już kwestia dyskusyjna.

Mamy w nim do czynienia z dosyć zabawna sytuacją, gdzie Małgosia Jamroży (bo tak naprawdę nazywa się wokalistka), wciela się w córkę pary nudystów w średnim wieku, którzy zapraszają na przyjęcie urodzinowe swoich równie nagich przyjaciół i przykazują ubranej latorośli, by ta “nie przyniosła im wstydu”. Reszta klipu to po prostu sceny ze śpiewającą Margaret i wesołą grupą nudystów, którym zresztą wypikselizowano wszelkie intymne partie ciała - więc nie bardzo rozumiem całe oburzenie. Swego czasu popularność zdobył (zresztą poniekąd z tego samego powodu) klip do utworu “Toe Jam” kolektywu The BPA, nagranego razem z Davidem Byrne, gdzie cenzura na nagich ciałach aktorów była wręcz głównym elementem całego teledysku - i nie pamiętam, by wtedy ktokolwiek się na to oburzał.

I szczerze powiedziawszy, miałem jeszcze przed odsłuchaniem tego klipu przygotowany w głowie wywód o szukaniu popularności przez kontrowersje, zasłanianiu braku talentu zmysłem marketingowym i tak dalej, ale “Thank You Very Much” okazało się na tyle sympatycznym, wpadającym w ucho i dobrze brzmiącym utworem, że byłem zmuszony zmienić zdanie. A w połączeniu z tym teledyskiem, daje to dowcipną, bezpretensjonalną całość - mała perełkę lekkiego, radiowego popu, jakiego ciągle brakuje w wykonaniu polskich artystów, choćby i tych na dorobku.

I wydaje się, że teraz, po tym małym szumie jaki narobiła, Małgosia ma drogę otwartą do nagrania płyty i zaznaczenia swojej obecności. I dobrze. Dziewczyna wydaje się doskonale wiedzieć, co robi - teledysk nakręciła w Los Angeles pod okiem reżysera mającego na koncie np. kapitalny teledysk do “Tighten Up” The Black Keys (ciekawe, o co trudniej w Polsce - utalentowanego reżysera klipów czy grupę nudystów chętnych zagrania w teledysku), a jednocześnie promuje się - a jakże - w internecie, m.in. za pomocą Facebooka czy swojego bloga, na których to zresztą skwapliwie podzieliła się linkami do zakupu swojego utworu.

I choć wystąpiła m.in. na festiwalu Top Trendy w 2012, a jej piosenka służy jako tło reklamy wiosennej ramówki Polsatu, to chyba żaden, choćby najlepszy występ, nie dałby jej takiego dobrego startu, jak ta zmyślna strategia z kontrowersyjnym klipem.

Tyle, że kiedy za takim oczywistym chwytem marketingowym idzie też sympatyczna warstwa muzyczna, to ja jestem jak najbardziej na tak i pozostaje mi tylko trzymać kciuki, by Margaret nie zmarnowała swoich pięciu minut. Dziewczyna ma na siebie pomysł, dobrze śpiewa, jest ładna, na dodatek potrafi zrobić wokół siebie zamieszanie - czego chcieć więcej?