1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

3 wyjątkowe animacje na Walentynki

3 wyjątkowe animacje na Walentynki

Walentynki to świetna okazja by w miłym towarzystwie obejrzeć jakiś wartościowy film o, rzecz jasna, odpowiednio romantycznej tematyce. I choć typowo “walentynkowych” klasyków uzbierało się do tej pory całkiem sporo, to może warto w tym roku nieco zmienić repertuar i zaproponować naszej drugiej połówce... animację?

Tym bardziej, że animowani bohaterowie wcale nie muszą odstawać pod jakimkolwiek względem od aktorów, a parę filmów animowanych wręcz deklasuje dowolne filmy aktorskie, jeśli chodzi o wywoływanie emocji u widzów czy opowiadanie ciekawych historii. I właśnie trzy takie animacje znajdziecie poniżej. Filmy te zdecydowanie docenią zakochani, ale nie tylko - są to bowiem to nie tyko świetne pozycje walentynkowe, ale i doskonałe produkcje w ogóle.

Tangled (“Zaplątani”)

Tangled to udana próba powrotu do klasycznych schematów disnejowskich baśni. Mamy tu księżniczkę (zresztą nie taką znowu anonimową, Roszpunkę z baśni braci Grimm kojarzy pewnie sporo czytelniczek płci pięknej), mamy królestwo, mamy wiedźmę, magię, przygodę, no i rzecz jasna romans. Historia jest prosta - długowłosa Roszpunka spędza całe dnie zamknięta w wieży przez swoją przybraną “matkę”, która porwała ją gdy była jeszcze dzieckiem i używa magicznych włosów naszej księżniczki, by zachować wieczną młodość. Sytuacja zmienia się, gdy do więzienia Roszpunki przybywa Flynn, młody złodziej i awanturnik, który w zamian za złoty diadem, zgadza się zabrać ciekawą świata za oknem dziewczynę na przejażdżkę po okolicy. Tropem zielonowłosej księżniczki rusza jednak zdesperowana wiedźma, a tropem Flynna - królewska gwardia, na czele z... koniem Maksimusem (chyba najzabawniejszym zwierzęciem w historii animacji). "Tangled" to bardzo solidnie opowiedziana historia, pięknie zanimowana (ekspresje twarzy bohaterów czy sekwencja pokazu lampionów nad rzeką to naprawdę genialna robota), wątek romansowy i otoczka klasycznej baśni usatysfakcjonuje żeńską część widowni, z kolei masa humoru i sceny akcji zadowolą część męską. Ale  tak naprawdę jest to film dobry dla każdego, niezależnie od płci czy wieku. “Zaplątanych” obejrzycie np. w iTunes.

Wall-E

“Wall-e” to nieco mniej tradycyjna opowieść o miłości, aczkolwiek wcale nie mniej emocjonalna czy wzruszająca. Obserwujemy bowiem losy samotnego robota, który zajmuje się sprzątaniem zdewastowanej i zaśmieconej Ziemi przyszłości. Wall-E radzi sobie jak może, zbierając różne śmieci i oglądając znalezione nagrania wideo, co uświadamia mu jak bardzo jest samotny. Któregoś dnia jednak napotyka robota o imieniu EVE, w którym się zakochuje niemal od pierwszego wejrzenia. Opływowa i nowoczesna EVE ma jednak konkretne zadanie do wykonania - znaleźć na Ziemi ślady życia, bo tylko wówczas wielki statek przymierzający kosmos, a przewożący wszystkich ludzi, którzy musieli wynieść się z Ziemi dopóki roboty nie posprzątają  śmieci, będzie mógł wrócić z powrotem na ojczystą planetę. “Wall-E” to przede wszystkim wyjątkowo subtelnie prowadzony wątek romansowy, a samo to, że przejmujemy się jako widzowie uczuciami dwójki robotów, które nawet nie potrafią rozmawiać ze sobą poza wydawaniem pojedynczych dźwięków, pokazuje jak świetnie został rozpisany. Cała intryga dziejąca się równolegle, choć solidna i w momencie kulminacyjnym naprawdę angażująca, jest tylko tłem dla całej gamy uczuć jakie przeżywa Wall-E, a jakie przeżywamy i my, widzowie. Jest to bardzo karkołomny koncept, ale wprowadzony w życie po mistrzowsku - film jest po prostu piękny, wzruszający, bardzo oryginalny inie pozostawia obojętnym. Jeśli szukacie wrażliwej i nietuzinkowej historii w bezbłędny sposób ukazującej samotności, przywiązania, zauroczenia i poświęcenia niemal bez użycia słów, to “Wall-E” jest doskonałym wyborem. Film znajdziecie np. w ofercie Cyfrowego Polsatu.

Corpse Bride (“Gnijąca Panna Młoda”)

Na koniec coś dla miłośników horroru, makabry i czarnego humoru - “Gnijąca Panna Młoda” to sztandarowy pokaz umiejętności Tima Burtona w tworzeniu pokręconych i oryginalnych filmów animowanych metodą poklatkową. Historia kręci się tu wokół klątwy rzuconej na zamordowaną świeżo po ślubie Emily, która leży sobie w ziemi i grzecznie czeka na młodzieńca, gotowego pojąć ją znów za żonę. Owym śmiałkiem okazuje się Victor, który szykuje się właśnie do zaaranżowanego przez rodziców ślubu z Victorią i przez przypadek, robiąc sobie próbę przed właściwą ceremonią, nakłada obrączkę na wystający z ziemi konar, który okazuje się być... palcem tytułowej panny młodej. Tym sposobem Victor nieświadomie zawiera ślub, a szczęśliwa Emily zabiera go w zaświaty, gdzie ten kombinuje, jak się wydostać i wrócić do Victorii. Fabuła jest jak widać naprawdę oryginalna, a do tego niesamowite wrażenie robi nietuzinkowa animacja i świetne piosenki. Bohaterów nie sposób nie polubić, tym bardziej, że obsada aktorska jest naprawdę kapitalna, z Johnnym Deppem, Heleną Bohnam Carter, Christoperem Lee czy Albertem Finneyem na czele. Jednak to co naprawdę zostaje w pamięci po seansie, to niepowtarzalna atmosfera tego filmu, lawirująca między horrorem, komedią, a pokrzepiającą historią miłosną. Uderzający jest szczególnie kontrast między szarym i zimnym światem żywych, a kolorowymi i rozśpiewanymi zaświatami. I mimo makabrycznego tytułu czy dużej ilości groteskowych wręcz scen z udziałem szkieletów, trupów i tak dalej, jest to tak naprawdę bardzo ciepła i pozytywnie nastrajająca historia o pragnieniu odzyskania straconej miłości i poszukiwaniu bliskości, z wyjątkowo urokliwym rozwiązaniem wątków, które wzrusza i pozostawia w dobrym nastroju. Niestety, animacja Tima Burtona nie znajduje się już w ofercie polskich serwisów VOD, ale wciąż można ją znaleźć (w oryginalnej wersji językowej) na iTunes.

To rzecz jasna nie są jedyne propozycje filmów animowanych, jakie warto obejrzeć ze swoją druga połówką (w kolejce czekają na przykład "Odlot!", "Księżniczka i żaba" czy choćby klasyczna “Piękna i bestia”), ale filmy są trzy, a Walentynki są tylko jedne. Będzie zatem co oglądać i za rok.