1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Walentynkowy przegląd filmowych oraz muzycznych propozycji z iTunes

Walentynkowy przegląd filmowych oraz muzycznych propozycji z iTunes

Walentynki można lubić, albo i nie (a wtedy ich nie obchodzić), ale 14. lutego to wciąż dobra okazja by spędzić trochę czasu z bliską osobą, najlepiej zajmując się sobą przy jakiejś porządnej muzyce grającej w tle, albo np. oglądając wspólnie film. Apple o tym doskonale wie i wspaniałomyślnie oferuje zebrane do kupy propozycje na ten właśnie dzień.

Zajrzyjmy zatem do propozycji iTunes Store odnośnie filmów. Tam oczywiście napotkamy cały legion komedii romantycznych, zarówno tych wydanych stosunkowo niedawno (jak sympatyczne “Friends with Benefits” z Milą Kunis i Justinem Timberlake'iem), jak i klasyków gatunku, znanych przez niemal każdą przedstawicielkę płci piękniej prawie  że na pamięć (“Pretty Woman”). Coś dla siebie znajdą także fani pląsów i ryzykownych prób wokalnych obsady - tutaj szczególnie warto zwrócić uwagę na musical “Mamma Mia” na bazie przebojów Abby, gdzie macie niepowtarzalną okazję posłuchać “popisów” Pierce’a Brosnana, śpiewającego głosem przywodzącym na myśl głównie rodzenie kamienia nerkowego. W dziedzinie równie kiczowatych (ale tym razem świadomie), za to o wiele lepiej zaśpiewanych musicali znajduje się natomiast swego czasu gigantyczny kinowy przebój “Moulin Rouge!”, idealny film, jeśli preferujecie podziwianie choreografii, scenografii i kostiumów, aniżeli głębi scenariusza. Do tego, wśród propozycji iTunes znajduje się także kilka obowiązkowych, kierowanych głownie dla pań pozycji, takich jak “500 Days of Summer”, “Romeo + Juliet” z wówczas rozchwytywanym Leonardo DiCaprio czy “Only You”, gdzie oglądać możemy młodziutkiego Roberta Downey Jr-a. Z drugiej strony, wypada też docenić obecność mniej oczywistych pozycji, np. kapitalnego “Scott Pilgrim vs The World”, który powinien usatysfakcjonować także brzydszą płeć podczas seansu (szczególnie jeśli przepada za komiksami lub grami wideo) albo... “American Wedding”, czyli trzecią odsłonę popularnej serii komedii “American Pie”, tym razem ze ślubem w tle. Na koniec coś dla fanów animacji - bardzo udany powrót Disneya do konwencji klasycznej baśni z księżniczką, wiedźmą, księciem i tak dalej, czyli “Tangled” oraz klasyk w postaci “Lady nad the Tramp”, czyli znana wszystkim historia zakochanego kundla.

To nie są rzecz jasna wszystkie propozycje, tym niemniej powyższe są zdecydowanie najbardziej godne uwagi, a przy tym dostatecznie zróżnicowane. Niestety, wciąż tylko wybrane pozycje z iTunes (głównie animacje) dostępne są w języku polskim - z powyższych tytułów jedynie “Tangled” (“Zaplątani”). Nie jest to duża bariera dla znających język angielski, ale miłośnicy polskich napisów powinni raczej poszukać tych filmów w innych cyfrowych wypożyczalniach. Raczej żaden szanujący się serwis VOD nie pozwoli sobie na brak wymienionych tytułów w swojej ofercie.

Oprócz filmów, iTunes proponuje nam także kilkanaście wartych uwagi albumów muzycznych. Na pewno zadowoleni będą fani muzycznych dinozaurów - znajdziemy na liście np. “Love Hurts” Cher, “The Love Collection” Toma Jonesa, “Love Songs” Eltona Johna czy “She’s Always a Woman - The Love Songs” Billy’ego Joela. Jak widać, rozbieżność tematyczna jest delikatnie mówiąc niewielka. Do tego iTunes poleca nam tez Paula McCartney’a, Bee Gees, Whitney Houston, soundtrack z “Dirty Dancing”, Celine Dion, Elvisa Presleya oraz inne ikony światowej muzyki, których przecież nikt z niewielkim choćby poczuciem przyzwoitości nie będzie próbował polecać. Rzućmy zatem okiem na mniej oczywiste pozycje w tym zestawieniu. Mamy tu np. kompilację “It’s a Misery Business - Anti Love Songs for the Anti Valentine” z naprawdę koszmarnym doborem artystów, gdzie między przeciętniakami pojawiają się tacy parodyści jak Nickelback czy Simple Plan. Jest też nudny i przewidywalny Michael Bublé, jeszcze nudniejszy i jeszcze bardziej przewidywalny James Blunt oraz ich żeński odpowiednik, Rebecca Ferguson. Do tego kilka innych kompilacji z mniej lub jeszcze mniej kreatywnym doborem utworów i okazuje się, że jeśli jest tu jakikolwiek album, który naprawdę warto na Walentynki kupić, to najbezpieczniej będzie zaufać Frankowi Sinatrze albo Barry’emu White’owi. Bardzo kiepskie propozycje wybrało iTunes w tym roku - i o ile w przypadku filmów da radę łatwo znaleźć coś mniej sztampowego, tak w przypadku płyt skazani jesteśmy na całą masę albumów, które i tak pewnie już dawno mamy na półce, kilka nie najgorszych płyt współczesnych wykonawców (Kanye West, Frank Ocean) plus górę fatalnych nagrań, których nie podarowałbym wrogowi.

Oczywiście ani filmy, ani albumy nie zostały przecenione ani nie są oferowane w żadnej tańszej opcji - zakochani wg Apple pewnie i tak liczą się z tym, że w trakcie 14. lutego będą musieli się pozbyć sporej ilości gotówki, więc może zostawią ją właśnie w iTunes?