1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Nieulotne dla oczu i uszu

Od dziś w kinach można zobaczyć laureata Sundance - „Nieulotne” Jacka Borcucha. Na platformach Deezer i WiMP można już usłyszeć ścieżkę dźwiękową z obrazu skomponowaną przez Daniela Blooma. 

„Nieulotne” to historia pary studentów – Michała i Kariny, którzy spotykają się na wakacjach w Hiszpanii. Idealne miejsce na rozwijanie wakacyjnego romansu i przeżycie wspaniałych chwil. Dochodzi jednak do tragedii – głupiej i bezsensownej – która zaważy na życiu bohaterów i nakreśli wyraźną linię między pięknem krótkotrwałego uczucia, a brutalną szarą rzeczywistością.

370394.1

Film został uhonorowany na amerykańskim festiwalu filmów niezależnych Sundance specjalną nagrodą dla Michała Englerta za Najlepsze Zdjęcia. Idziemy w świat, a to jedna z pierwszych artystycznych nagród, której nie powinniśmy się wstydzić. Zresztą, po zwiastunie już widać, że sposób kręcenia jest bardzo skonkretyzowany – zabawa obiektywami oraz ich kolorystyką, dużą ilość zbliżeń na twarz postaci wydobywających ekstremalne emocje, czy też złapanie niezwykłego, bajkowego obrazu Hiszpanii.

Taki klimat idealnie kreuje ścieżka dźwiękowa Daniela Blooma. Autor znany jest z budowania klimatu głównie dzięki pianinowym wariacjom i improwizacją jazzową (patrz muzyka do „TuliPany”). „Nieulotne” to krok naprzód i przejście w stronę ambientu. Mniej tu klawiszy, a więcej wydłużonego elektronicznego tła oraz wahań klimatu. Z jednej strony to pewna stabilność dźwiękowa, ale z drugiej budowanie muzycznego pejzażu na potrzeby ogólnego klimatu dzieła Borcucha.

Album, podobnie jak film, jest podzielony na dwie całkowicie odmienne części. Ta pierwsza to romantyczna idylla z wysokimi dźwiękami o nieregularnych rytmach. Miłość, szczęście, melancholia, piękna Hiszpania – wszystko się w odbija w melodiach. Druga część to ta bardziej tragiczna pełna niepokoju, chaosu i strachu. „Kelpie” to idealna suma tych trzech emocji, która świetnie by się nadawała do gotyckiego horroru, a w „Nieulotnym” jest muzycznym zobrazowaniem emocji bohaterów.

Daniel Bloom przypomina Jacaszka, który charakteryzuje się w tego typu eksperymentach. W „Nieulotnym” momentami słychać niekontrolowane inspiracje muzyką kościelną (ciągnące się w nieskończoność dźwięki organów, czy zabawa ciszą), co od razu nasuwa krążek „Pentral”, na którym Jacaszek wszedł z mikrofonem do trójmiejskich kościołów i nagrywał dźwięki z otoczenia. Temu eksperymentowi z dala od muzyki sakralnej, tak jak i dźwiękom Blooma. Symbolika jednak znacząca i określa to, co powinna.

„Nieulotne” pod względem muzyki łatwo z głowy nie ulatuje. Wszystko wskazuje na to, że z filmem będzie podobnie.