Pod koniec 2006 roku (w Polsce kilka miesięcy później) zadebiutował Dark Messiah of Might and Magic. Był bardzo dobrym Action RPG z widokiem z pierwszej osoby. Kierując Sarethem walczyliśmy z hordami przeciwników rodem z uniwersum Might&Magic. Krew lała się hektolitrami, trup ścielił się gęsto, a pozbawienie życia każdej maszkary sprawiało sporą frajdę. Fabuła - jak na grę RPG - była przy tym bardzo uboga, wręcz szczątkowa. Ale kto o to dbał przy istnym teatrze zniszczenia?

Chilijskie studio Ace Team pracuje obecnie nad grą Zeno Clash, będzie to ich pierwsza produkcja. Podobnie jak we wspomnianym już Dark Messiahu, zadaniem gracza będzie widowiskowe odsyłanie wrogów w zaświaty. Nie znajdziemy w niej elementów RPG, najważniejsza będzie tu akcja. Ale zacznijmy od początku...

W Zeno Clash pokierujemy działaniami Ghata, jednego z wielu dzieci Ojca-Matki (ang. Father-Mother). Główny bohater przez wiele lat żył w zgodzie ze swoimi braćmi i siostrami. Jednak pewnego dnia - z nieznanych powodów - Ghat zostaje wygnany z klanu. Jest zmuszony opuścić krainę swego dzieciństwa oraz stawić czoła pełnemu niebezpieczeństw światu.

Zeno Clash

Tym, co wyróżnia produkcję Ace Team na tle innych gier FPP są przeciwnicy. Przemierzając świat nawiązujący do tematyki gothic-punku, napotkamy wielu wrogów. Nie będą to jednak "zwykli" oponenci, jedno jest pewne - twórcom nie brakuje ciekawych pomysłów. W grze zmierzymy się z różnorakimi hybrydami gatunków, jak na przykład humanoidalny orzeł czy stwór wyglądający jak połączenie słonia z brontozaurem. Na pewno nie będziemy narzekać na monotonię. Ponadto w szranki staniemy z członkami klanu, z którego zostaliśmy wygnani.

Najważniejszym aspektem Zeno Clash będą walki. Mimo że autorzy oddadzą do dyspozycji gracza unikalne bronie dystansowe, prym wieść będzie walka wręcz. Ma być bardzo brutalna, choć Ace Team nie chce stworzyć gry ociekającej posoką na każdym kroku. Do dyspozycji będziemy mieli bardzo szeroki wachlarz ciosów. Fani takich pozycji jak Virtua Fighter czy Mortal Kombat powinni dobrze się bawić przy tej produkcji. Różnego rodzaju uderzenia, kombosy, chwyty oraz rzuty to chleb powszedni Ghata.

Gra nie powstaje na autorskim silniku, lecz na enginie Source. Jego możliwości mogliśmy zobaczyć już m.in. w Half Life'ie 2 czy Dark Messiahu. Oprawa graficzna nie jest widowiskowa - widać, że Source ma już swoje lata. Jednak na ZC nie powinniśmy patrzeć przez pryzmat Crysisa czy innych gier, w których oprawa wizualna jest najważniejsza.

Zeno Clash

Grafika ma tu budować klimat nietypowości przedstawionego świata, a nie wzbudzać zachwytów nad shaderami. Należy przyznać, że sprawdza się w swej roli bardzo dobrze. Ponadto panowie z Ace Team zdecydowali się na dość niebezpieczny zabieg - użyli żywych, nasyconych barw, by podkreślić "inność" przedstawionego świata. O fizykę w grze nie musimy się obawiać - odpowiada za nią Havok.

We wstępie nie bez przyczyny wspomniałem o bardzo dobrej produkcji sprzed dwóch lat. Mimo że na pierwszy rzut oka wiele dzieli te gry (styl graficzny, brak elementów RPG w ZC) jednak po bliższym przyjrzeniu się, są dość podobne. W obu najważniejsza jest walka oraz efektowne zabijanie wrogów. Zarówno w Zeno Clash, jak i w Dark Messiahu, fabuła schodzi na dalszy plan. Mroczny Mesjasz był wyposażony w tryb multi, zaś debiutancka produkcja Chilijczyków ma być przeznaczona jedynie dla pojedynczego gracza. Jednak tak naprawdę, w DMoM&M liczył się jedynie tryb single player, nie można się było opędzić od wrażenia, iż słabe multi zostało dodane "na siłę". Głównym celem tych tytułów jest spektakularna eksterminacja wrogów.

Zeno Clash

Jak dotąd gra nie ma wydawcy. Jeżeli ten się znajdzie, zapewne będzie chciał w jakiś sposób wpłynąć na produkcję. Autorzy przyznają, iż są zainteresowani dystrybucją swojego dzieła poprzez Steama. Na razie chilijskie studio pracuje jedynie nad wersją gry przeznaczoną na komputery osobiste. Jednak możemy być pewni, że - jeżeli gra odniesie sukces na PeCetach - Ace Team zajmie się portem na konsole.