1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Zakochany Paryż

Francja - dla jednych kraj żabojadów, dla innych ciekawy kulturowo członek Unii Europejskiej. Niektórzy utożsamiają go z Zidanem, a kolejni z Paryżem. I ci spoglądający na świat optymistycznym okiem w tym mieście odnajdą specyficzną magię. Charakterystyczne uliczki, kawiarnie, akordeony w tle, czy Wieża Eiffla, jako centrum wycieczek turystów, wyznaczają aurę najczęściej znaną z filmów. Wszystko kręci się wokół miłości, która jest obecna wszędzie w niejednolitej formie i tym samym, Paryż staje się idealnym, ale również schematycznym miejscem, do obsadzenia bohaterów ckliwego love story.

Ostatnio jednak w filmowym światku pojawił się całkiem interesujący projekt, do którego zaangażowano aż osiemnastu reżyserów z całego świata. Takim twórcom jak np. Alexander Payne, Wes Craven, Gerard Depardieu, czy Alfonso Cuaron, zaproponowano stworzenie swojej własnej, osobistej, kilkominutowej etiudy filmowej, opowiadającej o miłości dziejącej się w Paryżu. W ten sposób otrzymaliśmy blisko dwugodzinny pokaz zatytułowany "Zakochany Paryż" (oryg. "Paris, Je T'aime"). I wydawać by się mogło, że nie będzie to wcale klasyczny francuski romans.

Zakochany Paryż

Wszystko bowiem wskazuje na to, że otrzymujemy oryginalne historie, ujawniające pewien zakątek paryskich dzielnic. Właśnie na tych konkretnych uliczkach dzieją się sytuacje z jednej strony bardzo zwyczajne, ale z drugiej ujawniającej magię miasta miłości. Spojrzymy na historie samotników, kłócących się par, tajemniczych spotkań między kochankami, opowiadań o pierwszej i poważnej miłości, czy też emocjonalne zbliżenie nieznajomego z wampirzycą. Każda z nich przedstawia sytuację postaci w średnio pięć minut, co stanowiło poważny problem dla reżyserów, aby móc umieścić konkretny klimat w tak krótkim czasie. Dlatego też, niektórzy twórcy pomyśleli pod nieco innym kątem i przedstawili zupełnie inne, niespodziewane przeze mnie twarze miłości. Niektóre epizody ukazują uczucie, jakim rodzice darzą swoje pociechy, inne ochotę poszukiwania bratniej duszy wśród tej samej płci, czy też wypalenie związku w trakcie jesieni życia. Widzimy więc przeogromną różnorodność gatunkową i wielobarwność analizy poszczególnych fragmentów.

Zakochany Paryż

Niestety cała koncepcja jest odrobinę nierówna. Wizje różnych reżyserów nie pokrywają się, co oczywiście prezentuje się jako zaleta, ale widać, iż niektórym zabrakło czasu. Niemal wszystkie nowele posiadają zakończenie otwarte i po niecałej minucie ukazuje się kolejna, nie pozostawiając dużo czasu do przystania nad obejrzaną przed chwilą historią. Jeśli jednak zatrzymamy projekcję i będziemy chcieli dokonać powierzchownej lub skutecznej analizy, to zauważymy, że większość z nich pozostawia niedosyt. Brakuje albo werwy, albo osobliwej kontynuacji. Niekiedy denerwują aktorzy, a innym razem scenariusz jest zbyt pobieżny i niemalże niezauważalny. Delikatny przerost formy nad treścią jest wyczuwalny, co niektórych może rozdrażnić.

Zakochany Paryż

Spoglądając jednakże na pojedyncze epizody, to znajdziemy tu zestaw perełek, na które warto zwrócić uwagę. Powoduje to nazwisko reżysera, wprowadzającego swój styl do paryskiej opowiastki miłosnej. Przykładowo, Christopher Doyle (twórca zdjęć m.in. do "Kobiety w Błękitnej Wodzie) wtrącił orientalno-abstrakcyjny klimat tworząc wątek metaforyczny powiązany z fryzjerstwem, tańcem i magią azjatycką w francuskim Chinatown, Alexander Payne ukazuje inną stronę samotności w mieście zakochanych z dramatyczną lekkością znaną z "Bezdroży", Wes Craven zahacza o temat wyboru odpowiedniego partnera życiowego w atmosferze gotyku (akcja tej etiudy dzieje się w biały dzień na cmentarzu znanych osobistości), a Tom Tykwer ujawnia związek niewidomego francuskiego młodzieńca z amerykańską aktorką w stylistyce "Biegnij Lola, Biegnij". Odczuć, że ta specyfika pozostawia po sobie ukryty pomiędzy klatkami filmowymi morał. Widać to również w pewnych epizodach nakręconych przez europejskich twórców, którzy przewyższają o klasę kultowych hollywoodzkich reżyserów. Bracia Cohen bowiem skupili się na wytworzeniu metafizycznej opowiastki, bez szczególnego sensu i w dodatku z naciąganym czarnym humorem, Alfonso Cuaron wykreował jednorazowy żarcik, który za pierwszym razem jest odrobinę zabawny, ale później nie chce się do niego wracać, a wizja Gusa Van Santa denerwuje brakiem solidnego zakończenia z przejrzystym wyjaśnieniem dość intrygującego motywu.

I tak drążąc projekcję do napisów końcowych jesteśmy średnio zadowoleni. W trakcie oglądania mieliśmy okazję oglądać nowelki, do których świata nie chcieliśmy wejść, ale istniały też momenty, gdzie byliśmy pochłonięci wyjątkowością oraz faktem, jak twórcy interpretują konwencję paryskiej miłości. Intryguje różnorodność płaszczyzn, po których się przechadzamy oraz sposób opowiadania historii przez różnych artystów. Na początku odczuwamy niedosyt formą, który na końcu przemienia w niedobór ilości epizodów. Dlatego pomimo mieszanych uczuć uważam, że warto zainwestować w "Zakochany Paryż" na DVD. Jest to bowiem film nietypowy, dla ludzi potrafiących rozpłynąć się w niecodziennych love story, a mając go w swoich czterech kątach, bez problemu można wracać do najciekawszych epizodów i krok po kroku przyzwyczajać się do nieprzeciętnej charakterystyki. To film dla ludzi cierpliwych i łaknących w chwilach kontemplacji ponownie zobaczyć, wybrane wspaniałe gloryfikacje miłości w Paryżu, który dzięki tym osiemnastu nowelkom stał się jeszcze bardziej magiczny niż dotychczas. Zachęcam spróbować, gdyż jest to produkcja kusząca i intrygująca.