1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

World Cyber Games - relacja

Jesteśmy miesiąc po World Cyber Games i chyba wszyscy wiedzą już, czego dokonał Team Pentagram G-Shock. Tak, wygrana takiej imprezy to zdecydowanie największe zwycięstwo Polaków w historii e-sportu. Ale przecież WCG to nie tylko counter-strike, właśnie po to napisałem ten artykuł. O ile każdy wie już o sukcesie PGS, na pewno nie wszyscy wiedzą, że Draco, gracz Starcrafta, skończył dopiero na 1/8, a pokonał go, jak się potem okazało, złoty medalista. Więc, jeżeli jesteście ciekawi, co jeszcze działo się w Monzie, zapraszam do czytania.

Najpierw jeszcze parę słów tytułem wstępu. WCG skończyło prawie miesiąc temu, zaraz po wydaniu dziesiątego numeru Playback, więc tekst ukazuje się lekko spóźniony. Niestety takie mamy ramy czasowe i nic na to nie poradzimy. Wszystko jasne, zaczynamy.

Team Pentagram G-Shock

Starcraft

Krzysztof ‘Draco' Nalepka to nasz najlepszy stracraftowy progamer. I to w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Krzysiek jakiś czas temu udał się do Korei i tam, ćwicząc z drużynie Sparkyz, zdobył licencję profesjonalnego gracza, na co dzień jednak występuje w barwach jednego z najlepszych europejskich multiklanów - Meet Your Makers. Jak wyglądała droga Draco do Monzy? Pierwszą grą był pojedynek z Hullah. I chyba właśnie w tym pojedynku najwięcej było emocji, ponieważ to Hullah wygrał jedyną grę z Krzyśkiem na eliminacjach. A dalej poszło już z górki: Slider i Raven. Dwa razy do zera. W wielkim finale Draco ponownie spotkał się ze swoim kolegą z MYM i znowu Raven musiał uznać wyższość przeciwnika.

Pentagram raz jeszcze

Jesteśmy więc w Monzie, pięknym włoskim mieście położonym na północy kraju. Najpierw Krzysztof wyszedł z grupy (która uznana została grupą śmierci), gdzie zmierzył się ze swoim największym wrogiem - niemieckim graczem Mondragonem, oraz, zaskakując wszystkich, wygrał z Midasem, który, przypomnę, zajął potem trzecie miejsce. Po wyjściu z grupy, w 1/16, wygrał jeszcze z Overdrivem, graczem pochodzącym z Uzbekistanu. Niestety na tym skończyła się passa naszego reprezentanta. Trafił na IloveOov, o jakże wymownym przydomku "monster terran". Niestety odpadł, ale na pocieszenie dla nas, okazało się, że Koreańczyk wygrał całe WCG, a Draco odniósł zwycięstwo chociaż w jednej z trzech partii. Wydaje mi się, że gdyby nie IloveOov, Draco mógłby przejść dalej, sprawiając wszystkich miłą niespodziankę. No i może wyrównałby rekord Blackmana, który, przypomnijmy, zajął trzecie miejsce w roku 2002. Także liczymy na więcej sukcesów Krzysztofa, co wcale nie jest "marzeniem", a jeżeli już, to jest ono do spełnienia.

Medaliści Counter-Strike (Od lewej: NiP, PGS i hoorai)

Warcraft

W polskim Warcrafcie rzecz ma się następująco - mamy dwójkę graczy, którzy już dawno całą resztę Polaków zostawili w tyle. Mowa oczywiście o Paladynie i Terrorze (obaj w teamie Praetorians), którzy na finały zakwalifikowali się bezproblemowo (spotkali się jednak w finale eliminacji, lepszy okazał się Terror). Tam wszystkich zaskoczyła słaba forma Paladyna, który w fazie grupowej nie wygrał żadnego meczu, tym samym odpadając. Całe szczęście, drugi nasz reprezentant pokazał się z lepszej strony i wyszedł z grupy bez porażki. Pech chciał jednak, że Tomek trafił na gracza najlepszej drużyny na świecie… Jak nietrudno się domyśleć, na tym skończyła się jego przygoda z WCG w tym roku. Ale i tak należy pogratulować sukcesu, walka w 1/32 z graczem 4K była zacięta i stała na wysokim poziomie.

Co ciekawe, w 1/4 zobaczyliśmy aż 3 reprezentantów Ludzi. Dużo mówiło się o tym, iż jest to spowodowane brakiem dobrych graczy rasy nieumarłych (nieumarli mają dużą przewagę nad ludźmi), chociaż osobiście wydaje mi się, że to raczej Ludzie po prostu są najlepszymi obecnie graczami. W każdym razie, było jasne, że finał będzie bardzo ciekawy. Tod (4K) pokonał Xyligana (fnatic) a Sky (WE), obrońca złotego medalu, rozgromił Hota (SK). W pojedynku Tod kontra Sky dużo lepszy okazał Chińczyk i wygrał dwa do zera. Jest to jedyny przypadek, kiedy obrońca tytułu, znowu wygrywa finał.

Ceremonia otwarcia...

Need for Speed: Most Wanted

Naszym reprezentantem na tej platformie był zawodnik o nicku TFCchris, czyli Krzysiek Sojka. Jeden z najlepszych zawodników świata, zajął 4 miejsce rok temu w innej wersji NFS - Underground. Tu sytuacja okazała się bardzo dziwna. Otóż trzech zawodników z grupy chrisa uzyskało taki sam wynik, mianowicie pięć zwycięstw oraz jedna porażka. Oczywiście dalej awansuje tylko dwójka najlepszych. Jednakże okazało się, iż Krzysztof nieświadomie… złamał regulamin. Wyniki należało zgłaszać sędziom, a Polak po prostu odchodził od stanowiska. Niestety jest to smutne, ponieważ wszyscy liczyli po cichu na podium.

Counter Strike 1.6

Yes, yes, yes - to jedyne, co cisnęło mi się na usta minuty po finale WCG. Historyczne zwycięstwo, fenomenalna gra naszych zawodników - tak tylko określić można było ten mecz. Legenda CS-a, szwedzkie Ninjas in Pyjamas, uległo zespołowi PGS dwa do jednego. Ale po kolei…

Najpierw nasi lekko przeszli przez fazę grupową. Pokonywali kolejno: MIBR (Brazylia), IRONMEN (Włosi), XCN_ID (Indonezja), H_O_A (Filipiny), Hinet-eXtremeGamers (Chiny) oraz francuskie Emulate. Mecze nie były za bardzo wymagające, a jedynie Brazylijczycy stawili większy opór. Tym sposobem awansowaliśmy do finałów.

Najpierw pojedynek z estońską drużyną sYnck, który zakończył się wynikiem dwa do zera. Kolejny mecz - kolejne pewne zwycięstwo do zera, tym razem z Hacker.PK, teamem z Korei. Kiedy natrafiliśmy na NoA, kolejną legendę e-sportu, wszyscy kibice wstrzymali oddech. Mieli w pamięci ostatnie wyniki klanu oraz zwycięstwo między innymi z easy team, która to uznawana jest za drugi najlepszy polski zespół. Mecz był wyrównany, czego może po wyniku nie widać (kolejne 2:0), ale Duńczycy sprawili naszym sporo problemów.

... i zamknięcia

Wielki finał. To, na co wszyscy czekaliśmy. Team Pentagram G-Shock kontra Ninjas i Pyjamas. Zaczęło się od naszej wygranej i wszyscy odetchnęli z ulgą. Wszak mieliśmy jeden punkt więcej. Niestety jednak runda druga nie okazała się dla nas pomyślna i doczekaliśmy się remisu. Wszystko skończyć się miało na de_train, która jest sztandarową mapą PGSu… I udało się! Wszyscy Ci, którzy wiedzą, czym jest e-sport i choć trochę się tym interesują, skakali z radości. Jak już zostało powiedziane, jest to zwycięstwo historyczne - po raz pierwszy polska drużyna zdobyła pierwsze miejsce na tej najważniejszej imprezie dla graczy, na odpowiedniku mistrzostw świata.

Drużyna wygrała łącznie sześćdziesiąt tysięcy dolarów. Co z tym zrobią? Wszystko obrazuje wypowiedź kubena: "Pojadę z dziewczyną na Hawaje". Nie pozostaje mi nic innego jak tylko życzyć Wam dalszych sukcesów. Między innymi na rozpoczynającej się właśnie Poznań Game Arena.