1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Wiedźmin: Edycja Rozszerzona [okiem qjina]

Na Edycję Rozszerzoną czekałem z wytchnieniem. Rodzimego Wiedźmina przeszedłem do tej pory dwukrotnie i mimo upływu niespełna roku od premiery zwykłej wersji - uważam nadal, że jest to nie tylko najlepsza gra zeszłego roku, ale i jeden z najlepszych cRPG-ów, w jakie dane mi było zagrać w całym moim życiu. CD Projekt narobił szumu wokół edycji rozszerzonej - czy warto zatem po nią sięgnąć tudzież po update?

Jeśli mam mówić szczerze - odpowiedź brzmi: nie. Jeśli ktoś ma w posiadaniu podstawowego Wiedźmina - wystarczy, że ściągnie prawie że gigową łatkę oraz paczkę językową (wedle uznania, jaką) ważącą ponad 500 MB. Moim zdaniem nawet nie warto wyrzucać tych 20 zł na pudełkowe wydanie, skoro wszystko można mieć za darmo (teoretycznie, bo za Internet i prąd też się płaci, ale jeśli i tak siedzicie przy kompie, to chyba bez różnicy czy będziecie pobierać, czy nie, nieprawdaż?). Ten upgrade, o którym tak hucznie mówiono, reklamowano, okazał się zwykłą łatką, poprawiającą detale, by umilić graczom jeszcze bardziej kontakt z tytułem. I tak naprawdę nic poza tym. A na dodatek - wprowadza nowe błędy. Niech potwierdzeniem będzie forum oficjalne Wiedźmina, na którym można sobie poczytać o problemach z ER.

Lekko usprawniony inwentarz - małe, a cieszy.

Marketing robi swoje i tyle powiem. Na początku mówiono o usprawnionej mimice. Potem nagle twórcy wywalili ją z listy zmian nowej łatki, oznaczonej numerkiem 1.4. I po odpaleniu gry dostaliśmy to, czego mogliśmy się spodziewać. Zero zmian w tej kwestii. No dobra, ale REDzi chwalili się ponad 200 nowymi animacjami (w tym nowymi gestykulacjami). Moja mina przybrała wyraz zrzędy, gdy zacząłem rozmawiać z NPC-ami, żeby zobaczyć te (r)ewolucyjne poprawki. I jak? Jest tak samo drętwo, jak wcześniej. Owszem, można zauważyć kilka(naście?dziesiąt?) nowych animacji, które są tak samo zabawne, jak poprzednie. Jeśli więc spodziewacie się bardzo widocznych zmian - wielce się rozczarujecie.

Pojawiło się nieco odmienione menu główne, ale różnice - zresztą jak prawie w całym Wiedźminie - są minimalne. W opcjach mamy możliwość wyłączenia autosave'a (wreszcie!), a gra się wczytuje i zapisuje ZNACZNIE szybciej. To chyba największa poprawa, jaką niesie ze sobą Edycja Rozszerzona. Liczyłem po cichu, że może silnik usprawnią, ale niestety, tak się nie stało. Zbyt trudne zadanie? Czy może lenistwo? Bo o dziwo w drugim modzie, zatytułowanym Efekt uboczny, optymalizacja kodu jest o niebo lepsza od tego, co ujrzałem w podstawowej wersji Wiedźmina. Gra nie tylko zyskała co najmniej kilka klatek więcej, ale i animacja przestała "rwać". Prawdopodobnie to przez zabieg w oprawie wizualnej - tekstury, które widzimy z daleka, rozmazują się, co na myśli przywodzi efekt a'la depth of field, tylko w sporo mniejszym natężeniu. Szczerze mówiąc - wolałbym, żeby te zmiany w grafice użyto w całej grze, a nie tylko w Efekcie ubocznym, gdyż taka Wyzima Handlowa, jak doczytywała, tak doczytuje. A na dodatek po wgraniu łatki 1.4 płynność jakby się jeszcze trochę zmniejszyła...

Nowa-stara Triss.

Kolejną zmianą w szacie graficznej jest poprawa starych modeli postaci. Carmen wygląda o wiele lepiej niż wcześniej (reszta prostytutek pozostała taka, jak była dawniej). Inne charaktery dorobiły się wyłącznie retuszu, jak Jaskier czy Siemko. Zbędne w mojej opinii jest losowe kolorowanie ubioru dalszoplanowych NPC-ów albo potworów. Tak naprawdę jest to tak mało widoczne, że po prostu odnosi się wrażenie, jakbyśmy grali bez łatki. Dla mnie "tego czegoś" równie dobrze mogłoby nie być... Do szczęścia mi niepotrzebne, bo jest to tak zauważalne jak te nowe, "super" animacje. Naprawdę za to powinniśmy bić wielkie brawa. Bo przecież CD Projekt RED jest tak wspaniałomyślny, dlatego że zrobił z klonów kolorowe klony.

No i to by na tyle, jeśli chodzi o rodzime wydanie, bo posiadacze np. niemieckiej tudzież angielskiej wersji językowej doczekali się poważnych zmian w liniach dialogowych (szczególnie ci pierwsi).

Pokaz losowego kolorowania ubioru NPC-ów.

Reszta to szczegóły, jak dodanie nowej torby na składniki czy możliwość sortowania przedmiotów w inwentarzu. Albo zabieranie rzeczy z np. poległych ciał przeciwników bez otwierania okienka, tylko za pomocą kombinacji klawiszy.

Jedynie ucieszyły mnie bonusy. Na przykład Efekt uboczny, który ściągnąć trzeba osobno (chyba że kupiło się ER). W przeciwieństwie do pierwszej wersji Ceny neutralności, te przygody doczekały się od razu dubbingu. Co prawda mod jest dość krótki, ale daje całkiem niezłą dawkę rozrywki. Fabularnie nie ma rewelacji, ale przynajmniej nie ma zerżniętych wręcz z opowiadań Sapkowskiego dialogów, jak to było w pierwszym, oficjalnym modzie (recenzje na naszych łamach ukazały się kilka miesięcy temu). Ot, zlepek kilku rozbudowanych i dość ciekawych questów z nowymi postaciami w znanej nam dobrze lokacji - Wyzimie Klasztornej (i okolicach, np. na tamtejszym cmentarzu). Fajną sprawą jest również muzyka inspirowana Wiedźminem - utwory są miłe dla ucha, może poza dwoma, trzema piosenkami. Płyta jest naprawdę warta przesłuchania. Lepszej jakości doczekały się także filmiki o powstawaniu omawianego tworu. Ale sami sobie odpowiedzcie czy warto wyrzucić na to niecałe 20 zł?

Odświeżony model Carmen - jedna z większych atrakcji Edycji Rozszerzonej.

Na koniec chciałbym wspomnieć o niemałym zgrzycie. Nie dość, że łatka waży bardzo dużo, to jeszcze instaluje się zdecydowanie za długo. Jak na kilka GB trwa to zbyt wiele czasu. Na uporządkowanym systemie i przyzwoitym sprzęcie zajęło to ok. 1,5h (tak, że szczerze współczuje tym, co mają słabszy komputer). Rozumiem, że modyfikowane są pliki z grą, ale bez przesady. Przez ten czas zdążyłbym zainstalować co najmniej kilka gier zajmujących po paręnaście gigabajtów. Jedynie trochę mniej narzekać mogą posiadacze Visty (instaluje się ponoć szybciej) oraz Quada - widocznie cztery rdzenie robią swoje, żeby tak jeszcze gra korzystała z nich... Ale to byłoby zbyt piękne, żeby było prawdziwe.

Dwa utopce. Jeden jasny, drugi ciemny. Tego wcześniej nie było!

Podsumowując - żal mi by było tych niecałych dwudziestu złociszy na tę ogromną łatkę, która jest po prostu... zwykłą łatką (ponadto niedorobioną nieco). Tak naprawdę lepiej zakupić podstawową edycję po jakiejś okazyjnej cenie i pobrać z Internetu upgrade oraz wszelkie bonusy, które znajdują się w pudełku nowego wydania. Ja dziękuję, postoję. Aż odechciało mi się trzeci raz przechodzić Wiedźmina. Ciekawe, co wymyślą w przypadku patcha 1.5? Może zrobią Edycję Rozszerzoną do Edycji Rozszerzonej?

PS W gwoli wyjaśnienia: ocena dotyczy wyłącznie nowej zawartości - tego, co wprowadza do gry Wiedźmin: ER.