1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Warmonger – Operation: Downtown Destruction

Wyobraźcie sobie grę, w której nie jesteście ograniczani możliwościami silnika programu. W której ukrywanie się za ścianą jest przejawem głupoty. Doprawcie to mocną grafiką i ostrym nastawieniem na multi. Jakby tego było mało, dodajcie jeszcze cenę owej gry: dokładnie zero złotych. Pseudo-fizyka, z którą spotykaliśmy się dotychczas może już pakować walizy - panie i panowie: nadchodzi Warmonger - Operation: Downtown Destruction!

Akcja toczy się w nieodległej przyszłości, a dokładnie w roku 2029. Jak to w futurystycznych grach bywa, światem rządzą wielkie korporacje. Motyw przewodni to wojna pomiędzy dwiema z nich: PolyChem Oil i General Energy; obie zajmują się wydobyciem ropy naftowej i obie też walczą o przejęcie kontroli nad złożami tego drogocennego surowca na terenie Iranu (coś jak "Pustynna burza", ale bardziej oficjalnie). Przyjdzie nam wcielić się w żołnierza uczestniczącego w tym konflikcie, a głównym polem walki będą Stany Zjednoczone.

Ma się tę dwururkę!

Gra jednej sztuczki?

Warmonger - Operation: Downtown Destruction hula na silniku Unreal Engine 3, co widać. Żadnej rewolucji na miarę Crysisa tutaj nie uświadczymy, ale grafika wygląda naprawdę ładnie. Śmiem twierdzić, że o ile w większości gier oprawa wizualna pełni dużą rolę, tak w projekcie studia Net Devil - ludzi, którzy dali nam niedawno niezbyt dobrego, acz ciekawego MMo, Autoassault - odbiega ona na dalszy plan. Prym wieźć będą fizyka oraz możliwości destrukcyjne. Twórcy obiecują pod tym względem całkiem nową jakość - dokładnie WSZYSTKO będzie może rozwalić! Ślinka cieknie mi na myśl o możliwościach, jakie to daje… Bo wyobraźcie sobie taką sytuację: biegniecie na piętro, rozwalacie granatem schody za sobą, by nie dogonił was wróg. Wpadacie na górę, by ze zgrozą stwierdzić, iż nie ma już góry. Jakiś "artysta" wysadził podłogę! Prawda, że ślicznie?

My name's Quake. Earth Quake.

Za darmochę!

Wszystko to, o czym wspomniałem, może wystarczyć do stworzenia bardzo kasowej produkcji. Ale, ku zaskoczeniu, producent Warmongera zamierza udostępnić go po premierze za… darmo. Zero złotych. Za Friko! Na pierwszy rzut oka ruch ten może wydawać się trochę bezsensowny. Przecież tak ciekawa gra na pewno znalazłaby wydawcę, nie mówiąc o nabywcach. Lecz zanim zaczniecie podejrzewać panów z Net Devil o problemy z głową, spójrzcie na to z tej strony - Warmonger będzie reklamą dla akceleratorów fizyki Ageia (korzysta z nich w pełni), które jak na razie nie spotkały się z ciepłym odbiorem (nie ma się czemu dziwić, bo kto by kupił kartę za 8 stów, która sprawia, że beczka w Infernalu leci minimalnie naturalniej?). I tutaj zaczyna się haczyk w tym pięknym śnie. Gra może WYMAGAĆ do uruchomienia owego akceleratora. Mówię "może", ponieważ twórcy nie podali jeszcze oficjalnej informacji w tej kwestii, a różne źródła piszą sprzecznie. Poza tym, bardzo prawdopodobne, iż jest to "test" przed czymś większym. Miejmy nadzieję, że Ageia PhysX będzie tylko wspierała Warmongera, bo jeśli będzie konieczna do jego uruchomienia… Cóż, cała gra straci wtedy sens.

Multi z piekła rodem!

Choć Warmonger zawierać będzie kampanię single, to niewątpliwie nastawiony będzie na tryb dla wielu graczy. Dostępne będą 4 mapy - niby niedużo, ale jak pomyślę o ich rozmiarze (każda udostępnia spory kawałek miasta, wraz z podziemiami i możliwością wejścia do każdego budynku!) oraz o fizyce, która uczyni bitwy (nawet do 32 graczy) niepowtarzalnymi, to nie ma co narzekać. Poza tym jest to liczba map dostępnych w dniu premiery - nic nie stoi na przeszkodzie, by z czasem pojawiły się nowe. Twórcy zapowiadają tryb multiplayer jako piekielnie szybki, dynamiczny i wymagający.

Istny Armageddon

Mój dar jest moim przekleństwem?

Nie wiadomo na razie nic o wymaganiach sprzętowych (właściwie to w ogóle mało wiadomo, a premiera niedługo…), ale wątpię, by Ageia PhysX zupełnie odciążał procesor podczas obliczeń fizyki. Strach pomyśleć, co będą przeżywać gracze bez akceleratora fizyki… No, ale tu znowu: nie wiadomo czy takowi w grę w ogóle zagrają. Przyznam, że stawia to Warmongera w dziwnym świetle, niby zapowiada się smakowicie, ale cała ta sprawa z fizyką, która miała być główną atrakcją, może ten produkt zabić.

Nie pytajcie mnie co znaczy ten symbol. Nic strasznego, po prostu nie mam pojęcia.

Gdyby nie minus, na który narzekam od kilku akapitów, Warmonger - Operation: Downtown Destruction niewątpliwie byłby smakowity. Ale cóż począć, gdy do gry wymagany będzie "badziewny" akcelerator? Nawet jeśli produkt Ageia rozwinie tutaj skrzydła, to przecież i tak nikt nie kupi go dla jednej gry. Poza tym, boję się, że fizyka może być jedynym zachęcającym powodem do gry… Bo ani grafika, ani fabuła nie zapowiadają się genialnie. Cały projekt to niewiadoma, której wartość poznamy dopiero w okolicach grudnia. Przyznam, że w Warmongera nabędę, ale jeśli nie odpali bez Ageia PhysX, to wyskoczy z mojego dysku tak szybko, jak zapewne na niego wskoczy. Po czym odejdzie w niepamięć. Trzeba jednak być dobrej myśli, bo jeśli wszystko wypali, to jednak jakaś tam "rewolucyjka" będzie.