1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Viva Pinata [retro]

Na najnowszą konsolę Microsoftu - i inne platformy do gier, nie wliczając Nintendo Wii - poza wszelkimi strzelankami czy wymagającymi wyścigami samochodowymi, potrzeba również produkcji pokroju Viva Pinaty. Są to tytuły o lekkim i przyjaznym charakterze, oferujące stosunkowo nieskomplikowaną, ale jednocześnie satysfakcjonującą rozgrywkę.

Dzieło studia Rare z pewnością najbardziej urzeknie osoby najmłodsze. Cała zabawa polega na sprawowaniu opieki nad ogrodem, który co pewien czas odwiedzają zabawnie i słodko wyglądające papierowe zwierzaki, zwane Pinatami. Zadaniem gracza jest zwabienie do ogrodu jak największej ich liczby, udomowienie i sprawienie, aby zechciały ze sobą romansować. Tak w dużym uproszczeniu można przedstawić schemat recenzowanej gry, który znakomicie trafia w potrzeby wspomnianych młodszych odbiorców, podobnie jak bardzo kolorowa i przyjemna dla oka grafika oraz pełna polska wersja językowa, obejmująca napisy i głosy postaci, która z pewnością znacząco ułatwi im granie.

Ani chwili spokoju, czy ta pszczoła musi nade mną latać?

Początkowo pod postacią niewielkiego kursora przejmujemy kontrolę nad małym terenem, jaki - przynajmniej według postaci w grze - dawniej określano mianem ogrodu. Jednak kiedy rozpoczynamy swoją przygodę jest tam tylko masa zbędnych śmieci. Dlatego dostajemy od naszej nowej znajomej o imieniu Leafos - która pragnie odbudowy dawnego miejsca pobytu Pinat - łopatę. Dzięki jej paru uderzeniom możemy zniszczyć stare koła i inne niepotrzebne graty, powodując przybycie pierwszego zwierzaka - pojawił się, ponieważ uznał, że teraz zapanował wystarczający porządek. Potem przychodzi pora na przekopanie ziemi, posianie trawy, postawienie budynku, pierwszy romans... Innymi słowy, autorzy oddają nam całkiem ciekawie zrealizowany samouczek, skutecznie zapoznający nas z podstawami mechaniki rozgrywki.

A gdzie trzecia świnka?

Wbrew pozorom Viva Pinata nie jest banalnie prostą produkcją, w której to zdobywanie następnych osiągnięć przychodzi graczowi bez większego wysiłku. Co prawda, wraz z kolejnymi postępami wszystko staje się prostsze, ale pierwsze kilka godzin spędzonych przed ekranem telewizora bywa trudniejsze, niż można było wcześniej przypuszczać. Dla przykładu często, żeby udomowić jakąś Pinatę, należy przedtem spełnić szereg jej wymagań, najczęściej odwiedzając poszczególne sklepy i kupując w nich za czekoladowe pieniądze (zdobywamy je przede wszystkim sprzedając wybrane Pinaty, więc najlepiej mieć przynajmniej paru przedstawicieli tego samego gatunku) owoce, nasionka czy różne przedmioty do ogrodu. Wszystko tylko po to, aby zadowolić danego odwiedzającego, tym samym zachowując go w swoim ogrodzie. Inaczej po pewnym czasie sobie pójdzie albo odleci i najwyżej odwiedzi nas innym razem.

Króliczki mogą być spokojne, dopóki nie zjawi się lis

Rozwój ogrodu nie byłby możliwy bez wspomnianych sklepów, które stopniowo odkrywamy. I tak oto Willy Builder oferuję nam domki dla udomowionych zwierzątek. Wszystkie są naprawdę różnorodne i fajnie zaprojektowane. Istotne jest to, że mieszkanie stanowi niezbędny elementem potrzebnym do romansowania. Za to u Costel dostaniemy masę odmiennych rzeczy, począwszy od nasionek, owoców, ozdobnych przedmiotów, a skończywszy na takich produktach jak miód i chleb. Możemy również kupować niektóre Pinaty i specjalne akcesoria przeznaczone specjalnie dla nich, typu nakrycia głowy lub okulary, które bywają stosunkowo rzadko (ale jednak) niezbędne w przypadku możliwości rozpoczęcia procesu rozmnażania. Poza tym możliwe jest ulepszanie poszczególnych przedmiotów (zrobienie kanapek z chleba, ewentualnie przerobienie zwykłej dyni na taką Halloween jest jak najbardziej możliwe, wszystko przy niewielkiej opłacie), które jest konieczne wtedy, gdy chcemy udomowić pewne zwierzaki.

Patrzcie, nawet ścieżkę przygotował.

Niestety, Pinatom zdarza się chorować. Wynika to nierzadko z występujących walk między nimi, bywa nawet tak, że jakaś Pinata musi zjeść inną (to jest pozostałość po niej, jaką stanowią cukierki), żeby być naszym udomowionym zwierzakiem. Innym razem powodem przykrych dolegliwości są zjedzone trujące słodycze, które pozostawiają po sobie tak zwane zgorzkniaki - wredne Pinaty, jakie należy potraktować łopatą lub - co jest znacznie trudniejsze - udomowić, dzięki czemu nie sprawiają już kłopotów. Na początku zabawy, gdy nasz podopieczny zachoruje, nie niesie to za sobą wielkich konsekwencji. Jednak potem, jeżeli poskąpimy trochę grosza doktorowi albo po prostu zapomnimy o swoim obowiązku, przyjdzie niejaki Destardos i rozwali Pinatę - i to niezależnie od jej wartości pieniężnej.

Udomowienie tego zwierzaka, jedzącego trawę, to spore wyzwanie

Przejęty przez nas ogród był własnością Jardiniero - najlepszego ogrodnika, który teraz przeszedł w stan spoczynku. Naszym celem jest dorównanie mu poprzez awans na wyższe poziomy. Przykładowo, wystarczy pojedyncze udomowienie, doprowadzenie do romansu, wyhodowanie rośliny czy też drzewa, aby nieco zwiększyć swoje doświadczenie. Jeżeli chodzi o tę ostatnią czynność, niezbędne przy jej wykonywaniu będzie regularne podlewanie roślinności za pomocą konewki. Co tyczy się romansu, przed jego rozpoczęciem musimy przejść prostą mini-gierkę, w której daną Pinatą należy dotrzeć w miejsce drugiej, omijając przy tym pułapki - generalnie prosta sprawa. Jednak z czasem ta mini-gra ze względu na częste pojawianie się stanowi jedynie przykry obowiązek.

Ty, widziałeś jakąś kurę?

Ułatwieniem w prowadzeniu ogrodu jest możliwość kupna pomocników - dziwnej postaci z konewką na głowie, która podlewa kwiaty, lub strażników, chroniącymi ogród przed nieprzyjaciółmi, którymi są między innymi chuligani, wprowadzający w ogrodzie niepotrzebne zamieszanie. Za dobre osiągnięcia otrzymujemy ulepszenia łopaty, nowe rozdziały opowieści Jardiniero, które stanowią fabułę Viva Pinata, zyskujemy nawet więcej miejsca (przykładowo takowe przydaje się, gdy chcemy wykopać duży staw, który przyciągnie różne Pinaty lubiące wodę) na dalszy rozwój naszego dobytku.

Wszystkich zwierzaków jest około sześćdziesięciu, co niewątpliwie robi wrażenie, zwłaszcza jeżeli te są znacznie zróżnicowane, tak pod względem wyglądu i zachowania. Spotykamy Pinaty przypominające psa, kota, krokodyla czy pszczołę. Wszystkie wydają charakterystyczne odgłosy i mają unikatowe oraz naprawdę udane animację, na przykład odpowiednik lisa potrafi w specyficzny sposób podkradać się do innego osobnika przebywającego w ogrodzie, którym może być papierowa kura.

Te śliczne wzorki zrobił nam sam baranek Shaun.

Reasumując, Viva Pinata to pozycja, która przyciągnie młodszych, ale i tych starszych graczy. Hodowanie Pinat i dbanie o ogród daje dużo frajdy, szczególnie podczas pierwszych zmagań. Całość uzupełnia przyjemna warstwa muzyczna, jak i bardzo śliczna oprawa wizualna, odpowiednio oddająca zmienne warunki pogodowe i odmienne pory dnia. Nie ma wątpliwości - z dziełem Rare może dobrze bawić się dosłownie każdy, i to przez ogromną liczbę godzin, dlatego zdecydowanie warto spróbować, mimo że czasami jednak trochę wieje tutaj nudą...