1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Unreal Tournament III

Unreal Tournament powstał jako konkurencja dla serii Quake, stworzonej do rozgrywek online. Obie gry prezentowały nam piękną grafikę, skupiały się na Internecie, a także były niesamowicie dynamiczne, przez co zyskały wielu fanów. Mimo wyrównanej konkurencji obu serii w roku 2004 rynek został zdominowany przez Unreal Tournament 2004, dynamiczne połączenie starego UT z Battlefieldem. Teraz, po trzech latach dominacji Nierealnych nadchodzi kolejna gwiazda - Unreal Tournament III. Czy opłacało czekać się te wszystkie lata? Odpowiem już teraz - jak najbardziej tak. Mogę się założyć, że tak pięknej, dynamicznej i brutalnej gry nie widzieliście nigdy. Let the bloodiest sport in the universe begin!

Do nowego Unreal Tournamenta byłem nastawiony sceptycznie od samego początku - nie podobała mi się plastikowa grafika, nieczytelne poziomy i dziwny desing, zupełnie niepodobny do tego znanego z poprzednich części. Na szczęście już demo rozwiało moje wątpliwości - wiedziałem, że szykuje się hit. Pierwsze wrażenie sporo mówi o grze, tak też UT3 ma klimat specyficzny, inny od poprzedników. Nie przeszkadza to jednak bardzo, zwłaszcza, że gra różni się bardziej od UT2004 niż pierwszego arcydzieła, tego z roku 1999 - ba, można nawet powiedzieć, iż trójka przypomina UT Classic. Powracają mroczne poziomy, na których przeciwnika nie widać od samego początku, ponownie zobaczymy też walkę nastawioną na umiejętności strzelania. Edycja 2004 kojarzy mi się - nie śmiejcie się proszę - z ninja. Królowało tu skakanie po ścianach, szybkie używanie dodge'y i walenie w klawisze. Było w tym oczywiście sporo finezji, ale nie przypadło mi do gustu. Unreal Tournament 3 zaś preferuje inne podejście - tutaj szybki żołnierz z shockiem dostanie z potężnego rocket launchera i na tym skończy swoją zabawę. Mimo iż prędkość biegu jest jeszcze szybsza, nie trzeba znać doskonale map i kombinacji klawiszy - dobrym okiem i szybką koordynacją zwyciężymy, nie potrzebujemy jak dawniej niesamowitych umiejętności poruszania się i doskonale zapamiętanej areny.

Edytor jak zawsze przejrzysty

Skoro już przy tym temacie jesteśmy, muszę wspomnieć o poziomie miejsc walki z Unreal Tournament 3. Mimo iż map jest mniej niż dawniej, każda z nich została dopracowana w każdym szczególe i jestem pewien, że niewiele zostanie bez graczy. Najbardziej w pamięć zapadł mi Deimos - nowatorska arena dziejąca się w kosmosie wypchana nowymi technologiami. Granie uprzyjemnią nam ściany zbudowane z laserów - co zabawne z jednej strony można przez nie przebiec, z drugiej już nie - dodatkowo pociski zawsze przelatują przez te zabawki. Co gorsza dla tradycjonalistów to nie koniec - Epic wpakowało też tu specjalne bariery, za którymi grawitacja zostaje znacznie zmniejszona. Gwarantuję, że szczęka opadnie Wam w dół, gdy zobaczycie jak pocisk z flaka nagle zwalnia wlatując do "beczki", po czym wraca do normalnej prędkości gdy minie pomieszczenie. Oczywiście jedna mapa to nie wszystko - nie zabrakło także kolejnego Decka. Ten nowy jest znacznie bardziej mroczny od poprzedników, trudno zobaczyć przeciwnika grając zwykły deathmatch. Tu też porada - jeśli gracie choć z jednym kumplem, nie grajcie DM - drużynowa wersja miło podświetla zbroje przeciwników na jaskrawe kolory, przez co widoczność znacznie wzrasta. Wracając do Decka - nowa wersja bardzo mi pasuje, nie różni się absolutnie niczym od pierwowzoru (jak każda kontynuacja) i właśnie przez to jest tak grywalny - oldschool pełną gębą. Poza tym Epic stworzyło koło trzydziestu grywalnych map, konwersji z poprzednich UT jest zaskakująco mało, spodziewałem się większej liczby. O dziwo jeśli już widzimy coś starego, to często z UT '99, nie UT2004.

Kill za pomocą teleportu ;)

Gorzej z liczbą trybów gry - jest ich zdecydowanie za mało. Deathmatch w dwu wersjach, Capture the Flag w wersji zwykłej i z wehikułami (które zmieniają bardzo wiele) a także Warfare - i tyle, nic więcej Epic nie wrzuciło. Marna to liczba, zwłaszcza biorąc pod uwagę ile trybów było w ich poprzednich grach. Jest to bodaj największa wada Turnieju, to przez nią tak wielu graczy narzeka na "pustkę" UT3. Nawet ja czułem się nieswojo - w końcu jest to seria Unreal Tournament, która zawsze zadziwiała liczbą trybów. Wspomnieć trzeba także o kilku drobiazgach, które mimo wszystko wiele zmieniają w rozgrywce. Jak już dawniej napisałem, w TDM pancerze postaci są jaskrawe, w zwykłym DM zaś ledwo je widać na tle map, co utrudnia walkę. Warfare zaś to kompletna nowość dla serii, choć ma sporo wspólnego z opracowanymi już dawniej trybami. Jest to mieszanka Bombing Run z Onslaught - podobnie jak w tym drugim na całej mapie są punkty kontrolne, co przypomina także serię Battlefield. Prócz normalnego zajmowania przez wbieganie na punkt, można także podnieść kulę - jedną dla każdej drużyny - która sporo ułatwia zajmowanie. Gdy gracz posiadający taką kulę energii przebiegnie przez punkt, automatycznie zajmie on się w 100% - dodatkowo z tarczami z maksymalną ilością energii. Brzmi to skomplikowanie, nauka zajmuje dłuższą chwilę - ale już po kilku godzinach każdy gracz przyzwyczai się do tego rozwiązania. Nowy tryb oceniam pozytywnie - mimo iż zaledwie jeden śmiałek biegnie z kulą, bez osłony ze strony całej drużyny padnie on po kilku sekundach.

Niesławne menu

Poza tym graczom-samotnikom zostaje jeszcze tryb kampanii, który jest porażką na całej linii. Przecież poprzednie UT miały tak doskonale dopracowany Turniej z wątkiem ekonomicznym - teraz twórcy postanowili zastąpić go porządną fabułą, na miarę tej z Gears of War. Niestety, nie udało się to Epic całkowicie, przez co nawet nie przeszedłem połowy tej pseudo-wojny. Z fabułą (stojącą na poziomie filmów sci-fi klasy D, tak swoją drogą) gryzą się misje, będące - jak dawniej w serii - zbiorem wyzwań. Niestety, przydzieleni jesteśmy do jednej, zawsze tej samej drużyny - zaś Necrisowie w żadnym razie nie dorównują Locustom czy Skaarjom.

Prawie jak w Gearsach :)

Oczywiście kwintesencja Unreal Tournament III nie leży w trybie singleplayer - większość graczy kupuje to arcydzieło dla multi. Na razie nie mogę za bardzo ocenić tej części gry, gdyż po prostu jest za wcześnie po premierze. Większość ludzi nadal błąka się po serwerach oglądając tekstury, sprawdzając nowe zabawki czy po prostu ucząc się różnicy pomiędzy młotkiem a enforcerem. Bardzo wiele osób zdecydowało się na kupno gry, nie kojarząc zupełnie poprzednich części serii - oczywiście po jakimś czasie każdy nauczy się grać, ale na razie pełno jest - wstyd mi to powiedzieć - "noobków". Ci profesjonalni gracze na razie męczą się, nudząc - nie ma z kim grać, scena dopiero się rozwija. Miejmy tylko nadzieję, że bardzo szybko będzie z kim prowadzić batalie, zaroi się od klanów i Unreal Tournament 3 zostanie mianowany najlepszą grą online. Nie wierzę, że o tym Turnieju szybko się zapomni - nie o geniuszu na miarę starego Unreal Tournament 99.

Pojazdy Necrisów są bardzo ciekawe

Na koniec zostawiłem sobie kwestię oprawy. Chyba nikt nie uwierzyłby, gdybym powiedział teraz, że Unreal Tournament 3 wygląda brzydko - oczywiście sam wiem, że tak nie jest. Wystarczy spojrzeć na screeny, choć oczywiście znakomite efekty pozwalają docenić grę tylko w akcji, nawet filmy nie oddają jej piękna (pamiętajmy przy tym, że UT3 nie dorównuje żadnej dziewczynie, gracze wyjdźcie czasem na dwór ;)). Doceniam także optymalizację i to, że na moim Core2Duo E4500 na prawie maksymalnych detalach (bawiłem się .ini, jak przy każdym UT - polecam!) i niesamowitej oprawie gra wyciąga 60 klatek na sekundę. Gracze już bawią się ustawieniami, dzięki czemu UT3 działa na naprawdę KOSZMARNYCH komputerach, służy temu na przykład Legoland - zabawka wyłączająca większość tekstur. Wydajność znacznie wzrasta, tak samo jak czytelność map - ale zastanówcie się sami czy taka rozrywka to przyjemność? Na równie wysokim poziomie stoi dźwięk - komentator to ten sam niski i mocny głos, działający bardzo dobrze na klimat. Muzyka to w większości stare remiksy kawałków znanych już dawniej, ale nie narzekam - stoją na bardzo wysokim poziomie.

Nowy Deck!

Epic od samego początku miał na barkach oddech graczy i wiedział, że nie może sprawy zepsuć. Ku naszemu szczęściu powiodło się absolutnie wszystko, dzięki czemu dostaliśmy kolejną po UT2004 znakomitą grę do rozgrywek online. Miejmy tylko nadzieję, że z kolejnymi łatkami Epic usprawni działanie gry, dorzuci absolutnie wymaganego anticheata i pozwoli na edycję ustawień w sposób inny niż przez ini. Na poprawioną fabułę nie ma co już liczyć - ale kto będzie się tym przejmował za rok, dwa?