Nazwa "Tycoon" na rynku gier komputerowych funkcjonuje już od ponad jednego dziesięciolecia. W końcu te trzynaście długich lat, to całe wieki. Niewiele serii może pochwalić się takim życiorysem. Co ciekawsze "Tycoony" nadal żyją i regularnie, co jakiś czas na półkach sklepowych możemy znaleźć coraz to bardziej wymyślne produkty, żerujące na pierwowzorze - Transport Tycoon. A na wymienienie tego, co dotychczas mogliśmy zobaczyć, szkoda czasu i miejsca, bowiem na przestrzeni tych wszystkich lat producenci prześcigali się w pomysłach i nawet w okresie największej popularności gier ekonomicznych mieliśmy dziesiątki premier rocznie. Ostatnio jednak trochę ucichło u "Tycoonach". Gracze jakby zafascynowani możliwościami nowoczesnych maszyn w większości przesiedli się na efektowne FPS-y i jeszcze lepsze tytuły RPG. Na przekór temu wszystkiemu 1C postanowili wydać Truck Tycoon. Chcesz się dowiedzieć więcej? Czytaj dalej...

Jak sam tytuł wskazuje, tym razem stajemy na zapleczu małej (na początku) firmy transportowej. Do naszych zadań należy stworzenie całego imperium i zdominowanie rynku. A to wszystko za pomocą ciężarówek. Muszę przyznać, iż to właśnie powyższe fakty przekonały mnie do sięgnięcia po ten tytuł. Ogólnie miało być pięknie i przyjemnie, a jak wyszło? Cóż, mogłoby być zdecydowanie lepiej. Spodziewałem się czegoś naprawdę ciekawego, a wyszło jak zawsze - przeciętnie. Ale po kolei.

Truck Tycoon

Zaczyna się całkiem nieźle; od intra, które zachęca do zabawy. Jednak już chwilę później zapał do gry mija i jakoś do samego końca nie chce wrócić. Przed naszymi oczami ukazuje się ubogie menu a w nim do wyboru aż dwa tryby rozgrywki. Kampania oraz luźne scenariusze. Jeśli oczekujesz czegoś więcej, to się zawiedziesz, bowiem to już koniec atrakcji. Oczywiście główny punkt programu stanowi kampania, a w niej kilkanaście standardowych zadań do wykonania. Ot przysłowiowe "przynieś, zanieś, pozamiataj" - nic ciekawego. Naszym głównym priorytetem będzie wykonywanie zleceń przewozowych. Każda zatrudniająca nas firma ma swoje wymagania, czasem bardzo rygorystyczne, czasem mniej. Fajnie to wygląda na początku, lecz później sami się przekonacie, że wykonywanie zamówień jest nużące i wtórne niczym Moda na Sukces. Jedyne, na co musisz zwrócić uwagę, to dostosowanie samochodu i naczepy, jej pojemność oraz prędkość, jaką będzie rozwijało to monstrum. Jeśli nie będziesz nic kombinował, a pójdziesz za wskazówkami kontrahenta, wtedy kasa spłynie na konto.

Gdy zarobiłeś już pierwsze zielone i odłożyłeś małą sumkę, możesz zacząć rozwijać swój mały biznes. I tutaj jest opcji tyle, co kot napłakał. Kupujesz kolejne ciężarówki, wybierając z ponad stu dostępnych w grze (szkoda tylko, że ani jedna z nich nie ma swojego odpowiednika w realnym świecie). Do tego zatrudniasz wykwalifikowanego kierowcę i gotowe. Warto jeszcze zadbać o swój tabor - wybudować sieć warsztatów, zakupić lawety i zaprzęgnąć do roboty mechaników. W normalnych okolicznościach w tym momencie skończyłbym grę i odłożył pudełko z płytką na półkę. Nawet nie dlatego, iż gra jest potwornie nudna, bo widziałem gorsze, po prostu szkoda mi czasu. Jednak specjalnie dla czytelników Playbacku postanowiłem się jeszcze trochę pomęczyć.

Zostańmy więc przy rozwoju naszej firmy, która w przyszłości ma nas uczynić miliarderami. Kiedy zapewnimy już dobrze działającą sieć dostawczą, warto się skupić na kuchni tego biznesu. Tutaj koniecznie trzeba zakupić większe biuro i przyjąć pod swoje skrzydła kolejne gęby do wykarmienia. Na szczęście nie są takimi darmozjadami, na jakich wyglądają. Księgowy znacznie usprawni przepływ gotówki i zwiększy nasze przychody. Przyda się także człowiek odpowiedzialny za sporządzanie kontraktów, spec od logistyki oraz ktoś do zarządzania zasobami ludzkimi. Na koniec, jeśli chcesz, nic nie stoi na przeszkodzie, aby sprezentować sobie kierownika, który bez większych problemów zapanuje nad całym tym twórczym nieładem.

Truck Tycoon

Ogólnie na tym kończy się cała zabawa. Nic więcej nie uświadczysz. Na razie musisz przyznać, iż wygląda nieźle. Poczekajmy jednak jeszcze chwilę z oceną, ponieważ jak się okazuje wykonywanie wszystkich postawionych nam zadań, a także zarządzanie rozwijającą się korporacją jest dziecinnie łatwe. Na początku myślałem, iż jest to ułatwienie dla nowicjuszy i z biegiem czasu poziom będzie wzrastał. Myliłem się jednak. Nawet średnio zdolny pięciolatek poradzi sobie z tą grą i w parę dni stworzy prawdziwe imperium transportowe. Tak naprawdę jedyną trudność może stanowić interfejs gry, który co prawda nie jest skomplikowany, ale jednak wcale nie ułatwiał i nie przyśpieszał mi wydawania poleceń moim podwładnym. Jakoś tak przez cały czas czułem pewien dyskomfort.

Za to na pochwałę zasługuje oprawa graficzna. Pomimo tego, że nie jest rewelacyjna, a ekran monitora nie przyciąga wzroku fajerwerkami, to też nie kłuje w oczy i nie męczy po paru godzinach zabawy. Jest minimalnie powyżej przeciętnej, lecz ni to ziębi, ni grzeje. Natomiast muzyka to już zupełnie inna bajka. O ile przez pierwszy kwadrans można posłuchać autorskich kompozycji ludzi odpowiedzialnych za dźwięk, to już potem człowiek dostaje białej gorączki. Przy kolejnych wieczorach spędzonych w Truck Tycoon włączałem po prostu swoją muzykę, inaczej nie da rady.

Truck Tycoon

Wiecie już mniej więcej jak wygląda ten tytuł, ale czy warto wydawać na niego swoje oszczędności? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. W każdym razie, jeśli jesteś fanem Tycoonów, to z całą pewnością ta pozycja powinna Cię zainteresować. Po pierwsze nic innego z tego gatunku obecnie nie znajdziesz, a po drugie, gra dla Ciebie będzie stanowiła nie lada przyjemność. Natomiast reszta społeczeństwa ma dwie opcje. Albo uwierzy mi na słowo i da sobie spokój, albo sama postanowi sprawdzić jak rzecz wygląda w praniu. W każdym razie warto się dobrze zastanowić. W końcu prawie 60 zł wbrew pozorom nie jest małą sumką, a w sklepach znajdziemy wiele innych gier, nierzadko lepszych.